Koniec procesu ws. zabójstwa Adamowicza. Co Stefan Wilmont powiedział przed sądem?
Stefan Wilmont został doprowadzony do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z pobliskiego aresztu śledczego. Z uwagi na charakter zbrodni sąd pierwszej instancji wyraził zgodę na publikację danych osobowych. Podczas czwartkowej rozprawy przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku Wilmont podtrzymał wcześniejszą opinię i wyraził zgodę na podanie danych i jego wizerunku.
Sąd - po krótkiej naradzie - nie uwzględnił wniosków obrony o dodatkowe dowody w związku z opiniami psychiatrycznymi, które były zebrane podczas postępowania w tej sprawie.
Obrońca oskarżonego Damian Witt - w mowie końcowej - wskazywał, że kara wobec oskarżonego powinna być nadzwyczajnie złagodzona z uwagi na niepoczytalność oskarżonego.
Prokurator Agnieszka Nickel-Rogowska wniosła o oddalenie apelacji obrońcy. Jej zdaniem oskarżony nie zasługuje na nadzwyczajne złagodzenie kary, a wyrok dożywotniego więzienia jest jedynym słusznym.
- Stefan Wilmont podczas postępowania sądowego konsekwentnie milczał. Nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i nigdy nie wyjaśnił, co zrobił - mówiła prokurator. Według prokuratury, apelacja zmierza do tego, aby ustalić, że Stefan Wilmont jest osobą chorą i w związku z tym nie powinien być uznany za winnego i ponosić kary.
Pierwszy wyrok w sprawie zabójstwa Pawła Adamowicza. Sąd skazał właściciela agencji i szefa ochrony
Zdaniem prokuratury Wilmont nie jest osobą chorą, ale osobą, która ma zaburzenia i może jej pomóc terapia, stąd też kara ma odbywać się warunkach terapeutycznych.
Oskarżyciele posiłkowi też wnosili o nieuwzględnienie apelacji, ale zastrzegając, aby w prawomocnym wyroku uwzględnić zażalenie dotyczące uznania zabójstwa Pawła Adamowicza za 'mord polityczny'.
Mecenas Zbigniew Ćwiąkalski stwierdził w mowie końcowej, że trudno pominąć okoliczności tego zdarzenia. - Tak się składa, że mieliśmy do czynienia z sytuacją zupełnie wyjątkową - mówił Ćwiąkalski podkreślając, że do zbrodni doszło podczas akcji charytatywnej WOŚP. Mecenas mówił, że skazany był naszpikowany nienawiścią sączącą się ze środków masowego przekazu, konkretnie z TVP i powołał się, że wg. statystyk w 2018 r. było ponad 2 tys. informacji szkalujących Adamowicza w publicznej telewizji. Jego zdaniem żadna kara poza dożywociem nie odzwierciedlałaby społecznego poczucia sprawiedliwości.
Co powiedział Wilmont?
Brat zamordowanego prezydenta, aktualnie poseł KO Piotr Adamowicz w mowie końcowej nie zgodził się z twierdzeniami sądu I instancji, że jego brat, prezydent Gdańska był przypadkową ofiarą. - Kategorycznie nie mogę się zgodzić z takim sformułowaniem, choćby z tego powodu, że znam liczący kilkadziesiąt tomów materiał procesowy - mówił Adamowicz i podkreślił, że Wilmont na początku planował 'dokonanie zamachu w Galerii Bałtyckiej, ale uznał z różnych powodów, że nie jest to wskazane i skoncentrował się na osobie rozpoznawalnej, którą wybrał' ze względu na spektakularność. - Stefan Wilmont po zaatakowaniu mojego brata wygłosił jednoznaczny manifest polityczny - mówił Adamowicz.
Wilmont w ostatnim słowie stwierdził, że służba więzienna nie ma warunków do jego przetrzymywania. - Albo niepoczytalność, albo jak najniższy wyrok - powiedział Wilmont i dodał, że chce jak najszybciej wyjść z więzienia, by 'zacząć życie, które sąd mu zabrał'.
Zabójstwo Adamowicza
Do zbrodni doszło 13 stycznia 2019 r. w Gdańsku, podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku na Starym Mieście na oczach uczestników i milionów telewidzów.
Podczas odpalania zimnych ogni 'światełka do nieba' wówczas 27-letni Stefan Wilmont wbiegł na scenę i kilkukrotnie pchnął nożem prezydenta Pawła Adamowicza.
Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał Wilmonta za winnego zabójstwa Pawła Adamowicza, a także ataku i gróźb wobec konferansjera, za co otrzymał karę łączną dożywotniego pozbawienia wolności.
Tusk w Gdańsku w rocznicę zamachu na Adamowicza. Złożył ważną przysięgę
Jednocześnie sąd uznał, że o przedterminowe zwolnienie będzie mógł się starać po 40 latach przebywania w odosobnieniu. Według sądu, powinien wyrok odbywać w systemie terapeutycznym - podjąć terapię i działania resocjalizacyjne. Jednocześnie został skazany na 10 lat pozbawienia praw publicznych.
Apelację od wyroku wywiódł obrońca oskarżonego. Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych wywiódł zażalenie na uzasadnienie wyroku sądu I instancji.