"Rząd wpadł w panikę" i sypie dodatkami na ogrzewanie domów. "Mała kroplówka"

Do Sejmu trafił projekt ustawy o wsparciu dla gospodarstw domowych ogrzewanych innymi surowcami niż węgiel. - Mała kroplówka w zderzeniu z gigantycznymi kosztami energii, które musimy ponosić - ocenił w TOK FM Paweł Szypulski, dyrektor programowy Greenpeace Polska. Na co, jego zdaniem, powinny być przeznaczone środki?
Zobacz wideo

We wtorek rząd przyjął projekt ustawy o wsparciu dla odbiorców ciepła, który przewiduje m.in. jednorazowe dodatki dla ogrzewających domy LPG - w wysokości 500 zł, drewnem kawałkowym - 1 tys. zł, olejem opałowym - 2 tys. zł i pelletem - 3 tys. zł. Dodatkowo  odbiorcy korzystający z ciepła systemowego nie dostaną podwyżek większych niż 40 proc. Rząd szacuje, że przeznaczy na ten cel 10 mld zł. (Wcześniejsza, przyjęta już ustawa o dodatku węglowym, to z kolei 11 mld zł.)

Zdaniem Pawła Szypulskiego to tylko chwilowe wsparcie. - Projekt ustawy nie rozwiązuje problemów.  To tylko wrzucanie pieniędzy do kotła. Na chwilę. Mała kroplówka w zderzeniu z gigantycznymi kosztami energii, które musimy ponosić - mówił w TOK360 dyrektor programowy Greenpeace Polska. - Ale to pokazuje też rodzaj paniki, w którą wpadł rząd. Zamiast szukać mądrych systemowych rozwiązań, idzie w sprawdzone formaty, czyli bezpośrednie transfery pieniędzy. W tym przypadku to bardzo nierozsądne wydanie pieniądze - dodał rozmówca Wojciecha Muzala.

W ocenie Pawła Szypulskiego, sam projekt ustawy też nie jest pozbawiony wad. Te główne są dwie. Pierwsza to brak kryterium dochodowego przy wnioskowaniu o dodatek. - Każdy z nas będzie mógł skorzystać z tych pieniędzy. Niezależnie od tego czy jeździ nowym bmw, czy nie starcza mu do końca miesiąca. A przecież nie tak powinna wyglądać dystrybucja tych bardzo ograniczonych środków - zastrzegł.

Druga wada, jak wskazał, to brak kontroli tego, co trafi do pieców. - Możemy spokojnie przyjąć i taki absurdalny scenariusz: ktoś, kto ma gigantyczne dochody, weźmie dodatek po to, by wrzucić np. kalosze do kotła. To też dopuszczają przecież przepisy - dopowiedział gość TOK FM. 

Posłowie mają się zająć projektem na dodatkowym posiedzeniu Sejmu, które rozpocznie się 2 września.

Dodatkowe 30 mld zł 

Według dyrektora programowego Greenpeace Polska, tak duże pieniądze, które mają być przeznaczone na jednorazowe dodatki, należałoby inwestować w długofalowe rozwiązania. W tym np. w plany ocieplania domów w Polsce.

- Za 11 mld zł, czyli tyle, ile będą kosztować dopłaty do węgla, można byłoby przeprowadzić termomodernizację 180 tys. budynków i docieplić blisko 400 tys. kolejnych - wyliczył, podkreślając, że "w Polsce mieszkamy w domach, które są energetycznymi wampirami". Rynkowe analizy pokazują, że  do ocieplenia lub docieplenia kwalifikuje się co najmniej 72 proc. z nich. - Dlatego najpierw musimy oszczędzać energię, potem inwestować w źródła - podkreślił. 

Zdaniem Pawła Szypulskiego - pieniądze na inwestycje można byłoby pozyskać także np. z rekordowych zysków firm energetycznych, w tym PKN Orlen i PGNiG. - Podobnie jak w Rumunii należałoby wprowadzić opodatkowane przedsiębiorstw na poziomie 80 proc., co sprawiłoby, że do końca roku - tylko z tego tytułu - do budżetu państwa trafiłoby ok. 30 mld zł - skwitował gość TOK 360.

DOSTĘP PREMIUM