,
Obserwuj
Lubelskie

Nagła prośba Bodnara zdziwiła lubelskich sędziów. "Gest spotkał się z akceptacją"

3 min. czytania
12.01.2024 16:06
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar poprosił samorząd sędziowski o wskazanie kandydatów na prezesa Sądu Okręgowego w Lublinie. Chce, by to sędziowie wybrali spośród siebie osobę, która pokierują tą jednostką.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

- Treść pisma od pana ministra jednoznacznie wskazuje, że odwołał się do tradycji uczestniczenia samorządu sędziowskiego w opiniowaniu kandydatów na prezesów, tak jak to miało miejsce w przeszłości - mówi TOK FM rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie Barbara Markowska.

W ostatnich latach to minister sprawiedliwości arbitralnie decydował o tym, kto ma być prezesem danego sądu. Zmieniona została zresztą Ustawa o ustroju sądów powszechnych, by było to możliwe. Zbigniew Ziobro nie musiał pytać sędziowskich samorządów o opinie na temat kandydatów. Na początku 'dobrej zmiany' odwołał niemal wszystkich prezesów i powołał nowych.

Wakat w sądzie w Lublinie

Jeśli chodzi o Sąd Okręgowy w Lublinie - na stanowisku jego prezesa jest wakat, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Adam Bodnar cofnął decyzję swojego poprzednika, by powołać na to stanowisko sędziego Bartosza Kamieniaka.

Teraz minister sprawiedliwości poprosił o zwołanie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Okręgu Lubelskiego i o wskazanie 2-3 kandydatur na prezesa. Zgromadzenie odbyło się w czwartek 11 stycznia. - Śmiało można powiedzieć, że ten gest pana ministra spotkał się z akceptacją sędziów okręgu lubelskiego, ponieważ na 114 osób Zgromadzenia, uczestniczyło w nim 90, a obecność nie była obowiązkowa - mówi sędzia Markowska.

Wiadomo, że Zgromadzenie zaopiniowało siedmiu kandydatów, bo tylu zostało zgłoszonych. Każdy z nich dostał jakąś liczbę głosów. Jaką? Tego pani rzecznik nie ujawnia. Nie podaje też konkretnych nazwisk. Sędziowie nie chcą, by minister sprawiedliwości dowiedział się o tym z mediów.

Wiemy, że pośród wskazanych kandydatów jest 4 mężczyzn i 3 kobiety. Co ważne, żadna z tych osób nie jest tzw. neosędzią, czyli nie została wskazana do nominacji przez upolitycznioną Krajową Radę Sądownictwa. - Natomiast nie wykluczam, że któryś z kandydatów mógł uczestniczyć w procedurze przed nową KRS, ale nie uzyskał nominacji - zaznacza sędzia Markowska. Wskazuje również, że trójka kandydatów dostała od Zgromadzenia duży mandat zaufania, bo ponad połowę głosów.

Minister sprawiedliwości swoją prośbę o wydanie opinii przez samorząd sędziowski skierował na podstawie art. 35, punkt 6. Ustawy o ustroju sądów powszechnych. Mówi on o tym, że 'Zgromadzenie (...) zbiera się co najmniej raz w roku; posiedzenia zgromadzenia zwołuje prezes sądu okręgowego z własnej inicjatywy lub na wniosek prezesa sądu apelacyjnego, kolegium sądu okręgowego, jednej piątej liczby członków zgromadzenia albo na wniosek ministra sprawiedliwości'.

Jak ustaliliśmy, głosowanie nad poszczególnymi kandydaturami było tajne - na kartach do głosowania - z udziałem komisji skrutacyjnej. Wszelkie inne decyzje - m.in. o tym, kto ma wejść do komisji liczącej głosy i w jaki sposób ma się odbywać głosowanie - podejmowano jawnie.

Jak słyszymy, obecnie sędziowie z Lublina oczekują na ostateczną decyzję ministra sprawiedliwości, kogo powoła na stanowisko prezesa. Opinia samorządu sędziowskiego nie jest dla niego wiążąca. - Ale spodziewamy się, że weźmie ją pod uwagę, skoro sam się o nią do nas zwrócił - mówi nam jeden z sędziów.

To niejedyne zmiany wprowadzone przez Adama Bodnara. W piątek (12 stycznia) minister sprawiedliwości odwołał z delegacji w ministerstwie i w kilku powiązanych z nim instytucjach 16 sędziów, m.in. z biura Krajowej Rady Sądownictwa czy z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.

Minister Adam Bodnar odwołał także troje sędziów z delegacji orzeczniczych w sądach apelacyjnych. Wśród nich jest sędzia z Lublina Anna Grodzicka, która w ostatnim czasie była delegowana do orzekania w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie. Opisywaliśmy szerzej jej historię. W przeszłości podpisała się pod listą poparcia dla Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości.

Od jesieni 2022 roku była delegowana do Wydziału Karnego Sądu Apelacyjnego w Warszawie - to ważny wydział w całej strukturze sądownictwa. Tu zapadają decyzje m.in. o stosowanych przez służby podsłuchach, ale również rozpoznawane są np. protesty wyborcze. O warszawskim wydziale zrobiło się głośno po tym, jak prezesi warszawskiej apelacji - Piotr Schab i Przemysław Radzik - za karę przenieśli z niego trzy doświadczone karnistki: Ewę Gregajtys, Ewę Leszczyńską-Furtak i Marzannę Piekarską-Drążek. Sędzie, wbrew swojej woli, zostały oddelegowane do pracy w Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych.