"Zrobiła się walka o przetrwanie". Małych sklepów nie ochroni rządowa tarcza inflacyjna

- Składka zdrowotna wzrośnie, wzrastają też opłaty za gaz i prąd, pracownicy chcą podwyżki, a na końcu jest premier, który mówi: "Pilnujcie, żebyśmy jako drobni przedsiębiorcy obniżyli ceny na wszystko" - mówił w TOK FM Paweł Tracz, sklepikarz i prezes Polskiego Stowarzyszenia Mikroprzedsiębiorców i Franczyzobiorców.
Zobacz wideo

Rządowa tarcza antyinflacyjna (m.in. czasowa obniżka VAT na gaz, prąd i energię cieplną, a także zmniejszenie akcyzy na paliwa) miała pomóc także małym i średnim przedsiębiorcom lepiej radzić sobie przy szalejącej inflacji, która wynosi 8,6 proc.

Zdaniem Pawła Tracza, sklepikarza i prezesa Polskiego Stowarzyszenia Mikroprzedsiębiorców i Franczyzobiorców tarcza nie zatrzyma jednak upadku małych sklepów, które odpowiadają za ok. 40 proc. PKB. - Zrobiła się walka o przetrwanie. Docierają do nas sygnały o kłopotach, które ludzie zaczynają mieć, o problemach z płynnością finansową - wyliczał w TOK FM.

Zdaniem Tracza na kłopoty małych sklepów wpływają m.in. wysoka inflacja, czy rosnące ceny energii, ale także Polski Ład, "który jest trudny i skompilowany, choć miało być prościej". - Nawet księgowi mają z tym problem. Wiadomo już, że składka zdrowotna wzrośnie, czego nie będziemy mogli odliczyć od podatku, wzrastają opłaty za gaz i prąd, pracownicy chcą podwyżki, a na końcu jest premier, który mówi: "Pilnujcie, żebyśmy jako drobni przedsiębiorcy obniżyli ceny na wszystko" - komentował rozmówca Piotra Maślaka, nawiązując do słów Mateusza Morawickiego.

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Mikroprzedsiębiorców i Franczyzobiorców podkreślił, że na "exodus małych sklepów" wpływ mają też decyzje rządu dotyczące handlu w niedzielę. Zmiana przepisów dotyczących sklepów-placówek pocztowych utrudniła życie małym przedsiębiorcom. Na nowych regulacjach - jak stwierdził gość TOK FM - korzystają głównie dyskonty, które "masowo otwierają się w niedziele".

W pierwszej wersji przepisów w niedzielę w sklepie mógł pracować jedynie właściciel, chyba że punkt funkcjonował właśnie jako placówka pocztowa, co pozwalało na obecność dodatkowych pracowników. Po zmianie prawa otwarte w niedziele mogą być te sklepy, które na działalności "pocztowej" notują co najmniej 40 proc. miesięcznego przychodu ze sprzedaży detalicznej. A to warunek niezmiernie trudny do spełnienia dla małych sklepów.

DOSTĘP PREMIUM