advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Kultura

Widzieliśmy kabaret, którego w Polsacie nie zobaczycie. Morawiecki z niszczarką i paskowy w TVP [RELACJA]

Kamil Śmiałkowski
4 min. czytania
09.11.2023 06:25
Gdyby nie decyzja szefów Polsatu, w najbliższą niedzielę zobaczylibyśmy na antenie żarty np. z prezydenta Dudy. Wybraliśmy się na nagranie do studia przy ul. Łubinowej, by zobaczyć, jak powstają telewizyjne "półkowniki" XXI wieku.
|
|
fot. Kamil Śmiałkowski

Zgodnie z umową z Polsatem Kabaret Moralnego Niepokoju, Kabaret Młodych Panów i ich goście jak co tydzień nagrali kolejny odcinek weekendowego programu "Kabaret na żywo". I znowu, jak w poprzednie niedziele, zamiast ich występu zobaczymy na antenie Polsatu film. Tym razem udało mi się uczestniczyć w nagraniu "nieemitowalnego programu".

Pełna widownia w polsatowskim studiu przy Łubinowej to w sporej mierze stali bywalcy. Publiczność przed nagraniem rozgrzewa komik Łukasz Żak z kabaretu Młodzi Skromni. Rozpoznaje twarze na widowni, a gdy prosi o zgłaszanie się tych, którzy przyszli po raz pierwszy, na widowni podnosi się tylko kilka rąk. Żak w pierwszych zdaniach nawiązuje do niedawnego orędzia prezydenta Dudy i już wiadomo, kto dziś będzie bohaterem wieczoru. Postać prezydenta wracać będzie w większości skeczy, a w jednym pojawi się jako główny bohater.

Metakabaret

Tymczasem widownia czeka na początek właściwego show. Łukasz Żak dwoi się i troi, by ich rozruszać. Wchodzi w dialog z osobami w pierwszych rzędach, żartuje z siebie i z reżysera programu. Ale też oczywiście z Polsatu, który konsekwentnie od kilku tygodni nie emituje programu "Kabaret na żywo". Ta nazwa zresztą również jest już reliktem przeszłości. Kilka lat temu ten program faktycznie był "na żywo", z czasem jednak przeniesiono nagrania na środek tygodnia, a w niedzielne wieczory już tylko je emitowano. Nazwa została i nikt przesadnie nie przejmował się tym, że stała się raczej ironicznym żartem. Aż do bieżącej afery, gdy po wyborach nagle zdjęto program całkowicie z ramówki. Wciąż jest jednak nagrywany. I wciąż ma w nazwie "na żywo".

W niedzielę znów nie będzie kabaretów na Polsacie. Wybór filmu może być bardzo znaczący

Gdy pojawiają się na scenie (a chwilę wcześniej na ekranie w studio) prowadzący wieczór dwaj liderzy kabaretów - Robert Górski z Kabaretu Moralnego Niepokoju i Robert Korólczyk z Kabaretów Młodych Panów - robi się jeszcze zabawniej. Wszyscy też jednak zdają sobie sprawę, że jesteśmy na poziomie metakabaretu. Oto bowiem nagrywany jest na potrzeby telewizji program, w którym już na "dzień dobry" padają żarty z tego, że ten program nie zostanie wyemitowany.

Obaj kabareciarze nie raz podkreślali przywiązanie do wolności słowa, wolności wyrazu artystycznego i właśnie teraz to robią. Żartują z tego, co uważają za zabawne, a trzeba przyznać, że sama sytuacja jest mocno kabaretowa.

Żony i teściowe

Pierwszy skecz, który pojawia się na scenie, definiuje podstawowy temat tego wieczoru. A ten temat jest dość mało wyrafinowany. Chodzi o "wypróżnianie" i to, co jest tego efektem. Po prostu. O tym rozmawiają członkowie pewnej polskiej rodziny podczas sporu, który zaczyna się od tego, jak wieszać papier toaletowy. Te ekskrementy potem też wracają w kolejnych skeczach. Obok prezydenta stają się drugim lejtmotywem wieczoru.

Jest jeszcze trzeci temat, co zauważam z czasem i ze smutkiem. Chodzi o seksizm. Kabarety nie marnują żadnej okazji, by wyśmiać kobiety. Młode i stare. Żony i teściowe. Biznesmenki i gospodynie domowe. W obsadzie były trzy panie i to właśnie na nich skupiało się co chwila ostrze satyry. Jakby odwrotnie do proporcji na scenie. Bo na te trzy komiczki przypadało aż piętnastu komików, co chyba dość wyraźnie pokazuje bieżącą sytuację kobiet w polskim kabarecie.

 Pożegnanie mistrza

A o czym jeszcze były skecze? Trzeba przyznać, że rozstrzał tematów był naprawdę spory. Od klasycznego malarstwa po niebinarność młodych osób. Jednak to bieżąca polityka powodowała, że wykonawcy i widownia najbardziej się rozkręcali. Jak we wspomnianym już skeczu z prezydentem. W tej roli ponownie - jak w serialu "Ucho prezesa" - został obsadzony Paweł Koślik. Głowę państwa odwiedza premier Morawiecki (tu świetny Robert Górski) z nowoczesną niszczarką i obaj próbują się odnaleźć w powyborczej sytuacji.

Drugi ze skeczy politycznych - o konkursie na nowego autora pasków w TVP - też na pierwszy rzut oka wydawał się samograjem, ale pewne rzeczy są same w sobie tak absurdalne, że nie jest łatwo je wyśmiać. Trzeba jednak docenić starania.

Słowem: publiczność w studio bawiła się świetnie. I pewnie podobnie bawiłaby się publiczność przed telewizorami - wszak "Kabaret na żywo - Młodzi i Moralni" był (póki go emitowano) jednym z najpopularniejszych punktów jesiennej ramówki. Górski, Korólczyk i ekipa mieli swoją stałą, grubo ponadmilionową grupę fanów. Ciekawe, czy będą kiedyś mogli zobaczyć te nagrane i niewyemitowane odcinki?

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>

Trzeba przyznać, że sami kabareciarze podchodzą do nagrywania z pełnym profesjonalizmem. Po prostu robią swoje jak co tydzień. Tworząc premierowe żarty, bawiąc się (do pewnego stopnia) całą sytuacją i pracując, jak gdyby nic się nie stało. Tak też skończył się ten wieczór i to nagranie, gdy wszyscy zebrani artyści wyszli na scenę podziękować publiczności, ale także (niezależnie od braku emisji), by chwilą wspólnej zadumy pożegnać zmarłego kilka dni temu jednego z mistrzów polskiego kabaretu i polskiej rozrywki - Krzysztofa Jaślara, twórcy setek telewizyjnych programów rozrywkowych, a wcześniej współzałożyciela kabaretu Tey. Jaślar też przez lata miał wielkie problemy z cenzurą. W połowie lat siedemdziesiątych cała jego twórczość była zakazana i musiał odejść z Teya.

Niby żyjemy w innych czasach, ale cenzura w kabaretach wciąż trzyma się dobrze.

Co dalej z kabaretami w Polsacie? Górski: Zachowują się jak Kaczyński