,
Obserwuj
Wielkopolskie

Nowy przypadek zakażenia gorączką zachodniego Nilu. Ekspert ostrzega posiadaczy zwierząt

2 min. czytania
28.10.2024 12:23
Powiatowy Lekarz Weterynarii stwierdził ognisko gorączki zachodniego Nilu u konia znajdującego się w miejscowości Buk (woj. wielkopolskie) - poinformował portal radiozet.pl. W minionym tygodniu odnotowano dwa przypadki tej tropikalnej choroby u ludzi.
|
|
fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl

U konia znajdującego się w miejscowości Buk w Wielkopolsce stwierdzono ognisko gorączki zachodniego Nilu - podał portal radiozet.pl. Zwierzę zostało poddane objawowemu leczeniu, a jego rokowania są dobre.

Konie są gatunkiem najbardziej narażonym na konsekwencje tej tropikalnej choroby, mimo że choroba wirusowa zazwyczaj przebiega u tych zwierząt bezobjawowo. "W krótkim czasie po wniknięciu do organizmu konia wirus atakuje układ nerwowy. U jednej trzeciej zakażonych zwierząt pojawia się gorączka, niedowład, paraliż kończyn lub zapalenie mózgu. U 40 proc. koni zakażenie kończy się śmiercią" - czytamy.

Gorączka zachodniego Nilu. Dwie osoby zakażone w Małopolsce

Jak wyjaśnił w rozmowie z Radiem ZET Powiatowy Lekarz Weterynarii w Poznaniu Grzegorz Wegiera, wirus, który przenosi się przez komary, może być wykrywany również u kotów, psów i domowych królików. - Każde zmiany związane z układem nerwowym naszych pupili powinny obecnie wzbudzać nasze zaniepokojenie - zaznaczył.

Przypomnimy - Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski w sobotę potwierdził wystąpienie nowego przypadku podejrzenia zakażenia wirusem gorączki zachodniego Nilu u osoby powracającej z zagranicy. Chodzi o 17-latka, który był na wyciecze w Egipcie. Obecnie nastolatek przebywa w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Groźna choroba w Polsce. Szef GIS potwierdza kolejny przypadek

O pierwszym przypadku zakażenia wirusem gorączki zachodniego Nilu, również na terenie Małopolski, poinformowano we środę. Według Grzesiowskiego istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że osoba ta zakaziła się w Polsce od komara, który wcześniej wypił krew chorego ptaka.

Jak zauważył Główny Inspektor Sanitarny pierwsza z zakażonych osób nie wyjeżdżała w tropiki i jest to przypadek rodzimy; natomiast druga wróciła z Egiptu i jej zakażenie "jest ewidentnie powiązanie z pobytem za granicą". - Choroba nie przenosi się między ludźmi, są to dwa niezależne i niepowiązane ze sobą przypadki, to bardzo ważne, aby nie tworzyć atmosfery zagrożenia - zaznaczył Grzesiowski.

'Realne zagrożenie dla ludzi'. Wirus Gorączki Zachodniego Nilu w Warszawie. Jak się chronić?

Wirus gorączki zachodniego Nilu - co trzeba wiedzieć?

Wirus gorączki zachodniego Nilu nie przenosi się między ludźmi. Nie można zakazić się przez kaszel, kichanie, dotyk. Główną rolę w przenoszeniu wirusa odgrywają komary, choć przenoszą go też meszki, rzadko kleszcze. Głównym siedliskiem wirusa są ptaki.

U większości ludzi (80 proc.) zakażenie wirusem gorączki zachodniego Nilu ma przebieg bezobjawowy. Objawy występują tylko u ok. 20 proc. zakażonych pacjentów, w tym u jednej na ok. 150 osób zakażonych. Choroba przebiega pod postacią neuroinfekcji z zajęciem centralnego układu nerwowego. Śmiertelność w tej postaci zakażenia wynosi około 10 proc.

W sierpniu obecność wirusa gorączki zachodniego Nilu w Warszawie wykazały badania martwych wron siwych. Badania wykonano, gdy zaobserwowano masowy pomór ptaków krukowatych: wron siwych, kawek i srok.

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>