,
Obserwuj
Kujawsko-pomorskie

Uczeń z Torunia pół wakacji uczył się do matury poprawkowej. Okazało się, że nie musiał

2 min. czytania
08.08.2025 14:26
"Gazeta Wyborcza" opisała historię ucznia technikum w Toruniu, który nie zdał matury z języka polskiego. Po tym jak spędził następny miesiąc na nauce do sierpniowego egzaminu poprawkowego, okazało się, że... zmarnował pół wakacji, bo egzaminator pomylił przy sprawdzaniu jego pracy.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

 

  • Egzaminatorzy błędnie ocenili maturę ucznia-dyslektyka z Torunia, licząc mu m.in. błędy, których nie powinni, co uniemożliwiło mu zdanie egzaminu w maju;
  • Dzięki interwencji nauczycielki i odwołaniu wynik został skorygowany, a maturzysta zdał egzamin tuż przed sierpniową poprawką;
  • Wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer uznała pomyłki za rzadkie. 'Trudno to ocenić, bo na wgląd do prac maturalnych decyduje się tylko niewielu zdających' - skomentowała nauczycielka maturzysty.

 

Uczeń toruńskiego technikum nie zdał w maju matury z języka polskiego, mimo bardzo dobrych wyników z matematyki i angielskiego. Zabrakło mu trzech punktów do zaliczenia egzaminu. Przygotowywał się do poprawki w sierpniu, aż do momentu, gdy jego nauczycielka języka polskiego, nie mogąc pogodzić się z wynikiem ucznia, zasugerowała mu skorzystanie z prawa do wglądu do pracy maturalnej w siedzibie Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Gdańsku.

Na miejscu okazało się, że egzaminatorzy popełnili poważne błędy w ocenie pracy. - Uczniowi, choć jest dyslektykiem, egzaminatorzy policzyli błędy ortograficzne i interpunkcyjne. A nie powinni. Co więcej, dwa razy policzyli mu ten sam błąd rzeczowy, który tak naprawdę błędem rzeczowym nie jest - relacjonowała nauczycielka. Jak podkreśla, takie sytuacje nie powinny mieć miejsca: - Pracę (na maturze) sprawdzają dwie osoby. Jeśli ja zapomnę, że uczeń, którego pracę sprawdzam, to osoba dyslektyczna, moja przewodnicząca komisji tego na pewno nie przeoczy. Ale chyba nie wszędzie tak jest - stwierdziła rozmówczyni "GW".

Pedofil na komisji parlamentarnej ds. ochrony dzieci. Tak tłumaczył się poseł KO

Po złożeniu odwołania wynik egzaminu został zweryfikowany. 5 sierpnia uczeń został poinformowany, że jego odwołanie zostało uwzględnione i maturę zdał. 'Nawet go przeprosili. Szok i niedowierzanie!' - skomentowała nauczycielka. Jak dodała, 'jeszcze do wczoraj powtarzali materiał na powtórkową maturę'.

Lubnauer lekceważy pomyłki egzaminatorów? "Za każdym przypadkiem, stoi osobisty dramat"

Chociaż uczeń nie chce publicznie wypowiadać się na temat sprawy, odczuwa niesmak. Podobnie jak jego nauczycielka, która krytykuje sposób działania komisji egzaminacyjnej i wypowiedź wiceministry edukacji Katarzyny Lubnauer. Lubnauer przyznała, że około 25 proc. prac poddanych weryfikacji ma zmieniony wynik, ale uznała pomyłki egzaminatorów za 'jednostkowe przypadki'. - Trudno to ocenić, bo na wgląd do prac maturalnych decyduje się tylko niewielu zdających. A za każdym takim przypadkiem, stoi uczeń i jego osobisty dramat - zripostowała polonistka.

To nie pierwszy taki przypadek w regionie. Wcześniej opisywano historię ósmoklasisty z Nowego (woj. kujawsko-pomorskie), którego wynik egzaminu z matematyki został zaniżony aż o 40 proc. Uratowała go dopiero interwencja dyrektorki szkoły.

Posłuchaj: