Obława w Poznaniu. "Wszystkie nasze służby są postawione na nogi"
Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 11 na ulicy Grobla w centrum Poznania. Początkowo policja informowała o sprawie bardzo oszczędnie. Mł. insp. Andrzej Borowiak przekazał jedynie, że 'osoba uprawniona do posiadania broni palnej oddała kilka strzałów'.
- Na razie nie mam informacji, aby ucierpiała jakakolwiek osoba. Wszystkie nasze służby policyjne są postawione na nogi. Obława trwa - wskazywał rzecznik wielkopolskiej policji.
Później dodał, że osobą, która oddała strzały, był ochroniarz przenoszący pieniądze. - Zostały mu one ukradzione - powiedział. - Sprawców było co najmniej trzech. Ochroniarz został zaatakowany nożem. Został niegroźnie ranny w rękę, stąd te ślady krwi na miejscu. Zakładamy, że napastnicy mogli dysponować samochodem - relacjonował Borowiak.
W okolicy ulicy Grobla - zaraz po zdarzeniu - był reporter TOK FM Maciej Szefer. Jak mówił, wszędzie jest mnóstwo policyjnych radiowozów.
Potrójne zabójstwo w Puszczykowie. 'Powiedział, że chciał pozbyć się problemu'
Po południu Andrzej Borowiak powiedział PAP, że obława za sprawcami napadu w centrum miasta nadal trwa. - Cały czas prowadzimy działania w celu ujęcia sprawców. Zabezpieczamy też nagrania, przeglądamy monitoringi. Przesłuchujemy też w tej sprawie różne osoby - zaznaczył.
Według nieoficjalnych informacji PAP, ochroniarz przenosił pieniądze z jednego z pobliskich kantorów. Wcześniej informowało o tym także radio RMF FM.
Borowiak w rozmowie z PAP podkreślił, że policja nie będzie na tym etapie odnosiła się do tej kwestii ani informowała o kwocie, jaka została ukradziona mężczyźnie. Jak wskazał, 'takich informacji nie podajemy, czyli tego, kto jest właścicielem pieniędzy, skąd i dokąd one były przenoszone czy transportowane i w jaki sposób' - zaznaczył.
Źródło: PAP, własne