,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Rydzyk muzeum otworzył, ale po wyborach przestał płacić. Rafako zrywa umowę

2 min. czytania
17.01.2024 12:23
Lux Veritatis - fundacja ojca Tadeusza Rydzyka, a zarazem zarządca Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II, najpierw otworzył placówkę, a teraz nie chce zapłacić jej wykonawcom. Dlatego raciborska spółka Rafako zdecydowała się zerwać kontrakt i publicznie domagać się pieniędzy.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Rafako raciborska firma dostarczająca specjalistyczne rozwiązania dla sektora energetycznego, ciepłownictwa oraz branży ropy i gazu, zerwała kontrakt na 244 mln zł na budowę Muzeum "Pamięć i Tożsamość" im. św. Jana Pawła II, zarządzanego przez należącą do ojca Tadeusza Rydzyka fundację Lux Veritas.

Dowiadujemy się o tym z komunikatu, opublikowanego przez Rafako w środę. Firma zapowiedziała, że będzie żądać od fundacji Lux Veritatis ojca Tadeusza Rydzyka 25,5 mln zł należnego jej wynagrodzenia za przeprowadzone roboty i waloryzację wartości zlecenia.

Umowę o utworzeniu muzeum z Lux Veritatis w 2018 roku podpisał ówczesny minister kultury Piotr Gliński. Ojciec Rydzyk miał pełnić w instytucji rolę prezesa. Koszt całej inwestycji miał wynosić 224 mln zł, a środki miały pochodzić z rządowych dotacji. Rok później firma Rafako, która wcześniej nie miała doświadczenia w budowaniu takich obiektów, jako jedyna stanęła do przetargu i wygrała.

Tadeuszowi Rydzykowi zmiana władzy niestraszna. 'Ma duże pole manewru'

13 października, czyli na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi, poprzedni zarząd Rafako zawarł ugodę z Muzeum, która umożliwiła otwarcie go dla zwiedzających. Jak tłumaczyli przedstawiciele spółki, dla nich była to ugoda korzystna, ponieważ zwiększyła wartość kontraktu o około 12 mln zł, a Rafako mierzyło się z kłopotami finansowymi.

Muzeum Rydzyka. Po wyborach koniec z płaceniem

Mimo że październiku muzeum zostało oficjalnie otwarte, to spółka pieniędzy nie otrzymała. Jako pretekst fundacja ojca Rydzyka podała "konieczność usunięcia usterek, które po wnikliwej analizie okazały się drobne i nieistotne z punktu widzenia prawidłowości wykonania". "W dodatku koszt usunięcia tych usterek jest nieporównywalnie mniejszy niż kwota, jakiej muzeum nie chce wypłacić Rafako" - czytamy w odpowiedzi spółki udzielonej "Gazecie Wyborczej".

W dodatku tuż po tym, jak okazało się, że po wyborach Prawo i Sprawiedliwość straciło zdolność do samodzielnego rządzenia, władze muzeum zerwały kontakt z Rafako i zaczęły blokować pracownikom wstęp na budowę. 

"Co ciekawe, z naszych informacji wynika, że w pierwszej kolejności są wypłacane niezgodnie z umową środki firmie budowlanej, co do której są wątpliwości związane z zawyżaniem przez nią cen rynkowych w celu nieuzasadnionego zwiększania swojego wynagrodzenia" - wskazuje Rafako w komunikacie. 

Dlatego spółka zerwała kontrakt i domaga się 25,5 mln zł wynagrodzenia za dotychczas wykonane prace.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>