,
Obserwuj
Pomorskie

"Kolesiostwo i zaniedbania". Ferment w królestwie handlu w Gdyni

3 min. czytania
13.12.2024 10:17
Nierówne traktowanie, kolesiostwo i zaniedbania zgłaszają kupcy z hal targowych w Gdyni. Obiekt, który jest jednym z symboli tego miasta, podupada. Najemcy winą za ten stan obciążają zarządców. Miasto zapowiada kontrolę, ale dopiero po znalezieniu nowego szefa Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych.
|
|
fot. Paweł Radzewicz / TOK FM

Charakterystyczne hale targowe są elementem gdyńskiego krajobrazu niemal od początku istnienia miasta. Powstały w latach '30 XX wieku, pięćdziesiąt lat później trafiły do rejestru zabytków. Dzisiaj czekają na modernizację i dostosowanie do współczesnych standardów. Zmian - jak się okazuje - potrzebuje też to, co dzieje się pod dachem. Część kupców nazywa tę sytuację "prywatnym folwarkiem".

- To widać gołym okiem, że zarząd jest "skumplowany" z niektórymi kupcami. Jedni są na lepszej pozycji, inni na gorszej - mówi jedna z kobiet prowadzących handlowe stoisko. - Prosty przykład to choćby parking, z którego trzeba wyjechać do godziny dziesiątej. I większość wyjeżdża, ale ci, którzy są za pan brat z naszym zarządcą, zostają - dodaje.

Równi i równiejsi?

Znacznie większy kaliber mają oskarżenia o nierówne traktowanie najemców. Kupcy nie chcą się wypowiadać pod nazwiskiem, ale przekaz, który płynie z ich strony, jest spójny.

- Słuchy chodzą, że jedni płacą 100, a inni 1100 złotych - opowiada ściszonym głosem kolejna handlarka. - Jedni płacą za pawilon normalną stawkę, a inni jak za magazyn. Kolejna sprawa to zaległości. Jedni płacą odsetki, drudzy nie płacą. To, czy ktoś kogoś ściga, czy nie, zależy od układów - dodaje.

- Może to trzeba bardziej zgłębić. Może jakiś audyt przeprowadzić? - rozkłada ręce pani z sąsiedniego stoiska. - Urząd Miasta jakby zapomniał, że istnieje hala - kwituje krótko.

Kupcy mają dość

- Ludzie już są naprawdę wściekli. Idąc do zarządców z byle jaką sprawą, są traktowani jak jakiś przedmiot, jak intruz - nie ukrywa rozżalenia jeden ze starszych kupców. - Ja mówiłem temu człowiekowi: przecież my tutaj stoimy po 30 lat. Zapłaciliśmy za każdą kostkę brukową i nikt się z nami nie liczy - dodaje z rezygnacją.

- Potrzebujemy osoby, która będzie potrafiła zarządzać tym miejscem i doprowadzić je do porządku i czystości - mówi właścicielka kolejnego stoiska, pokazując ręką dookoła. - To jest żywność, to są owoce, warzywa, że już nie wspomnę o mięsie... A widzimy tu brudne kafle, oblepione śmietniki. Zdarza się, że na cały obiekt do sprzątania są dwie osoby, w zeszłym tygodniu była nawet jedna - kręci głową z rezygnacją. - Wszyscy płacimy za sprzątanie, a i tak musimy robić to sami - dodaje.

Gdynia musi przygotować się na komunikacyjny armagedon. 'Prosimy o wyrozumiaŽość'

Była interpelacja, będzie kontrola

Do niezdrowej sytuacji wokół hali miasto odniosło się po interpelacji radnych, do których po pomoc zwrócili się kupcy.

"Do władz miasta napływają różnorodne opinie oraz uwagi dotyczące funkcjonowania Hali Targowej, które są analizowane. Szczególną uwagę przykłada się do kwestii związanych z zawieraniem umów najmu oraz zapewnieniem przejrzystości i sprawiedliwości kryteriów wyboru dzierżawców stoisk. W 2024 roku do Zarządu Budynków i Lokali Komunalnych nie wpłynęła żadna skarga dotycząca sposobu zawierania umów najmu na terenie ZMHT. W analogicznym okresie podpisano 180 umów najmu lokali" - czytamy w odpowiedzi.

Odpowiedzialny za halę wiceprezydent zapowiada jednak, że sprawę trzeba dokładnie sprawdzić. - Dopiero od kilku dni oficjalnie odpowiadam za ZBiLK, który zarządza halami, ale tak nieoficjalnie tematowi dosyć mocno się przyglądamy od czerwca - mówi TOK FM wiceprezydent Bartłomiej Austen. - Na pewno sytuacja będzie musiała ulec poprawie. Będzie kontrola - zapowiada urzędnik. Zastrzega jednak, że oficjalnie do miasta żadne sygnały o nieprawidłowościach nie wpłynęły.

Etui, grill i premie. Efekty audytu w miejskich spóŽkach w Gdyni wprawiaji w osŽupienie

Sygnały tak, dowody nie

- Nie mamy żadnego konkretnego przypadku, który by został opisany jako proceder - na przykład - kupczenia miejscami. Nieoficjalnie mogę potwierdzić, że takie sygnały do nas docierały i to było też jednym z powodów wybrania akurat ZBiLKu na audyt - tłumaczy Austen, zastrzegając, że finalnie audyt w Zarządzie Budynków i Lokali Komunalnych na poziom zarządzania halą targową nie sięgnął, ale po udowodnieniu przypadków niegospodarności i nepotyzmu, doprowadził do odwołania ze stanowiska dyrektorki ZBiLK.

Czy - mówiąc wprost - przykład szedł z góry i w zarządzaniu halą można będzie znaleźć podobne przypadki, okaże się już niedługo.

- Jesteśmy w procesie wybierania nowego dyrektora i gdy już go wybierzemy, sprawdzimy doniesienia, które do nas spływają - zapowiada wiceprezydent.