Dziesięć milionów w dziesięć lat. Gdyńskie "Ciapkowo" zachwyca nie tylko czworonogi
Modernizacja gdyńskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt rozpoczęła się w 2013 roku. W jej ramach powstały nowe pawilony dla psów, kociarnia, budynek weterynaryjny i specjalne pomieszczenia dla młodszych lub leczonych zwierząt. Jako ostatni powstał budynek biurowo-administracyjny z pokojem zapoznawczym dla czworonogów i ich przyszłych właścicieli.
- Kończymy 10-letni etap modernizacji tych obiektów - mówił podczas otwarcia wiceprezydent Gdyni Tomasz Augustyniak, podkreślając, że w pierwszej kolejności inwestycja objęła pomieszczenia dla zwierząt - jest to jedno z pokazowych schronisk w kwestii tego, jak powinna być zorganizowana opieka. Więc na pewno nie będziemy chcieli na tym poprzestać - zapewniał samorządowiec - wszystko w celu podniesienia standardów opieki nad zwierzętami w mieście.
Wspólny sukces
- Udało nam się zakończyć ostatni etap modernizacji 'Ciapkowa' - mówiła wyraźnie wzruszona Ewa Gebert, prezes Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt OTOZ Animals - przejmując je w 2006 roku, miałyśmy marzenia, żeby to było schronisko XXI wieku. Aby wszystkie psiaki wchodziły do ogrzewanych pomieszczeń. Żeby zimy nie spędzały w starych, rozwalających się budach. Aby zwierzęta były tutaj leczone, sterylizowane i żeby mogły czekać na adopcję, na swój nowy, dobry dom - wyliczała, nadmieniając, że 'Ciapkowo' jest wspólnym sukcesem władz samorządowych, lokalnej społeczności i organizacji ochrony zwierząt.
- Dzisiaj otworzyliśmy budynek administracyjno-biurowy, ale też połączony z częścią edukacyjną. Jest tutaj salka, gdzie będziemy zapraszać dzieci i młodzież, pokazywać prezentacje dotyczące edukacji humanitarnej, miłości do zwierząt, empatii, humanitaryzmu, tak aby wychować nowe odpowiedzialne i empatyczne pokolenia - obiecywała.
Jak trzygwiazdkowy hotel
Metamorfoza 'Ciapkowa' może robić wrażenie. - Pracuję tu trzynasty rok, pamiętam stare Ciapkowo i pamiętam jak było ciężko i dla nas i przede wszystkim dla psów - mówiła Izabela Baranowska - wybiegi na zewnątrz, budy, zimy były okropne i bardzo trudne. Teraz jest zupełnie inaczej - otrząsała się ze wspomnień opiekunka - teraz ogrzewane pawilony, legowiska, cieplutkie kocyki. To jest niebo a ziemia.
- Dla niektórych piesków to miejsce jest teraz jak trzygwiazdkowy hotel - dodawała z uznaniem pracująca siedem lat Joanna Janiak - mówię o zwierzakach z interwencji, które nigdy nie spotkały się z takim ciepłem i opieką. Ale pamiętajmy, że to ma być dla nich przejściowy dom - zachęcała.
Lokalizacja kluczem do adopcji?
Adopcje w Gdyni są na bardzo wysokim poziomie. Rocznie do 'Ciapkowa' trafia około 300 zwierząt i zdecydowana większość z nich znajduje nowy dom. Zwierzęta, które się zgubiły - wracają do właścicieli. Źródła tego sukcesu szefowa Animalsów upatruje w lokalizacji. Ciapkowo jest umiejscowione na skraju lasu, ale w bardzo bliskiej odległości do miejskiej tkanki, nieopodal stadionu, centrum handlowego i przystanków komunikacji miejskiej i aglomeracyjnej.
- Fantastycznie, że to schronisko jest tutaj, że nie zostało przeniesione na obrzeża miasta, każdy mieszkaniec Gdyni wie gdzie jest Ciapkowo - cieszyła się Ewa Gebert - każdy, kto chce mieć przyjaciela na całe życie, może tu łatwo dojechać. Cały czas mamy 140 psiaków i drugie tyle kotów, które czekają na nowy, cudowny dom, więc zapraszamy - zachęcała szefowa OTOZ Animals.