,
Obserwuj
Kultura

"Krwawa Małgorzata" za kratami szydełkuje i piecze. "Mówią o mnie 'więzień nieuwięziony" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

8 min. czytania
15.12.2024 20:56
"Psycholog spotka się ze mną raz na rok. Nikt nie chce mnie poznać. Lepiej powtórzyć między sobą: 'Krwawa Małgorzata' i wszystko ma być jasne" - mówiła Zbyszkowi Nowakowi Małgorzata Rozumecka. Kobieta skazana na dożywocie w sprawie głośnego morderstwa jest jednym z bohaterów książki "24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz".
|
|
fot. BARTOSZ BOBKOWSKI / Agencja Wyborcza.pl

Poniższy fragment pochodzi z książki "24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz" autorstwa Zbyszka Nowaka, wydanej 27 listopada 2024 roku nakładem Wydawnictwa MUZA S.A.

Taka sprawiedliwość

To miejsce czyni ludzi gorszymi, niż są. Masz tu siedzieć. Gdybym była sędzią, każdemu dałabym dożywocie i patrzyła, oceniała jak pracuje, żeby odkupić swoje winy.

Jestem tu od dwóch i pół roku. Wcześniej Warszawa Grochów, 16 lat w Grudziądzu. Siedziałam w celi i z Moniką O., i z Moniką Sz., i z Beatą P.

Szokujące sekrety zakonnic. W tle zakupy broni i służby Łukaszenki

Zobacz, ta ostatnia sprawa Beaty, sprawa butiku Ultimo na Nowym Świecie. Raz dziewczynę uniewinniają. Za chwilę jest skazana na 25 lat. Te same dowody, inna interpretacja składów sędziowskich. To taka sprawiedliwość.

To też należy odnieść do kary długoterminowej, jaką chociażby jest kara dożywocia. Nikt nie weryfikuje przebiegu kary, nie wraca do akt sprawy. Nie bada tego, czy po 5 czy po 10, 15 latach ten osadzony może już nadaje się do wyjścia. Sprawa zakończona wyrokiem? Dziękuję, proszę siedzieć.

Gdyby sprawą Komendy nikt się nie zajął osobiście, zmarłby w więzieniu. Jestem zwolenniczką systemu Wielkiej Brytanii: dożywocie - OK, osadzony trafia na wokandę, wychodzi, zrobi coś nie tak i wraca na dożywocie już na amen.

Znam takich, którzy po wielu latach w więzieniu nie przeszliby na czerwonym świetle, żeby tylko tu nie wrócić. To miejsce, tu nie chodzi o ten zakład karny przecież, czyni ludzi gorszymi, jak wskazałam.

Wiesz, jak to jest w tym miejscu?

Nikt tak jak ja nie sp*******ł sobie życia. Siedzę w zamknięciu od 1997 roku. 27 długich lat. W tym czasie zmarł mój tata, moja mama - wzruszam się, kiedy o niej mówię - ma już 73 lata. Nie rozmawiajmy o innych członkach rodziny.

'Sam sobie wymierzył sprawiedliwość'. Co doprowadziło do linczu we Włodowie?

Raz prosiłam o zezwolenie na przerwę w odbywaniu kary z uwagi na stan zdrowia mamy, ale nie wyrażono zgody. To było w 2021 lub 2022 roku.

Rozmawiamy. Ale zawsze jest tego za mało. Dwa razy w tygodniu po 10 minut, 15 minut raz w tygodniu na Skypie. Wiesz, jak to jest w tym miejscu? Kiedy ktoś nie odbiera telefonu po drugiej stronie? Przychodzą do ciebie jak najgorsze myśli. Że ktoś zmarł, że coś się stało. Nie masz na nic wpływu.

Im więcej kontaktu ze światem zewnętrznym, tym lepiej dla osadzonego.

Przeżyłam całe swoje życie w tym miejscu. Wszystko, co najlepsze, co mogło mnie spotkać na wolności, straciłam.

Dziś nie liczą się dla mnie pieniądze czy pozycja, tak jak dla tej młodej Małgośki, którą znasz z telewizji.

Spójrz, Monika O. "Osa" jest na wolności. Czy słyszysz o jakichś niewłaściwych zachowaniach? Drodze powrotu do przestępstwa?

"Rozum" - tak mnie nazywa Monika. Śmiałyśmy się zawsze - była taka reklama Orange: Serce i Rozum. Rozumiesz [uśmiech]?

Pierwsza 'dożywotka' w Polsce. Monika Osińska to 'psychiczny wampir' czy ofiara sądu?

Siedzenie tu

No właśnie. Ostatnio stanęłam na wokandę, a sędzia pyta: "pani Małgorzato, co się stało takiego, że tydzień po wokandzie staje pani do raportu karnego?". Jak Ci to wytłumaczyć? Tu chodzi o jakąś przyzwoitość, podejście.

Wychowawcy przepisują to, co mają w aktach. Kopiuj, wklej. Psycholog spotka się ze mną raz na rok. Nikt nie chce mnie poznać. Lepiej powtórzyć między sobą: "Krwawa Małgorzata" i wszystko ma być jasne.

Więc ja odpowiadam temu sędziemu, że "jemy tu jak świnie". Mam to ubrać w jakieś gładsze słowa? Fura żarcia nałożona na siebie, papa, zabarwione burakami ziemniaki. Byle do żołądka. Traktujmy się jakoś, proszę. Sędzia poprosił mnie, żebym do następnej wokandy już nic nie komentowała [uśmiech].

'24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz', Zbyszek Nowak
'24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz', Zbyszek Nowak
Wydawnictwo Muza

Mówią o mnie, że jestem więźniem "nieuwięzionym".

Co tu robię? Sprzątam korytarze. Malowałam bombki. Lubię szydełkować. Czytam książki. Brakuje mi Xboxa - wiesz, jak się ma 23 godziny czasu wolnego, to coś trzeba robić. Uwielbiałam grać w te swoje gry: Tomb Raider, Simsy. Dobrze, że dają tu chociaż możliwość… pieczenia, korzystania z kuchni. Uwielbiam to robić. Godzinami.

Jestem bałaganiarą, ale na przykład książki u mnie muszą być poukładane grzbiet w grzbiet.

Siedzę teraz z trzema dziewczynami - nie mogę być osadzoną tak zwaną kształtującą, z uwagi na długość wyroku i kwalifikację czynu, ale podrzucają mi dziwne przypadki. Nie daję im oglądać ogłupiających tureckich seriali, słuchać disco polo w kółko. Sama szukam ciekawych programów. Muszę codziennie obejrzeć "Fakty". Lubię wiedzieć, co dzieje się na świecie. Przeżywam to, co na Ukrainie, to, co dzieje się w Palestynie.

Wiesz, czego tu tak naprawdę chcę? Marzę o tym, żeby nawet w więzieniu poczuć przez chwilę… samotność. Ciszę, możliwość skupienia myśli.

Wokanda

Od 2022 roku składam wnioski o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Muszę to robić. Wcześniej była ta opcja co pół roku, teraz co rok. Wiesz, teraz jest tych 30 lat - czy to jest konstytucyjne rozwiązanie? Zmiana, jeśli chodzi o możliwość opuszczenia tego strasznego miejsca w trakcie odbywania już orzeczonej kary. A ile osób wychodzi czy wyszło na wolność z dożywocia? Dwie? Sądy stosują to rozwiązanie w ogóle? Czy ja stąd wyjdę i będę straszyć dzieci na ulicy?

Pytasz, co wpisuję we wnioski o warunkowe zwolnienie. W pierwszy wpisałam, że muszę go złożyć, bo mama urwie mi głowę, jeśli tego nie zrobię. Za pół roku w kolejny wniosek wpisałam prośbę, żeby sędzia przyjechał, poznał mnie. Zrozumiał, że nikt nie odda już mojego życia. Żeby ze mną porozmawiał, dowiedział się, kim jestem. Uzasadnienie: prognoza kryminologiczno-społeczna żadna. Ostatni wniosek, chyba w styczniu tego roku, pisał adwokat, ale zmieniły się przepisy - wydłużeniu uległ ten wskazany okres. 30 lat. Zobaczysz, że oni mnie stąd nie wypuszczą.

Mieszkał z Kajetanem Poznańskim. 'Tamten wyjazd prawdopodobnie uratował mu życie' [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Przyszłość ['może jednak jakaś?', pytam]. Czy chcę wyjść? Czy znasz kogoś z dożywociem, kto nie chce? Mam takiego przyjaciela w Holandii. Jest pastorem. Chciałabym tam wyjechać. W Holandii życie jednych nie interesuje drugich. Nie tak dawno moja mama kupowała czy sprzedawała samochód, a facet, kontrahent, pyta: "z tych Rozumeckich?".

Chciałabym, żeby on był w moim życiu. Nie w sensie jako mężczyzna. Zazdroszczę ludziom takim jak on, takim, którzy wierzą tak mocno. Potrafią zawierzyć komuś życie, uwierzyć w coś, co nie jest namacalne. U mnie dwa plus dwa to cztery. Był taki czas, że interesowałam się religiami i pytałam księdza, a dlaczego tak jest, a dlaczego tak? "Bo tak", odpowiadał - to mnie nie przekonuje. Szukam osób-rozmówców, ciekawych tego, co wokoło, jak ja. Ludzi z pasjami.

Pamiętam, jak w Warszawie prowadziłyśmy bloga "E w kratkę", tak się nazywał. Fundacja Dom Kultury, mój nick to Małgosia, łatwo znaleźć. 2011, 2012 rok, coś takiego. Pisałyśmy na kartkach nasze podcasty, a ktoś wrzucał to do internetu. Czy to dawało mi radość? Wiesz, że gdybym miała coś innego i po prostu ciekawego do pracy, to pewnie nawet bym nie zaczęła tego bloga.

Co mnie obchodzi opinia innych? Tego, że ktoś podpisze się na przykład "Ferdydurke" i będzie mnie krytykował. Kim on jest? Czy warto na taką osobę tracić energię?

Czy Ty widzisz we mnie dziewczynę, która po wyjściu pije herbatę w rodzinnym mieszkaniu w bloku? Kot (lubię małe kotki, potem już nie, bo tylko śpią), a raczej pies, kwiatki na parapecie?

Mam w sobie jeszcze tyle energii. Chciałabym ją spożytkować na podróże. "Mama w walizkę" i jedziemy. Nikt nas nie zna. Poznajemy świat.

Widzę dom do remontu. Zapraszam brata, on mi pomaga to wyremontować. Gdzieś daleko stąd. Tam chcę mieszkać.

Dzieci? Nie! Mogę popilnować dzieci w weekend komuś, ale to nie moja bajka. Obawiam się tego chyba, że porównywałabym się do moich rodziców w procesie wychowania. Nie miałabym szans włożyć tyle energii, umiejętności, wiary, zaufania w to, ile w nas włożyli moi rodzice. Ta sprawa zabrała mi tatę, a mamie kilka lat życia. To pewne. Zgotowałam im to.

Facet? Raczej dziewczyna.

Kim jestem?

Jestem pełna ekspresji. Jestem pełna życia. Nie godzę się z tym, co wokoło. Z brakiem podejścia do mnie, chęci poznania mnie.

Ludzie są tacy głupi - to mnie denerwuje.

Palę jak smok. Alkohol zawsze normalnie. Tu - wiadomo. Zresztą i pierwszy alkohol, i pierwszego papierosa zapaliłam przy rodzicach.

Śmieję się z zabawnych filmików ze zwierzętami.

Cieszę się, gdy ktoś po drugiej stronie odbierze telefon, kiedy tu jest czas na rozmowę.

Jem tyle słodyczy, ile się da, choć nie powinnam.

Chcę korzystać z życia tyle, ile jeszcze mi go zostało.

Śmieję się, że jestem tą samą dziewczyną, tylko w wersji 2024 - lekko stuningowaną. Chyba zostałam na emocjonalnym poziomie tamtych lat, tamtych czasów.

Czy potrafiłabym spokornieć? Ale ja jestem pokorna. Tylko nie zawsze umiem się zahamować, żeby wyrazić swoje zdanie. A chcę wyrażać swoje zdanie. Bo je mam.

Piszę listy z dwoma mężczyznami - dożywotnimi. Zwykły kontakt. Wymiana korespondencji.

Czy myślę o swojej książce? "Osa" mnie namawia. Tu sporo przeżyłam. Naprawdę mam się czym podzielić. Czy tak się stanie, czy napiszę coś, może w formie "pamiętnika", nie wiem.

Chciałabym robić tu coś konstruktywnego. Chciałabym, żeby tu dawano ludziom szansę robienia czegoś konstruktywnego.

Dożywocie. Pojednanie. Przebaczenie.

Dożywocie jest karą okrutną. Ale nie jestem za karą śmierci. Człowiek może wiele zrobić. Zrozumieć. Znam takich, którzy zrozumieli wiele z tego, co zrobili, jeszcze na sali sądowej. Byli już wtedy gotowi do wyjścia. Przeszli "błyskawiczną resocjalizację".

Pytasz, czy ja dobrze przeżyłam, wypełniłam swoją karę. Dobrze? Nie. Zmarnowałam ten czas. Nikt w tym nie pomógł tak naprawdę. Nie oczekiwał. Dobrze wypełnić karę to odkupić winę. Pracować na rzecz innych. W domach opieki społecznej, w domach dziecka. Przy osobach starszych. Tak odpracować cokolwiek z tego okropieństwa, które zafundowało się ofierze i jej rodzinie. Nie leżeć i patrzeć w sufit. Albo szukać sobie nonsensownych, nikomu niepotrzebnych zajęć.

Tajemnicza śmierć Magdaleny Żuk w Egipcie. 'Ja już stąd nie wrócę'

(...) W tym zakładzie karnym nikt mnie nie odwiedza, ale zawsze rozmawiałam ze studentami, z ludźmi z uczelni wyższych, którzy przychodzili mnie czy nas, skazane, odwiedzać, kiedy byłam jeszcze w Warszawie, na Grochowie. Przychodzili i zadawali to pytanie. Czy pojednałam się z rodziną tych ofiar? Czy przeprosiłam? Wiesz, teraz takie przeprosiny może w przededniu wyjścia - oby - to byłby niestosowny żart z mojej strony. Wejście z butami w czyjeś życie. Coś, czego sobie ktoś nie życzy. Po tylu latach zapewne ci ludzie nie wracają do tego. Nie chcą do tego wracać. (...)

Zbyszek Nowak - doktor nauk społecznych, prawnik, wykładowca akademicki - adiunkt Wydziału Prawa i Administracji oraz prorektor ds. studenckich jednej z warszawskich uczelni wyższych. Autor publikacji z zakresu prawa karnego, kryminologii, bezpieczeństwa narodowego. Były oficer sił zbrojnych.