Ekspertka o projekcie popieranym przez Ordo Iuris: Całkowity zakaz aborcji

- Ona przede wszystkim ma w sobie takie postanowienia, które mają za zadanie doprowadzić do wprowadzenia w Polsce i w innych krajach, które ratyfikują tę konwencję, całkowitego zakazu aborcji, zakazu małżeństw jednopłciowych, myślę, że również zakazu rozwodów - Kamila Ferenc z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny interpretowała w TOK FM, co może mieć na celu projekt zmiany ustawy popierany przez Ordoi Iuris
Zobacz wideo

W środę w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy "Tak dla rodziny, nie dla gender". Został on złożony w Sejmie w sierpniu zeszłego roku, stoi za nim m.in. fundacja Instytut Ordo Iuris. W projekcie znalazł się zapis o wyrażeniu zgody na wypowiedzenie tzw. konwencji stambulskiej, która krytykowana jest przez część środowisk prawicowych.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Przygotowany m.in. przez Instytut Ordo Iuris projekt ustawy zakłada też zobowiązanie rządu do opracowania międzynarodowej konwencji praw rodziny. 

Kamila Ferenc z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny interpretowała w TOK FM, jaki cel może przyświecać konwencji proponowanej przez Ordo Iuris.

- Ona przede wszystkim ma w sobie takie postanowienia, które mają za zadanie doprowadzić do wprowadzenia w Polsce i w innych krajach, które ratyfikują tę konwencję, całkowitego zakazu aborcji, zakazu małżeństw jednopłciowych, myślę, że również zakazu rozwodów. Tam nie ma napisanych tych rzeczy wprost, ale można wyinterpretować tego rodzaju rozwiązania prawne z ogólnie brzmiących sformułowań – mówiła.

Jak tłumaczyła, konwencje nie są formułowane na dużym poziomie szczegółowości, bo to zostawia się krajom członkowskim.

- Konwencja o prawach rodziny Ordo Iuris mówi, że nie można dyskryminować dzieci ze względu na cenzus urodzenia, czyli chce zrównać płody z urodzonymi dziećmi, ale też z kobietami. Aborcja nie będzie zupełnie dostępna, bo to będzie jak zabójstwo człowieka. Co więcej, jeżeli piszemy o prawach dzieci, o tym, żeby się wychowywały w pełnych rodzinach, to można to interpretować jako zakaz rozwodów. To pole do interpretacji. Sformułowanie o zakazie rozwodów się w konwencji nie pojawia, ale to może być krok w tym kierunku – wyjaśniała ekspertka.

Kamila Ferenc odniosła się też do zarzutów, jakie ze strony Ordo Iuris padają pod adresem konwencji stambulskiej. – Gdzie jest ta „lewacka ideologia” w konwencji, która zakłada więcej schronisk dla ofiar przemocy, współpracę służb ze sobą w celu przeciwdziałania przemocy, szkolenia dla policjantów, prokuratorów, lekarzy czy pracowników opieki społecznej. Przeciwdziałania stereotypom, że „jak się żony nie bije, to wątroba gnije”… trudno się w tym dopatrzeć „lewactwa” czy chochoła gender. Gender to koncepcja naukowa, a nie moralne zło czekające w zaułku – argumentowała.

Prawniczka skomentowała też burzliwą debatę, jaka towarzyszyła w Sejmie pierwszemu czytaniu projektu ustawy "Tak dla rodziny, nie dla gender".

- To był pokaz bezsilności. Jak grochem o ścianę. Można posługiwać się argumentami naukowymi, statystykami, historiami kobiet, które nie mają gdzie znaleźć schronienia czy pomocy, kiedy doznają przemocy ze strony partnera (…) można tym wszystkim się posługiwać w debacie, a potem słyszy się, że chodzi o jakąś „homopropagandę”. To jest straszny poziom debaty, mam wrażenie, że wręcz regres cywilizacyjny – krytykowała.

- Ale to też pokazuje polityczny podtekst tego wszystkiego. Że konwencja chroniąca kobiety, ale też osoby starsze i mężczyzn doświadczających przemocy jest nie na rękę rządzącym i niektórym organizacjom fundamentalistycznym. Nikomu nie jest na rękę upodmiotowienie ofiar, ich emancypacja, ich samodzielność i sprawczość w obronie przed przemocą, bo łatwiej kiedy jedna grupa panuje nad drugą – stwierdziła.

Polska ratyfikowała konwencję stambulską w 2015 roku. Jej głównym celem jest stworzenie odpowiednich ram do prawnego przeciwdziałania przemocy, w szczególności tej, która dotyka kobiety.

DOSTĘP PREMIUM