advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Pomorskie

Zostawić miastu czy oddać w ręce rządu? Głosują w sprawie przyszłości portu w Elblągu

3 min. czytania
24.04.2023 16:20
Mieszkańcy Elbląga mogą od dzisiaj (poniedziałek) głosować w temacie przyszłości tamtejszego portu. Badanie opinii zorganizowały władze miasta, które spierają się z rządem o to, kto ma pogłębić ostatni fragment prowadzącej do portu rzeki. Niespełna kilometr dopełniłby szlak, który rozpoczyna się otwartym pół roku temu przekopem Mierzei Wiślanej.
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Pogłębienie rzeki jest konieczne, aby do elbląskiego portu mogły wpływać większe jednostki i aby wykorzystać szanse, jakie daje otwarty pół roku temu przekop Mierzei Wiślanej, i bezpośredni dostęp do morza. Obecnie do portu wpływać mogą wyłącznie mniejsze łodzie. Dla większych nie ma wystarczająco miejsca.

Spór w tej sprawie między rządem a władzami Elbląga trwa od miesięcy. Port należy do samorządu. Jednak prezydent tego miasta Witold Wróblewski przekonuje, że pogłębienie rzeki to zadanie rządu. Wyjaśnia, że zgodnie z ustawą tor dostępowy do portu należy do Skarbu Państwa, czyli Urzędu Morskiego. A zatem inwestycje w tym zakresie leżą po stronie rządu i powinny być finansowane z budżetu państwa.

Wróblewski podpiera się różnymi ekspertyzami prawnymi, ale wsparcia szuka też wśród mieszkańców. Ci od poniedziałku mogą wypowiedzieć się w tej sprawie w specjalnej ankiecie. - Zachęcam elblążan do wzięcia udziału w głosowaniu, w którym rozstrzygną się losy naszego portu - apeluje Wróblewski. - Zależy nam, aby swoją opinię wyraziło jak najwięcej mieszkańców naszego miasta. Port to nasze dobro, nasz kapitał i gwarancja rozwoju. Nie pozwólmy sobie tego odebrać. Zagłosujmy za tym, co elbląskie - podkreśla samorządowiec.

Władze Elbląga przekonują, że rząd zgodził się pogłębić tor, pod warunkiem przejęcia za kwotę do 100 milionów złotych większości udziałów w porcie. Władze miasta nie chcą się na to zgodzić. - Nie może być tak, że będziemy przymuszani, że jeżeli oddamy 51 proc. udziałów, to wtedy pogłębią ten tor - protestuje Wróblewski.

Przez internet albo do urny

W ankiecie mieszkańcy mogą określić, czy chcą, by port pozostał własnością miasta, czy powinien być własnością Skarbu Państwa. Głosować można zarówno przez internet, jak i stacjonarnie - w specjalnie przygotowanych punktach. - Są one rozmieszczone w zasadzie w każdej dzielnicy, także dostęp jest bardzo dobry - zapewnia sekretarz miasta Artur Zieliński.

Aby zagłosować, wystarczy podać imię, nazwisko, adres i imię ojca. Nie trzeba podawać chociażby numeru PESEL, co budzi wątpliwości części mieszkańców. Zieliński zapewnia jednak, że wszystkie głosy będą weryfikowane zgodnie z systemem ewidencji ludności.

Jak zastrzegają urzędnicy, przy wypełnianiu ankiet należy zwrócić szczególną uwagę na to, by nie było błędów i braków w danych osobowych. Nie będą również rozpatrywane ankiety papierowe wypełnione nieczytelnie lub na innym druku niż obowiązujący. Za nieważne uznane zostaną także te karty, na których zaznaczono więcej niż jedną odpowiedź, nie zaznaczono żadnej odpowiedzi albo brakuje podpisu.

Teoretycznie w tak ważnej sprawie miasto mogłoby ogłosić normalne referendum, ale - jak przekonują władze - byłby to sposób znacznie kosztowniejszy i obarczony ryzykiem niskiej frekwencji. Z ankietą ma być prościej.

Dwie strony barykady

Gdy pytamy mieszkańców, co sądzą na temat całej sprawy - zdania są podzielone. - Port powinien być miejski - mówi nam stanowczo jedna z mieszkanek. - Elbląg nie ma żadnych zakładów, tylko handlem stoi, więc lepiej, żeby kasa spływała na rozbudowę naszego miasta - dodaje.

- Powinien być państwowy. Nasz prezydent nic nie robi - przekonuje inna elblążanka, nie ukrywając antypatii do obecnych władz miasta.

- Teraz jest marazm - wtóruje jej młody elblążanin. - Rząd ma więcej pieniędzy i to jest szansa na rozwój portu - dodaje.

- Port powinien być ważny dla nas. Powinien spełniać jakąś rolę społeczną, a to lepiej zagwarantuje miasto i samorząd - przyznaje bez wahania jeszcze inna rozmówczyni.

Na rozpoczęte w poniedziałek głosowanie mieszkańcy Elbląga mają dwa tygodnie - do 7 maja. Co ważne - ankieta nie będzie miała mocy prawnej. Ostateczną decyzję i tak podejmą władze miasta.