,
Obserwuj
Pomorskie

Nowe ustalenia w sprawie śmierci Grzegorza Borysa. "Rana postrzałowa głowy"

oprac. AS tokfm.pl
2 min. czytania
07.11.2023 10:40
44-letni Grzegorz Borys, którego zwłoki odnaleziono w poniedziałek, miał ranę postrzałową głowy - informuje Wirtualna Polska. "Najbardziej prawdopodobną hipotezą śmierci, jaką obecnie przyjmują śledczy, jest samobójstwo przy użyciu broni 'samoróbki'" - wynika z ustaleń portalu.
|
|
fot. Bartosz Bańka / Agencja Wyborcza.pl

Policja o znalezieniu zwłok Grzegorz Borysa poinformowano w poniedziałek. 6 listopada był 18. dniem poszukiwań mężczyzny.

Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, Borys miał "ranę postrzałową głowy". Jak stwierdził w rozmowie z portalem funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej, "prawdopodobnie po wejściu do wody strzelił sobie bronią domowej roboty w głowę; wszystko wskazuje na samobójstwo". Nie wiadomo, czy broń, z której miał zastrzelić się 44-latek, została znaleziona.

Ciało poszukiwanego mężczyzny zostało znalezione na mokradłach w okolicy rozlewiska Lepusz. Przypomnijmy, że już w miniony piątek pomorska policja przekazała, że "nie wyklucza", iż podejrzany o zabójstwo 6-letniego syna nie żyje. Służby zawęziły też obszar poszukiwań do dwóch hektarów. - Wyznaczony przez nich teren obejmuje rejon zbiornika wodnego Lepusz, który znajduje się w otulinie Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego - mówiła Karina Kamińska z policji.

Zabójstwo 6-letniego chłopca. Ojciec dziecka poszukiwany

20 października gdyńska policja poinformowała o znalezieniu w jednym z mieszkań ciała 6-letniego chłopca. Makabrycznego odkrycia dokonała matka dziecka. Rozpoczęły się poszukiwania ojca zamordowanego chłopca. Dzień później prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu Grzegorzowi Borysowi zarzutu przestępstwa z art. 148 par. 2 pkt 1 Kodeksu karnego, czyli zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Skierowano również wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. 30 października Interpol wystawił 'czerwoną notę' za poszukiwanym.

Grzegorz Borys 'szczególnie niebezpieczny'. Komendant o kulisach operacji

Wirtualna Polska ujawniła, że 44-latek zostawił na miejscu zbrodni list, w którym miał napisać: "Przepraszam za wszystko, wszyscy jesteście bestiami". "Według wstępnych, nieoficjalnych hipotez śledczych, mężczyzna miał zaplanować zabójstwo syna wcześniej. Ma o tym świadczyć m.in. sprzęt survivalowy, który zabrał ze sobą z domu. Także jego zachowanie po opuszczeniu miejsca zamieszkania przemawia za tym, że planował zbrodnię" - informowała WP.