,
Obserwuj
Lubelskie

Kulisy sprawy proboszcz kontra Kotula. "To było dość zaskakujące"

Anna Sapieha, TOK FM
5 min. czytania
17.02.2025 11:50
To neosędzia Anna Grodzicka zdecydowała, że ksiądz z parafii w Snopkowie nie odpowie za zniesławienie ministry do spraw równości Katarzyny Kotuli. Odsłaniamy kulisy głośnej sprawy.
|
|
fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
  • Sąd rozstrzygnął sprawę wyroku za zniesławienia posłanki Lewicy, obecnie ministry do spraw równości, Katarzyny Kotuli przez proboszcza parafii w Snopkowie. - Zaskarżony wyrok skazujący został uchylony, a powstępowanie zostało umorzone. Wyrok jest prawomocny;
  • Teraz poznaliśmy kulisy sprawy w drugiej instancji;
  • Kluczową rolę mogła odegrać neosędzia, która do niedawna mogła orzekać tylko w sprawach rodzinnych.

Na początku lutego media obiegła informacja, że Sąd Okręgowy w Lublinie uchylił w piątek wyrok skazujący proboszcza parafii w Snopkowie (Lubelskie) księdza Mirosława Matusznego za zniesławienie posłanki Lewicy, obecnie ministry do spraw równości Katarzyny Kotuli i umorzył postępowanie w tej sprawie. Proces toczył się z wyłączeniem jawności. Teraz udało nam się ustalić, jak wyglądały kulisy owej apelacji. Sąd w I instancji - a orzekał bardzo doświadczony sędzia Wojciech Wolski (przed laty - prezes Sądu Rejonowego Lublin Zachód) - uznał winę księdza. Orzeczono trzy tysiące zł grzywny i tysiąc zł nawiązki na rzecz Fundacji "Dajemy Dzieciom Siłę".

''Ulegli pokusie awansu. Mieliby nie ponieść konsekwencji?''. Co dalej z neosędziami?

W II instancji sprawę dostała sędzia Anna Grodzicka. - To było dość zaskakujące, bo pojawił się wątek propozycji ugody, potem wezwanie i przesłuchanie świadka, także to chwilę trwało, zanim zapadł wyrok w II instancji - mówi nam osoba, która zna sprawę "od kulis" (bo proces toczył się z wyłączeniem jawności).

Ostatecznie sąd II instancji uchylił wyrok z I instancji i umorzył postępowanie. Umorzył, bo sędzia uznała, że doszło do przedawnienia. - Sąd II instancji uznał, że nastąpiła negatywne przesłanka procesowa w postaci przedawnienia - mówi nam rzecznik sądu, Marta Śmiech. Jak dodaje, wyrok podlega kasacji. Jedna ze stron złożyła wniosek o uzasadnienie rozstrzygnięcia. - Niektóre media pisały, że ksiądz wygrał proces z panią ministrą. To nieprawda. Owszem, nastąpiło umorzenie, ale nie - uniewinnienie. Sąd uznał, że sprawa się przedawniła i dlatego ją umorzył. Nie rozkręcajmy więc narracji, że to wygrana księdza - mówi nam osoba znająca kulisy postępowania (chce pozostać anonimowa).

Odsłaniają wstydliwe kulisy swojej pracy. Tak szkoły niszczą nauczycieli

Kluczowa rola neosędzi?

Za apelacją korzystną w pewien sposób dla księdza stoi sędzia Anna Grodzicka. Jest jednym z tzw. neosędziów, którzy awansowali dzięki upolitycznionej Krajowej Radzie Sądownictwa. W jej przypadku stało się to na przełomie 2018 i 2019 roku, gdy z rejonu przeszła do Sądu Okręgowego w Lublinie. Orzeka w V Wydziale Odwoławczym.

W 2022 roku karnistka z Lublina odpowiedziała na apel ówczesnych prezesów warszawskiej apelacji, Piotra Schaba i Przemysława Radzika. Szukali sędziów do orzekania w Wydziale Karnym Sądu Apelacyjnego w Warszawie - to tu zapadają decyzje choćby o stosowanych przez służby podsłuchach. O wydziale zrobiło się głośno po tym, jak za tzw. "dobrej zmiany" usunięto z niego - dziś już wiemy, że bezprawnie - trzy doświadczone karnistki. Sędzie, wbrew swojej woli, zostały oddelegowane do pracy w Wydziale Pracy i Ubezpieczeń Społecznych. W wydziale nie miał kto orzekać i wtedy do sądów w całej Polsce trafił list z propozycją przejścia na delegację właśnie do warszawskiej apelacji. Odpowiedziała na niego m.in. sędzia Anna Grodzicka, o czym pisaliśmy na naszym portalu .

Anna Grodzicka była też jedną z osób, które podpisały listę poparcia Łukasza Piebiaka, wiceministra sprawiedliwości za rządów Zbigniew Ziobry, na członka neoKRS. Miała również postępowanie dyscyplinarne, a w nim pięć zarzutów, co również opisywaliśmy na naszym portalu . Cztery zarzuty dotyczyły zaniedbań w zakresie sprawności postępowania, piąty - uchybienia godności urzędu. Sąd umorzył postępowanie co do trzech zarzutów z uwagi na przedawnienie. W przypadku czwartego - doszło do umorzenia z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu (potem sprawa trafiła przed Sąd Najwyższy i z tego zarzutu sędzia została uniewinniona). Z kolei co do uchybienia godności - sędzię uniewinniono.

Inni sędziowie nie chcieli z nią orzekać

Sędzia Grodzicka była jedną z osób, które po zmianie władzy - decyzją ministra Adama Bodnara, na początku 2024 roku - zostały odwołane z delegacji do sądu w Warszawie. Wcześniej Sąd Najwyższy przeprowadził jej weryfikację w trakcie prowadzonych testów niezależności. Wynik był negatywny. Stąd decyzja ministra Bodnara. "Kluczowe jest, by strony miały zapewnione prawo do rzetelnego procesu przed niezależnym i bezstronnym sądem" - napisano wówczas na stronie resortu sprawiedliwości.

Co dalej z neo-sędziami? Może nas czekać istny chichot historii

Anna Grodzicka wróciła wtedy do Sądu Okręgowego w Lublinie, ale sędziowie nie chcieli z nią orzekać. Wiedzieli bowiem, że takie wyroki - z sędzią, która negatywnie przeszła test niezależności - mogą być uchylane i nie chcieli narażać na to stron procesu. Pisaliśmy o tym na tokfm.pl .

W efekcie, sędzia dostała tzw. specjalizację, czyli mocno ograniczono zakres spraw, w których mogła podejmować decyzje. Mogła orzekać wyłącznie w sprawach o występki z art. 207 pargraf 1 Kodeksu karnego (chodzi o znęcanie się nad rodziną) oraz w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego, w których sąd odwoławczy proceduje jednoosobowo. Była natomiast wyłączona z przydziału i udziału w rozpoznaniu wszystkich spraw dotyczących apelacji od wyroków oraz skarg na przewlekłość postępowania, zażaleń i spraw o wznowienie postępowania.

Specjalizacja - jak przekazała TOK FM obecna rzecznik sądu, sędzia Marta Śmiech - obowiązywała od 16 maja 2024 roku do 13 stycznia 2025. - Objęcie sędziego specjalizacją wymaga jego zgody i na początku tego roku sędzia Grodzicka cofnęła zgodę na specjalizację, w związku z czym aktualnie orzeka w pełnym wymiarze czasu pracy, we wszystkich kategoriach spraw, które wpływają do V Wydziału Odwoławczego - mówi nam rzecznik sądu. Oznacza to, że obecnie znów może rozpoznawać wszystkie sprawy odwoławcze.

- Jeśli w takich sprawach - po orzeczeniach sędzi Grodzickiej - będą kasacje do Sądu Najwyższego, a będą na pewno, znów można się spodziewać kolejnych uchyleń, bo po negatywnych testach niezależności tak jest praktycznie zawsze. Czyli znów na wydłużenie swoich spraw narażone będą strony postępowania - mówi nam anonimowo jeden z sędziów.