Zaskakujący skutek afery z Romanowskim. To w niego uderza najbardziej
Były wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski we wtorek wyszedł na wolność. Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie posła. Choć uzasadnienie decyzji sądu nie ujrzało jeszcze światła dziennego, prawnicy przypuszczają, że decyzja miała związek z posiadanym przez Romanowskiego drugim immunitetem, który ma jako członek delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.
Wcześniej polityk usłyszał 11 zarzutów, w tym udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Groziłoby mu 15 lat więzienia za nieprawidłowości w rozdzielaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, który w założeniu miał wspierać ofiary przestępstw.
"Co się odwlecze, to nie uciecze"
W środę po południu głos w sprawie zabrał Donald Tusk. "Sceny jak z gangsterskiego filmu. Podejrzany wychodzi z aresztu dzięki prawnym kruczkom, zasłaniając się wątpliwym immunitetem. Na stróży prawa spada lawina krytyki, publiczność jest rozczarowana" - zaznaczył.
"W walce z przestępczością zdarzają się i takie momenty. Ale jedenaście zarzutów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej, nie znika. To nie jest koniec filmu. Państwo prawa ma same zalety, oprócz jednej: nie jest proste i tak jak w gangsterskich filmach, źli też potrafią to wykorzystać. Ale tylko na krótki czas. Prokuratura dobrze wykonała swoją robotę, gromadząc rzetelne dowody. A więc: co się odwlecze, to nie uciecze" - zakończył premier.
Potrzeba spektakularnego sukcesu
Jak cała sprawa może wpłynąć na notowania rządu Donalda Tuska? Politolog Rafał Chwedoruk nie ma wątpliwości, że łatwo nie będzie. - Po porażce w sprawie aborcji, a to był temat niezwykle ważny dla odsunięcia PiS od władzy, który spowodował mobilizację wielu młodych wyborców, niekoniecznie stawiających się na wyborach w jakiejkolwiek innej sytuacji, pozwoliłem sobie na hipotezę, że Tusk będzie teraz szybko potrzebował jakiegoś spektakularnego sukcesu - zaznacza w rozmowie z tokfm.pl profesor Uniwersytetu Warszawskiego.
W piątek Sejm odrzucił projekt depenalizacji aborcji. Tym samym za pomoc w dokonaniu aborcji lub zakupie tabletek wczesnoporonnych nadal będzie grozić kara więzienia. Do przyjęcia ustawy zabrakło czterech głosów.
- Symbolicznego, krótkoterminowego sukcesu, żeby tę strategiczną porażkę zrekompensować - precyzuje Chwedoruk. - Wygląda na to, że próba naprawienia poprzedniego błędu zakończyła się katastrofą jeszcze bardziej spektakularną, bo na poziomie prokuratorsko-urzędniczym - dodaje ekspert.
I teraz, jak dodaje, premier będzie potrzebował kolejnych "spektakularnych wydarzeń". - Znalezienia nowych tematów dla zaabsorbowania opinii publicznej - wyjaśnia.
Jest jeszcze jeden aspekt całej afery. - Uderza bardzo mocno w aspiracje prezydenckie Tuska. O ile takowe istnieją. W ciągu kilku miesięcy poznamy zapewne nazwiska dwóch czy trzech głównych pretendentów. I Tusk będzie do tego przystępował osłabiony. Paradoksalnie, bo chwilę po swoim największym sukcesie powyborczym w postaci zwycięstwa w wyborach do Parlamentu Europejskiego - zaznacza Chwedoruk.
Posłuchaj:
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>