To nie koniec gmerania przy prawie aborcyjnym? "W tej władzy są ludzie, dla których wyrok TK to za mało"

Jeszcze długo będziemy mieli TK w takim składzie i kształcie. Jeśli faktycznie władze się ugną i zaczną łagodzić ten wyrok, to zaraz znajdzie się kolejna grupa posłów, którzy zaskarżą zmiany do TK - ostrzegała w TOK FM Małgorzata Kryszkiewicz z "Dziennika Gazety Prawnej".
Zobacz wideo

W całej Polsce od sześciu dni trwają protesty po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który zakwestionował przepisy dopuszczające aborcję ze względu na ciężkie wady płodu. Bolesław Piecha, wiceszef komisji zdrowia, który sam wcześniej podpisał się pod wnioskiem do TK, którym kieruje Julia Przyłębska, zapowiedział wczoraj, że w przyszłym tygodniu odbędzie się spotkanie, na którym zostanie "dodefiniowane", co jest wadą letalną płodu. - Nie chcemy zmuszać matek chorych dzieci do heroizmu, chcemy wypracować konsensus - stwierdził polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Zdaniem Małgorzaty Kryszkiewicz z "Dziennika Gazety Prawnej" władza mogła zostać zaskoczona skalą protestów, dlatego teraz próbuje jakoś działać. Jednocześnie dziennikarka wyjaśniała, dlaczego łagodzenie tego wyroku może być drogą donikąd. – Jeszcze długo będziemy mieli TK w takim składzie i kształcie. Jeśli faktycznie władze się ugną i zaczną łagodzić ten wyrok, to zaraz znajdzie się kolejna grupa posłów, którzy zaskarżą te zmiany do trybunału. A ten, jeśli będzie chciał być konsekwentny, to orzeknie w taki sposób, że te zmiany nie będą miały żadnego znaczenia – mówiła w Poranku Radia TOK FM.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Dziennikarka "DGP" uważą, że choć brzmi to w tej chwili nieprawdopodobnie, to zmiany mogą też pójść w zgoła odmiennym kierunku. – Proszę pamiętać, że w 2013 roku, gdy ministrem sprawiedliwości był Jarosław Gowin, były pomysły, żeby do Kodeksu karnego wprowadzić de faco kary dla kobiet za dokonanie aborcji. Jest grupa ludzi w tej władzy, której takie orzeczenie TK to za mało. To pewnie teraz mało możliwe, ale jednak PiS potrafił nas już zaskakiwać – ostrzegała Kryszkiewicz.

Wskazała, że już pojawiają się głosy, że TK czwartkowym wyrokiem otworzył drogę uchylania kolejnych przesłanek legalnej aborcji. – Bo skoro chronimy życie płodów z wadami od poczęcia, to dlaczego mamy nie chronić tych zdrowych, ale poczętych z gwałtu. Decyzja TK prowadzi do nowego rozumienia artykułu 38 Konstytucji RP, który mówi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia. Ten przepis celowo jest stworzony w tak ogólny sposób. Właśnie po to, żeby nie tworzyć podstaw, żeby każda ustawa o przerywaniu ciąży nie była blokowana automatycznie – podkreśliła dziennikarka.

"Droga irlandzka"

Agnieszka Wiśniewska z "Krytyki Politycznej" dodała, że władza faktycznie próbuje teraz jakoś wycofywać się z decyzji TK w związku z protestami. – Zacznie się opowiadanie, że to może za daleko idące zmiany. Więc zróbmy tak, że jeśli jest podejrzenie zespołu Downa, to aborcji nie będzie możliwa, ale jeśli zajdzie podejrzenia bezmózgowia płodu, to dajmy kobietom wybór. Proszę nie dać się na to nabrać. To żaden kompromis. To znowu próba dogadywania się Episkopatu Polski z posłami takim jak Jarosław Gowin czy Artur Dziambor z Konfederacji. Bzdura, a nie żaden kompromis! – przekonywała.

Dodała, że jeśli politycy i Kościół "przegną" to może nas czekać scenariusz irlandzki. – Tam też przez lata godzono się na chrzty, śluby w kościele, wizyty księży w ramach kolędy, bo tak wypada i jest tak tradycja. Jednak potem ludzi orzekli, że to jednak za dużo – prognozowała dziennikarka.

Przypomnijmy, przez wiele lat Irlandia była jednym z najbardziej katolickich krajów w Europie, gdzie nawet do 1995 roku nie można było się legalnie rozwieść. Jednak w latach 90 kościołem na Zielonej Wyspie wstrząsnęła seria skandali z klerem w roli głównej. Chodziło między innymi o molestowanie dzieci i ukrywanie pedofilii, czy traktowanie uczniów katolickich szkół jak niewolników.

DOSTĘP PREMIUM