advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Podkarpackie

Cały Rzeszów trzyma za niego kciuki. Pierwszy od 32 lat polski skoczek na igrzyskach

4 min. czytania
29.07.2024 12:09
Po raz pierwszy od 32 lat na igrzyskach olimpijskich wystąpi reprezentant Polski w skokach do wody. To 22-letni rzeszowianin Robert Łukaszewicz. - Cieszę się, że Andrzej też spełni swoje marzenie i będzie na igrzyskach - mówi TOK FM Grzegorz Kozdrański, były zawodnik, olimpijczyk z Barcelony.
|
|
fot. https://www.youtube.com/watch?v=obQgF5RSZiw

Z 10-metrowej wieży leci się niewiele ponad sekundę. W tym czasie zawodnik musi wykonać nawet cztery i pół salta i zakończyć skok jak najczystszym wejściem do wody. Drobny błąd może oznaczać, że traci się szansę na medal. Najlepsi dziś w tej dyscyplinie są Chińczycy. Mają mistrzów i wśród kobiet, i wśród mężczyzn. W rywalizacji skoczków z 10-metrowej wieży w Paryżu o medale mogą walczyć także Brytyjczycy i przedstawiciele Meksyku. Robert Łukaszewicz (KSW Stal Rzeszów) był 12. zawodnikiem na ostatnich Mistrzostwach Świata - w lutym. Dostał się do ścisłego finału i wywalczył kwalifikację na igrzyska. Start w Paryżu jest dla spełnieniem jego marzeń.

Niezwykła atmosfera wioski olimpijskiej. 'Przygoda życia'

Co czuje 22-latek z Rzeszowa, doskonale wie trener juniorów w tamtejszym klubie - Grzegorz Kozdrański. To były zawodnik, olimpijczyk z Barcelony. Wtedy - w 1992 roku - był najmłodszym reprezentantem Polski, miał zaledwie 16 lat. - I już dzięki igrzyskom miałem okazję z bliska zobaczyć wielkie gwiazdy sportu: słynnych koszykarzy z amerykańskiego dream team'u [Michael Jordan, Magic Johnson, Larry Bird - red.], którzy debiutowali w Barcelonie. Pamiętam też świetnego tenisistę Borisa Beckera i oczywiście naszych najlepszych sportowców. To była przygoda życia - mówi nam Kozdrański.

W tym roku jego nazwisko znów jest na liście olimpijskiej reprezentacji. Brat bliźniak Grzegorza - Andrzej Kozdrański - jest trenerem seniorów narodowej kadry i trenerem Roberta Łukaszewicza. Też będzie w Paryżu. Pan Grzegorz cieszy się, że jego brat też spełnił swoje marzenie i pojedzie na igrzyska olimpijskie. W 1992 roku obaj trenowali i obaj starali się o kwalifikację. - Wtedy ja byłem lepszym zawodnikiem i wywalczyłem start w Barcelonie. Teraz także Andrzej spełni swoje marzenie i pojedzie do Paryża, i teraz to ja jemu zazdroszczę - uśmiecha się pan Grzegorz.

Wspomina swój start i to, co na młodym chłopaku zrobiło największe wrażenie. Jako reprezentant Polski został ubrany w markowe stroje od stóp do głów - garnitury, stroje sportowe na co dzień, torby. W 1992 roku, kiedy o wszystko było ciężko, już to było spełnieniem marzeń wielu sportowców.

Trudny powrót do kraju i słynna dziura w suficie

- Z tych pięknych olimpijskich obiektów do Rzeszowa wracałem na rusztowania. Pamiętam te trzęsące się i hałasujące trampoliny. I słynną dziurę w suficie - wspomina dawny olimpijczyk. Dziurę trzeba było zrobić, bo zawodnicy trenujący na trzymetrowej trampolinie potrafili głową uderzać w sufit. Wyrwa w suficie miała więc pomóc uniknąć nieszczęścia.

Mamy pierwszy medal na igrzyskach. 'Świetny występ Klaudii Zwolińskiej'

Wszyscy związani z pływaniem i skokami do wody w Rzeszowie marzyli o nowym obiekcie. Rok po Barcelonie (w 1993) Grzegorz Kozdrański został mistrzem Europy juniorów w skokach do wody z wieży 10-metrowej, której w Rzeszowie nawet nie było. Pamięta, że już wtedy - ponad 30 lat temu - toczyły się pierwsze rozmowy o budowie nowego basenu. Pamięta też trenera, który rozkładał przed zawodnikami projekt nowego obiektu i mówił, że niedługo będą skakać na takim basenie. To 'niedługo' zajęło ponad 30 lat.

Przez te wszystkie lata bracia Kozdrańscy - najpierw jako zawodnicy, a potem jako trenerzy - cały czas trwali na starym basenie i wychowywali na nim kolejne pokolenia skoczków do wody. Warunki były coraz gorsze. Przed samym zamknięciem z okien wypadały szyby, a basen przeciekał. Ostatecznie został zamknięty.

- Mieliśmy się na chwilę przeprowadzić na pływalnię na ROSiRze [Rzeszowski Ośrodek Sportu i Rekreacji - red.], ale tam mogliśmy korzystać jedynie z metrowych trampolin, które nawet nie są przyrządem olimpijskim. Wykonujemy na nich zwykle tylko przygotowania do trudniejszych skoków. Miało być na chwilę, a zajęło sześć lat - wylicza pan Grzegorz. Przyznaje, że wtedy sekcja zaczęła podupadać. Z klubu odchodziła młodzież, zawodnicy nie widzieli perspektyw, ciężko było przyciągnąć młodych adeptów skoków do wody, klub nie miał ich czym zachęcić.

Spełnienie marzeń kilku pokoleń

Wśród tych, którzy mimo fatalnych warunków trwali przy klubie KSW Stal Rzeszów, był Robert Łukaszewicz. Przez sześć lat, gdy basen był zamknięty, skakał z zaledwie metrowej trampoliny - tak niskiej, że stojący na niej zawodnik może się schylić i dotknąć dłońmi wody. Gdy Łukaszewicz wyjeżdżał na zgrupowanie gdzieś w kraju czy za granicą, wspinał się dziesięć metrów wyżej, żeby oddawać skoki z wieży, którą uwielbia i na której czuje się najlepiej.

Przygotowania do igrzysk w Paryżu odbywały się już w najlepszych z możliwych warunków. Rzeszów doczekał się nowego basenu przy Matuszczaka pod koniec 2022 roku. Teraz zawodnikom Stali Rzeszów zazdroszczą przedstawiciele klubów w Katowicach, Tychach, Warszawie i Częstochowie. Rzeszowski obiekt jest najlepszym w Europie. Swoje zgrupowania organizowali tu przed wyjazdem do Paryża skoczkowie z Grecji i Brazylii, tu wracają kadry juniorów i seniorów Ukrainy, reprezentanci Gruzji, Węgier i Niemiec.

 

Rzeszów trzyma kciuki

Pod koniec czerwca zawodnicy KSW Stal Rzeszów wrócili z trzema medalami z Mistrzostw Europy w skokach do wody. Wywalczone w Belgradzie złoto, srebro i brąz to największy sukces w historii tej dyscypliny w Polsce. Teraz Rzeszów trzyma kciuki za jedynego reprezentanta Polski w Paryżu.

Robert Łukaszewicz do ostatniej chwili trenował na basenie w Rzeszowie. Razem z trenerem Andrzejem Kozdrańskim w czwartek (1 sierpnia) lecą do Paryża. Pierwsze starty Polaka planowane są 9 sierpnia (eliminacje). 10 sierpnia odbędą się półfinały i finały w tej dyscyplinie.