Elektrownie wytrzymają falę upałów? Ekspert ostrożny: Większość z nich pamięta Gierka

- Trzeba sobie uświadomić, że wszystkie kolejne rządy po 89. roku zwlekały z modernizacją energetyki. Sytuacja w energetyce jest bardzo podobna do sytuacji w polskim wojsku. To znaczy mieliśmy pewien zasób odziedziczony po PRL-u i on się wyczerpał - mówił w TOK FM Piotr Maciążek, ekspert rynku energetycznego. I alarmował, że w obecnej sytuacji geopolitycznej, jeśli podczas fali upałów zabraknie nam energii, może być duży problem także z importem jej z zagranicy.
Zobacz wideo

Według prognoz do Europy, a w tym także do Polski, nadciąga kolejna fala upałów. Od wtorku temperatury w całej Polsce mogą grubo przekroczyć 30 stopni Celsjusza. Gorące dni oznaczają znaczny wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną. Poważne ostrzeżenie w tej kwestii mieliśmy już tego lata. 4 lipca wieczorem nasze rezerwy mocy wynosiły zero megawatogodzin. W tej sytuacji musieliśmy ratować się importem. Jak kolejna fala upałów wpłynie na nasz system energetyczny? Piotr Maciążek, ekspert rynku energetycznego związany ze Strefą Inwestorów, ostrzegał w TOK FM, że "sytuacja jest napięta". - W całej Europie brakuje węgla. Polska bardzo często w sytuacjach maksymalnego obciążenia systemu ratowała się importem. Pytanie, czy w tej chwili będzie to możliwe. To zależy od wielu czynników, przede wszystkim od tego, jak wysokie będą temperatury, jak długo takie upały będą się utrzymywać - ocenił Maciążek w "Pierwszym Śniadaniu" w TOK FM.

Przypomniał też, że w 2015 roku doszło już w Polsce do wprowadzenia ograniczeń w poborze mocy dla wielu przedsiębiorstw.

"Większość z elektrowni pamięta jeszcze towarzysza Gierka"

W ocenie eksperta zasadniczym problemem Polski jest opłakany stan elektrowni węglowych. - Większość z nich pamięta jeszcze towarzysza Gierka. Duża część jednostek węglowych w Polsce to instalacje sięgające 50 lat. One wymagają nie tylko postojów remontowych, ale są też często awaryjne - tłumaczył Maciążek. 

Przypomniał, że ograniczenia w zużywaniu energii wprowadzone w 2015 roku wiązały się właśnie z awarią elektrowni w Bełchatowie. - Polski system energetyczny jest zbudowany na dużych blokach energetycznych. I jeżeli duży blok energetyczny, dostarczający często energię dla konsumentów nawet na terenie kilku województw ma awarię, to występuje natychmiastowy duży problem. Więc kierunkiem, w którym Polska powinna podążać, to energetyka rozproszona, czyli OZE (odnawialne źródła energii - red.). Wtedy kwestia awaryjności nie będzie miała tak dużego znaczenia - przekonywał gość Filipa Kekusza.

Według niego dziś sytuacja jest jednak i tak lepsza niż wówczas, bo oddaliśmy do użytku chociażby dużą liczbę paneli fotowoltaicznych. - Był prawdziwy "boom fotowoltaiczny" w ostatnich dwóch latach. I przy szczytowym zapotrzebowaniu na moc, przy upałach, fotowoltaika pomaga stabilizować system - wskazał Maciążek.

"Taki moment zawieszenia może być tragiczny w skutkach dla nas wszystkich"

W ocenie rozmówcy Filipa Kekusza ciągle brakuje konkretnych działań polityków. - Musimy się zdecydować, czy będziemy przedłużać działanie tych instalacji, niejako na siłę, czy jednak budujemy coś zupełnie nowego - wskazał.

Maciążek dodał, że obecnie rząd wymyślił koncepcję utworzenia Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego, gdzie ma trafić większość elektrowni węglowych w kraju. - I jestem przekonany, że część tych awarii wynika po prostu z braku inwestycji, bo koncerny czekają na decyzje polityków. Nie opłaca im się inwestować w przedłużanie życia węgla, jeżeli mówi się o tym, że za moment z ich majątku te elektrownie zostaną wydzielone i trafią do zupełnie innego tworu - tłumaczył.

Ekspert podkreślił, że "taki moment zawieszenia może być tragiczny w skutkach dla nas wszystkich". - Szczególnie ten letni szczyt jest groźny. I tutaj potrzebujemy mądrych decyzji i dostosowania naszej energetyki po prostu do realiów przyszłości - powiedział Maciążek.

- Trzeba sobie uświadomić, że wszystkie kolejne rządy po 1989 roku zwlekały z modernizacją energetyki. Sytuacja w energetyce jest bardzo podobna do sytuacji w polskim wojsku. To znaczy: mieliśmy pewien zasób odziedziczony po PRL-u i on się wyczerpał. Czekano z jego uzupełnieniem do ostatniego momentu i mamy w tej chwili olbrzymi problem - mówił.

- To wszystko dzieje się zbyt wolno, a już tego lata sytuacja jest tak napięta, że brakuje rezerw mocy. Ze względu na trudną sytuację geopolityczną może brakować również mocy do importu. I pytanie, czy nie zostaną znów, podobnie jak po 2015 roku, nałożone administracyjnie ograniczenia. Co byłoby w warunkach nadchodzącej recesji technicznej, bo mamy mieć przez dwa kwartały recesję techniczną, dramatyczne dla części przedsiębiorstw, miejsc pracy. To już jest walka o polską konkurencyjność - podsumował Maciążek.

DOSTĘP PREMIUM