,
Obserwuj
Śląskie

Znaleźli słynną tablicę z Katowic. Miała trafić na złom, ale wojewoda ma inny pomysł

Grzegorz Kozieł, TOK FM
2 min. czytania
25.01.2024 18:04
Obecny wojewoda śląski - wspólnie z prezydentem Katowic - wystawili na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy tablicę z napisem "plac Wilhelma Szewczyka". Sprawa nazwy placu w centrum Katowic była przedmiotem sporu między byłym wojewodą z PiS a władzami miasta.
|
|
fot. GRZEGORZ CELEJEWSKI

Sprawa słynnej tabliczki - a właściwie samej nazwy - "plac Wilhelma Szewczyka" rozpalała emocje katowiczan niejednokrotnie. Spór opisywaliśmy też zresztą na naszym portalu. Wszystko zaczęło się w 2017 roku, kiedy ówczesny wojewoda śląski Jarosław Wieczorek zmienił patrona placu na podstawie ustawy dekomunizacyjnej. W efekcie Wilhelma Szewczyka zastąpili Maria i Lech Kaczyńscy.

Radni i mieszkańcy protestowali, ale wojewoda i tak tabliczkę zdemontował. W miejsce starej pojawiła się nowa - z nazwą "plac Marii i Lecha Kaczyńskich".

Prezydent Katowic oburzał się, że przy montażu nowego oznakowania nie dochowano należytej staranności i nie pasuje ono do pozostałych oznaczeń w mieście. Pracownicy Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów ściągnęli więc tabliczkę i odesłali ją do siedziby Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego. Wojewoda Wieczorek powiedział "basta" i zawiadomił prokuraturę. Śledczy nie zdecydowali się jednak na wszczęcie postępowania.

Miasto tabliczkę spakowało i wojewodzie odesłało. Awantury o plac Kaczyńskich ciąg dalszy

"Cudowne znalezienie"

O starej na jakiś czas nawet tablicy zapomniano, ale niedawno - przy okazji zmiany władzy w urzędzie wojewody - "cudownie" się odnalazła.

- Okazało się, że tabliczka miała trafić na złom - mówi obecny wojewoda Marek Wójcik. Znalazł ją w gmachu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego jeden z pracowników i zabezpieczył w swoim biurze. - Wartość materialna tej tabliczki to istotnie wartość złomu. Natomiast dla ludzi, którzy wychodzili na manifestacje w obronie nazwy placu Szewczyka znaczenie ma wartość emocjonalna tego przedmiotu - dodaje Wójcik.

Wojewoda postanowił zwrócić tablicę Katowicom i udał się w tej sprawie do prezydenta miasta Marcina Krupy. - Wspólnie ustaliliśmy, że tabliczka zostanie wystawiona na aukcję WOŚP po to, żeby skorzystać z tych emocji, które nam wszystkim towarzyszyły wtedy, kiedy broniliśmy placu Szewczyka - podsumowuje Wójcik.

 - Skoro nie możemy tablicy powiesić na swoim miejscu, bo przepisy prawa są jakie są, to przynajmniej niech ona zagra w Orkiestrze i zrobi coś dobrego dla społeczeństwa. Mam nadzieję, że zainteresowanie licytacją będzie duże i uda się zebrać wysoką kwotę - mówi nam prezydent Katowic Marcin Krupa.

Licytacja trwa do 3 lutego.

Wielki finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbędzie się 28 stycznia. Tematem tegorocznej edycji są "Płuca po pandemii". Pieniądze, które uda się zebrać, zostaną przeznaczone na zakup sprzętu medycznego dla piętnastu oddziałów pulmonologicznych dla dzieci i czterdziestu dziewięciu oddziałów pulmonologicznych dla dorosłych.

Radioaktywny radon w podstawówce. Oburzeni rodzice nie chcą oddać szkoły