"Najlepsza byłaby taczka". Gdyńska opozycja chce odwołania wiceprezydenta
- Składamy dzisiaj [piątek] apel o odwołanie wiceprezydenta Marka Łucyka w związku z zaniedbaniami robót budowlanych na węźle Karwiny i utrudnianiem mieszkańcom życia - grzmiała przed urzędem Aleksandra Kosiorek z Gdyńskiego Dialogu. - Oczekujemy też realnej poprawy sytuacji na węźle Karwiny. W naszym apelu wyraziliśmy również oczekiwania co do zmiany organizacji ruchu na skrzyżowaniu, modyfikacji ustawienia świateł na kluczowym skrzyżowaniu i ewentualnego wprowadzenia ręcznego kierowania ruchem - podkreślała.
Roboty powinny już być skończone
- 11 maja miało to być skończone - kiwał głową Bartłomiej Austen z Gdyńskiego Dialogu. - Mieszkańcy Dąbrowy, mieszkańcy Karwin, mieszkańcy Kaczych Buków są uwięzieni i nie są w stanie wyjechać ze swojej dzielnicy. To trwa od ponad roku i będzie trwało przynajmniej następne pół roku. (...) Za to odpowiedzialny personalnie jest pan Łucyk - dodał.
Działacze przekonywali, że sytuacja w okolicy węzła Karwiny jest zagrożeniem dla życia, zdrowia i mienia mieszkańców. - Nawet służby ratownicze nie są w stanie przedostać się przez zator - przekonywała Kosiorek. - Oczekujemy tego, by nie zaczynać kilku frontów robót jednocześnie, a także pracy na więcej niż jedną zmianę - mówiła.
Szkoda zdrowia i paliwa
Pod apelem o odwołanie wiceprezydenta podpisały się Gdyński Dialog, Nowa Lewica, Lewica Razem Pomorze, Wszystko dla Gdyni i stowarzyszenie Gdynianka.
- Dzisiaj czara goryczy się przelała. Wszystkie mosty, wszystkie rzeki, rubikony zostały przekroczone - wspinał się na oratorskie wyżyny Marcin Strzelczyk z Nowej Lewicy. Podsumował już nieco kolokwialnie: 'Wkurzenie gdynianek i gdynian jest już dzisiaj maksymalne'. - Ja sam mieszkam w Małym Kacku i codziennie stoję w korku. Naprawdę szkoda tej energii traconej w korkach, tej złości, tej niechęci do władz miasta i straconego paliwa - wyliczał, tłumacząc, że okoliczne uliczki, choć nie są realną alternatywą dla głównej trasy, są rozjeżdżane przez próbujące uciec z korka samochody.
Nie ma powodu do odwołania
Władze miasta problem widzą, ale nie łączą go z osobą wiceprezydenta. - Prezydent nie widzi podstaw do odwołania swojego zastępcy, którego darzy pełnym zaufaniem - poinformowała Agata Grzegorczyk, rzeczniczka Urzędu Miasta Gdyni.
- Pięć lat pracy wiceprezydenta Gdyni do spraw rozwoju to wiele ważnych dla miasta inwestycji i projektów, takich jak Klimatyczne Centrum Gdyni, węzeł przesiadkowy Chylonia, znacznie usprawniająca ruch w północnych dzielnicach Gdyni modernizacja ulicy Kwiatkowskiego i jej skrzyżowania z ul. płk. Stanisława Dąbka. To także stworzenie baz LIZUD i rewitalizacja Babich Dołów wraz z wejściem na plażę oraz uporządkowanie stref parkowania w Śródmieściu - wyliczała zasługi wiceprezydenta urzędniczka.
- Również budowa węzła Karwiny, obecnie irytująca i utrudniająca poruszanie się po mieście, po zakończeniu inwestycji znacznie poprawi jakość życia w południowych dzielnicach Gdyni - podsumowywała.
Za korki taczka?
Opozycja i sympatyzujący z nią mieszkańcy szykują na przyszły tydzień pikietę przed urzędem miasta. Zgromadzenie zostało zgłoszone na sto osób.
- Zawsze najlepsza jest symboliczna taczka, takich dużych rozmiarów, większych gabarytów - snuł swoją wizję Marcin Strzelczyk. - I na takiej taczce znalazłoby się miejsce nie tylko dla pana wiceprezydenta, ale myślę też i dla prezydenta. Wersalu nie będzie, Marek Łucyk musi odejść - cytował klasyka działacz. - I to jest zadanie całej gdyńskiej opozycji, żeby do tego doprowadzić - podsumował.