,
Obserwuj
Lubelskie

1000 dni wojny w Ukrainie. "Mamy zgłoszenia od kobiet, które chcą iść walczyć"

3 min. czytania
19.11.2024 16:42
- Gdy obchodzimy te 1000 dni wojny w Ukrainie, to czcimy też 1000 dni siły, męstwa, bohaterstwa, odwagi i niezłomności ducha. Ale to też 1000 dni serdeczności i wsparcia dla Ukrainek i Ukraińców, m.in. tutaj w Lublinie - mówi TOK FM Oleh Kuts, konsul generalny Ukrainy w Lublinie.
|
|
fot. Karol Porwich/East News

We wtorek (19 listopada) przypada 1000. dzień pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński wystąpił w Parlamencie Europejskim w Brukseli, a w Lublinie - przed Konsulatem Generalnym Ukrainy - wciągnięto flagę na maszt i odśpiewano ukraiński hymn. Była też minuta ciszy. Rozmawiamy z konsulem Ukrainy w Lublinie.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Dziś mija 1000 dni od wybuchu wojny w Ukrainie, ale przecież ta wojna trwa zdecydowanie dłużej.

Oleh Kuts, konsul generalny Ukrainy w Lublinie: Ta wojna trwa już 10 lat. Natomiast 1000 dni odnosi się do tej barbarzyńskiej, pełnoskalowej inwazji Rosji na nasz kraj. Gdy obchodzimy te 1000 dni, to czcimy też 1000 dni siły, męstwa, bohaterstwa, odwagi i niezłomności ducha. Ale to też 1000 dni serdeczności i wsparcia dla Ukrainek i Ukraińców, m.in. tutaj w Lublinie, za co bardzo dziękujemy polskiemu narodowi.

Rozumiem, że te 1000 dni to pewien symbol. We wtorek wieczorem z tej okazji plac Litewskim podświetlony został w żółto-niebieskie barwy.

Tak. Dziękujemy za to wszystko, a jednocześnie szanujemy i wspominamy pamięć o tych, którzy na tej wojnie zginęli za ojczyznę. Oni oddali życie dla dobra nas wszystkich. Ale pamiętamy też o tych, którzy cały czas walczą, bo ta wojna przecież ciągle trwa. Chcemy też w ramach czczenia tej rocznicy podziękować naszym partnerom, a jest ich wielu, w tym naszym braciom i siostrom z Polski.

Zaskakujący efekt wojny. 'Żołnierze wrzucają obrączki do bagien'

Co jest dziś dla Ukrainy największym wyzwaniem, zwłaszcza w kontekście wygranej Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych?

Dla nas najważniejsze jest, aby to wsparcie - zarówno z Polski, jak i od innych partnerów - pozostawało na tym samym poziomie. Już tyle za nami, że wiemy, że kiedy jesteśmy razem, jesteśmy silniejsi i możemy więcej. A kiedy możemy więcej, to jesteśmy przekonani, że przyszłość będzie pozytywna i że w tej strasznej wojnie zwyciężymy. Nie może być inaczej.

A w Panu osobiście obawy dotyczące Ameryki i zwycięstwa Donalda Trumpa są?

Ja jestem przekonany, że kiedy nasi partnerzy [z USA] widzą, jakie jest wsparcie od innych, to to wsparcie - również amerykańskie - pozostanie na wysokim poziomie. A więc nie mamy obaw - my mamy przede wszystkim pewność przyszłości i wiarę w zwycięstwo.

Niebawem na front trafić mogą ochotnicy z Legionu Ukraińskiego. Siedziba legionu jest w Lublinie, tu są szkolenia. Pojawiły się doniesienia, że nie ma zbyt wielu chętnych

To nieprawda. Ktoś celowo sieje dezinformację. Mamy ponad 700 zgłoszeń od ochotników z Polski, Niemiec, Irlandii, ale też z innych kontynentów. Oczywiście, że wszyscy jednocześnie nie podpisują kontraktów. Pierwsza grupa już podpisała. Umówiliśmy się z Ministerstwami Obrony Ukrainy, że nie podajemy, jak liczna to grupa. W każdym razie szkolenia na poligonie już się rozpoczęły. W niedzielę ochotnicy z Legionu złożyli przysięgę wojskową.

Legion Ukraiński w Polsce to niewypał? Zamieszanie i 'dezinformacja'

Ile to szkolenie ma trwać?

To 35 dni szkolenia podstawowego plus szkolenie dodatkowe. Myślę, że ci ludzie w tym roku jeszcze na front nie trafią, tylko na początku przyszłego roku. To są osoby w bardzo różnym wieku. Motywacje też mają bardzo różne, ale są zdeterminowani, by pójść walczyć dla kraju. Dziękuję, że opisaliście w TOKFM.pl jedną z takich historii - jednego z ochotników. Każda z takich osób podpisuje z nami kontrakt, ale wcześniej przechodzi badania - medyczne i psychologiczne. Musimy być pewni, że jest zdrowa, że na linii frontu na przykład się nie wycofa.

Czy zgłaszają się tylko mężczyźni?

Nie. Mamy też zgłoszenia od kobiet, które chcą iść walczyć. I nie jest to mała grupa. W tej pierwszej grupie, która już pojechała na poligon, jeszcze żadnej kobiety nie ma, ale zapewne będą. Jeśli przejdą wszystkie procedury i badania, w tym rozmowę z psychologiem.

Ochotnicy z Legionu Ukraińskiego dostają do 45 tysięcy dolarów na miesiąc za walkę na froncie. Na jaki okres tam trafią? To jest ujmowane w indywidualnych kontraktach. Pewne jest jedno - w kontraktach mają też zagwarantowane, że będą mogli wrócić do Polski, Niemiec czy Irlandii, czyli tam gdzie legalnie - razem z rodzinami - mieszkają.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>