To koniec popularnej szkoły? Radni podjęli decyzję. "Tracę wiarę"
- "Takie szkoły należy pielęgnować, a nie wygaszać" - mówi jedna z matek ucznia SP1 w Lesznie;
- Miasto twierdzi, że likwidacja szkoły jest konieczne ze względu na problemy demograficzne i budżetowe;
- Rodzice mają nadzieję, że placówkę uratuje jeszcze kurator oświaty.
Protest w obronie Szkoły Podstawowej nr 1 w Lesznie trwał ponad miesiąc. Były głośne pikiety przed szkołą i urzędem miasta. Rodzice uczniów "jedynki" do końca wierzyli, że radni nie zdecydują się na likwidację tej placówki. Podkreślali, że SP 1 to w Lesznie pionierka, a pionierki się nie zabija, tylko naśladuje. - Oczywiście trzeba też zwracać uwagę na błędy i proponować zmiany, ale na tym przecież polega współpraca i z tego bierze się rozwój - podkreślała w rozmowie z TOK FM jedna z protestujących mam Agnieszka Ptaszyńska.
- To jedyna w Lesznie szkoła, w której udało się stworzyć jednorodne środowisko, uczy dzieci w duchu "budzącej się szkoły". Takie wartości należy pielęgnować, a nie wygaszać - wtórowała Katarzyna Dworniczak, kolejna matka ucznia z SP1. "Jedynka" uczy w systemie skandynawskim, a więc bez ocen i sprawdzianów. Chętnie przyjmuje dzieci z orzeczeniami, które dobrze się tam czują.
- Naszym celem jest rozwój dzieci, a nie kłótnie. Jak patrzę na to wszystko szerzej, to zastanawiam się mocno nad sensem działania samorządu - oceniła gorzko Agnieszka Kochanek, również matka ucznia "jedynki", ale też nauczycielka wiedzy o społeczeństwie.
Dlaczego miasto likwiduje szkołę?
Te argumenty nie przekonały prezydenta miasta ani większości radnych, którzy zdecydowali o wszczęciu procedury wygaszenia placówki. Prezydent Leszna Grzegorz Rusiecki tłumaczył, że to ruch konieczny ze względu na demografię i budżet miasta. Zapewniał, że dzieci znajdą miejsca w innych szkołach. Do "jedynki" uczęszcza około 300 uczniów, z czego kilkadziesiąt z orzeczeniami. - To jest zmiana w życiu rodziców i dzieci, ale głęboko wierzę, że przy dobrym podejściu jesteśmy w stanie zapewnić dzieciom, rodzicom i nauczycielom duży komfort - mówił Rusiecki.
W gazecie przeczytał, 'że jego dom ma zniknąć'. 'Nogi się pode mną ugięły'
Uchwała podjęta przez większość leszczyńskich radnych to dopiero początek długiej drogi do likwidacji szkoły. Opinię musi wydać kuratorium oświaty. I tu protestujący widzą jeszcze szansę na ocalenie szkoły. - Mamy argumenty dla kuratora. Jest jeszcze resort oświaty. Mamy też kilka argumentów nieformalnych, o których na tę chwilę nie chcę mówić - ucina Agnieszka Kochanek.
W walce o szkołę rodziców ma wesprzeć leszczyński Związek Nauczycielstwa Polskiego. - ZNP jako jedyny związek zrzeszający nauczycieli poprał rodziców walczących o przetrwanie szkoły. Wszystkie inne wydały opinie pozytywne dla jej likwidacji albo nie wykazały wyraźnego stanowiska. Nasza linia jest jednoznaczna - powiedział TOK FM Piotr Gościniak z leszczyńskiego ZNP.
Oprócz likwidacji "jedynki" leszczyńscy radni podjęli też uchwałę o wygaszeniu trzech przedszkoli i jednej bursy.