advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Lubelskie

Po audycji w TOK FM dostała nagły telefon i propozycję z Walii. "Niezwykle wzruszające"

6 min. czytania
29.06.2025 12:00
Jadwigę i Martę dzielą setki kilometrów. Pierwsza jest nauczycielką i matką syna w spektrum, która pisze wiersze. Druga - tłumaczką. Połączyła je... audycja w Radiu TOK FM, a wyszedł z tego tomik poezji wydany w języku walijskim.
|
|
fot. Anna Gmiterek-Zabłocka/ TOK FM i archiwum prywatne pani Marty
  • Jadwiga Graboś była gościnią TOK FM dwa lata temu. W audycji czytała swoje wiersze, które opowiadają m.in. o tym, co przeżywają rodzice dzieci ze spektrum autyzmu;
  • Audycji słuchała dr Marta Listewnik, adiunktka na Wydziale Anglistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, a jednocześnie tłumaczka. Utwory ją zachwyciły
  • Panie nawiązały kontakt. Powstał z tego tomik - w języku walijskim, bo z panią Martą skontaktował się z kolei wydawca z Wielkiej Brytanii. Dziś książka jest już wydana. Do Polski dotarła już przesyłka z Wielkiej Brytanii.

Jadwiga Graboś jest nauczycielką języka niemieckiego. Uczy w jednej z lubelskich szkół średnich. Jest też mamą 14-latka w spektrum autyzmu. Nie kryje, że opiekunom - takim jak ona - bywa trudno. Głównie przez niezrozumienie autyzmu, stereotypy, wciąż zdarzającą się sytuacje dyskryminujące jej syna. Przed laty - trochę w ramach oddechu od problemów - zaczęła pisać wiersze. Tak powstał tomik "Kontakt", o którym pisaliśmy na naszym portalu prawie dwa lata temu.

- Gdy urodziłam syna - a dziecko było wytęsknione i wyczekane - zaczęły się problemy, także zdrowotne. One narastały. Byłam z dzieckiem w szpitalu. To był dla mnie bardzo ciężki czas. I wtedy wyciągnęłam jakieś kartki i zaczęłam pisać. Pisałam o tym, co czuję, co się dzieje, jakie są zapachy, co robi moje dziecko, na co czekamy - opowiada pani Jadwiga.

Diagnozę o autyzmie syna usłyszała, gdy ten był jeszcze małym dzieckiem. Początkowo - jak wielu rodziców - próbowała to z siebie wyprzeć. - Był taki moment, że powiedziałam: 'Mowy nie ma, nie zgodzę się z tą diagnozą'. Postanowiłam, że zrobię wszystko, by mojemu dziecku pomóc. Miałam taki okres żałoby po zdrowym dziecku - wspomina.

Za swój tomik wierszy dostała główną nagrodę na XVI Ogólnopolskim Konkursie na Autorską Książkę Literacką - Świdnica 2023. Dzięki temu udało się go wydać - zrobił to organizator konkursu, czyli Miejska Biblioteka Publiczna im. C.K. Norwida w Świdnicy. "Kontakt" to wiersze o mamie i jej synu, o miłości, bólu, strachu, ale też o nadziei. O autyzmie i niepełnosprawności. Ilustracje do książki wykonała Diana Lipa.

***

Wiersz: komisja.notatka

widzę tu zagrożenie

powiedziałam do pani doktor

wskazując kubek z gorącym napojem na brzegu stołu

możliwe że ją to ubodło

pomimo wskazań punkt siódmy rozpatrzono odmownie

poprosiłam o wgląd w akta sprawy

w ocenie stanu zdrowia dziecka przeczytałam o sobie

matka roszczeniowa i napięta emocjonalnie

ma negatywny stosunek do badania

proszę się nie dziwić - uspokajała mnie prawniczka

- to częsta praktyka

***

Po tym jak w Radiu TOK FM ukazała się audycja z udziałem pani Jadwigi, w której przeczytała kilka swoich wierszy, odezwały się do niej osoby, które bardzo chciały mieć jej tomik poezji na swojej półce z książkami. - Wysyłałam te tomiki do momentu aż mi się skończyły. To było niezwykle wzruszające, gdy ktoś pisał do mnie, że chce mieć moje wiersze, by móc do nich wracać - opowiada nasza gościni.

'Wiersze pani Jadwigi mnie zachwyciły'

Jedną z osób, które odezwały się do mamy 14-latka w spektrum autyzmu, była dr Marta Listewnik, adiunktka na Wydziale Anglistyki Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, a jednocześnie tłumaczka. Pani Marta wysłuchała serialu radiowego TOK FM 'Kolorowe ptaki'. To opowieść o osobach z autyzmem, ich rodzinach, codzienności i wyzwaniach. W jednym z odcinków gościliśmy właśnie Jadwigę Graboś.

- Wiersze pani Jadwigi mnie zachwyciły. Wysłuchałam tej audycji chyba trzy razy, korzystając z podcastów. Postanowiłam, że chcę poznać cały tomik "Kontakt". Zaczęłam szukać w internecie, ale okazało się, że jest niedostępny. Dlatego napisałam do autorki, która wysłała mi swój ostatni egzemplarz - opowiada Marta Listewnik.

- Mój tomik nazywa się "Kontakt" i wysyłając go innym, w tym pani Marcie, poczułam, że to jest jeden z pierwszych cudów kontaktu - kontaktu między ludźmi. Nie ukrywam, że ten cudowny odbiór moich wierszy był dla mnie poruszający - mówi pani Jadwiga.

- Znam temat autyzmu, znam rodziny, które mają dzieci w spektrum. Znam też "drogę krzyżową", którą przechodzą, a która jest opisana w tym tomiku: moment diagnozy i pogodzenia się z faktem, że dziecko ma spektrum autyzmu. W wierszach jest też mowa o tym, czego doświadczają takie osoby i ich rodziny, które narażone są w codziennym życiu na uwagi, złośliwości, stereotypowe myślenie. Ten temat jest mi bliski, a wiersze wstrząsnęły mną bardzo mocno, bo jest to perspektywa od wewnątrz, perspektywa rodzica i - po części - również dziecka - mówi pani Marta.

Nagły telefon z Walii

Kilka dni później do tłumaczki zadzwonił wydawca z Walii, Adam Pearce z wydawnictwa Melin Bapur. - Powiedział, że niedawno założył nowe wydawnictwo i że jego marzeniem jest wydawanie w języku walijskim - który jest językiem mniejszości - tłumaczeń z innych języków europejskich. I zapytał, czy chciałabym przetłumaczyć coś z literatury polskiej na język walijski. Uznałam, że to znak i że chcę przetłumaczyć właśnie wiersze z tomiku "Kontakt" - opowiada w TOK FM pani Marta. Dziś książka jest już wydana. Do Polski dotarła już przesyłka z Wielkiej Brytanii.

Tomik wierszy po walijsku
Tomik wierszy po walijsku
Fot. Jadwiga Graboś/ arch. prywatne

***

Wiersz: 'przepraszam czy ma pan kartę parkingową'

zapytałam grzecznie sprzedawcę nowalijek

zaparkował swój handel obwoźny

na jedynej kopercie

nie miał uprawnienia ani zamiaru znosić dociekliwych

rosło ciśnienie głosu

usłyszałam że i tak mnie Bóg skarał

skoro mam takie dziecko

***

Tłumaczka mówi w TOK FM, że przetłumaczenie wierszy nie było trudne, bo czuła oddane w nich emocje. - Nie mówię, że są łatwe treściowo, bo są wielowarstwowe i czasami trzeba je przeczytać kilka razy, by wgłębić się w tę treść. Ale z takiego czysto językowego punktu widzenia są dość proste i w tym tkwi ich siła - podkreśla. Choć przyznaje, że z niektórymi sformułowaniami był spory kłopot, bo w Wielkiej Brytanii nie mają odpowiednika. Przykładem może być określenie "turnus rehabilitacyjny". - Nad tym było najwięcej dyskusji. Musiałyśmy opowiedzieć, o co tutaj chodzi - wspomina pani Marta.

W jednym z wierszy pojawia się też "Radio Maryja". - Musiałam wyjaśnić, co to za rozgłośnia, bo czytelnicy mogliby nie zrozumieć - co to za radio, dlaczego wywołuje pewne kontrowersje, dodałam kontekst kulturowy. Do tego doszedł "punkt siódmy" i "punkt ósmy" - sformułowania, które też pojawiają się w wierszach - a dotyczą orzeczenia o niepełnosprawności. Polscy rodzice wiedzą, o co chodzi, co oznacza przyznanie tego punktu, ale dla osób z Walii nie byłoby to jasne, więc tutaj też jest przypis z wyjaśnieniem - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Nie tylko pisanie wierszy

Jadwiga Graboś mówi TOK FM, że dziś jest już na innym etapie życia niż wtedy, gdy pisała wiersze do tomiku "Kontakt". - Ale tyle się dzieje, że pewnie mogłabym napisać kolejne - przyznaje. Syn jest już starszy, zmienił szkołę.

- Tamten czas, gdy opowiadałam w radiu o moich wierszach, był dla mnie trudny. Syn był w szkole, w której miał mocno pod górkę. Mierzyliśmy się z pewnym rodzajem odrzucenia. Adaptacja w nowej szkole - specjalnej - nie była łatwa, bo każda zmiana dla osoby w spektrum autyzmu to wyzwanie. Ale myślę, że dziś ten proces już się dokonał - mówi nasza gościni. - Autyzm ustawił moje życie jako mamy, jako osoby wspierającej syna i tej, która jest z nim najbliżej. Musieliśmy wypracować pewne schematy, które są bezpieczne i komfortowe nie tylko dla mnie, ale przede wszystkim dla mojego dziecka. Jakie to rytuały? Np. codzienne skreślanie kolejnego dnia w kalendarzu albo umawianie się, jak ten dzień się ułoży i za ile dni pojedziemy znów nad morze, bo to temat, który do nas wraca - opowiada mama 14-latka.

Jak dodaje, doskonale zna bolączki i rozterki osób opiekuńczych, które wspierają swoje dzieci z niepełnosprawnością, w tym dzieci w spektrum. - Chciałabym, żeby to mocno i dosadnie wybrzmiało, że każda osoba opiekująca ma prawo, a nawet obowiązek odpoczywać i dbać o siebie. To jest wentyl bezpieczeństwa, by jak najdłużej być osobą sprawną, by wspierać swoje dziecko i nieść zadania, których w tym życiu jest naprawdę dużo - tłumaczy. Sama - oprócz pisania wierszy - odnalazła się też teraz w malowaniu. Maluje obrazy i to jej pomaga.

- Dlatego rozumiem wszystkich rodziców, którzy robią, co mogą, by rządzący wprowadzili w końcu ustawę o asystencji osobistej. Bo ona jest naprawdę kluczowa - mówi nam pani Jadwiga. Sama korzysta z pomocy asystentki dla syna. Jest to możliwe w ramach projektu finansowanego przez Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej Ruchowo, które realizuje program „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością". Rodzina ma przyznane 30 godzin asystenckich w miesiącu. To kropla w morzu, ale dzięki temu mama chłopca może wyjść, coś załatwić, odetchnąć.

- Co mi dało przetłumaczenie wierszy pani Jadwigi? Spełniłam swoje marzenie, bo zawsze marzyłam, by przetłumaczyć coś z literatury polskiej na mój ukochany język walijski. Mam nadzieję, że to nie jest ostatnia publikacja. Było to dla mnie mnie bardzo rozwijające doświadczenie i liczę, że będzie początkiem czegoś wspaniałego - podsumowuje Marta Listewnik.