,
Obserwuj
Pomorskie

Paragony grozy nad Bałtykiem. Mit czy prawda? Sprawdzamy

4 min. czytania
08.07.2025 16:14
Pogoda nie rozpieszcza wypoczywających nad Bałtykiem turystów. Jednak ani deszcz, ani zimna woda w morzu, ani nawet ceny nie są w stanie popsuć im wypoczynku. - Przyjechaliśmy z Warszawy, więc podobne ceny w knajpach znamy - wzrusza ramionami turystka w dużym kapeluszu, pytana o tzw. paragony grozy.
|
|
fot. Marysia Zawada/REPORTER / Marysia Zawada/REPORTER
  • Jesteśmy w Białogórze i Dębkach, gdzie rozmawiamy z turystami;
  • - Jest bardzo dobrze, tylko te zapowiadane fale upałów jakoś tu nie dotarły, jak zwykle zawiodła prognoza pogody - kręci głową jeden z plażowiczów;
  • Niektórzy skarżą się na wysokie ceny, np. suche gofry za 8 zł. Inni przekonują, że oferty nie są wygórowane i o "paragonach grozy" nie można mówić;
  • Gdy przestaje padać deszcz, na plaży momentalnie pojawiają się kocyki, namioty i parawany. "Jedna para odgrodziła sobie chyba ze 20 metrów" - irytuje się młoda turystka.

Białogóra i Dębki słyną z szerokich, piaszczystych plaż, na których bez problemu znaleźć można spokojne miejsce. W sezonie te malutkie miejscowości zmieniają się w tętniące turystycznym życiem ośrodki. - Wypoczywa się tu wspaniale - uśmiecha się szeroko jedna z turystek. - Dzisiaj nie ma akurat pogody, troszkę pada, wieje, ale w Białogórze nam to nie przeszkadza. Mamy tutaj to, co nad morzem jest najlepsze: białe, szerokie i puste plaże - dodaje.

 

Tylko słońca brak

- Jest bardzo dobrze, tylko te zapowiadane fale upałów jakoś tu nie dotarły, jak zwykle zawiodła prognoza pogody - kręci głową drugi plażowicz. - Ale deszcz nam nie przeszkadza, na razie tylko trochę kropi, najwyżej trzeba będzie dzieciaki ewakuować z plaży - dodaje.

W innej grupie nie słyszę jednak takiego entuzjazmu. - Z Legionowa aż przyjechaliśmy, taki kawał drogi. I po co? Żeby deszcz zobaczyć? No katastrofa - z teatralną przesadą mówi dźwigający plażową torbę mężczyzna. Po chwili jednak wybucha śmiechem. - Nieważna jest pogoda, ważne z kim się wypoczywa. Idziemy teraz do szwagra, on już nam coś przygotuje - dodaje, wzbudzając wesołość całej swojej ekipy.

Deptak prowadzący w stronę plaży w Białogórze - gdy zaczyna padać - pęka w szwach. Dopiero tutaj widać, że ludzi jest naprawdę sporo. Zaczynają tłoczyć się przy restauracjach, budkach z jedzeniem i stoiskach z pamiątkami.

Gdzie są paragony grozy?

- Rybki tu serwujemy, dorsz po 14 złotych, halibut też po 14 złotych. To cena za stugramową porcję - zachęca jeden z restauratorów. - Ale mamy też mięso, flaczki, zupy - co kto woli. Paragonów grozy tu nie wystawiamy - dodaje z uśmiechem.

- Przyjechaliśmy z Warszawy, więc podobne ceny w knajpach znamy - wzrusza ramionami turystka w dużym kapeluszu. Jej partner potwierdza: "To tradycyjne paragony znad morza, jeśli ktoś bierze rybkę na wagę i dostanie solidną porcję, to może się nieco zdziwić".

Punkt widzenia wydaje się tu jednak zależeć od punktu siedzenia. Pytany o gofry młody chłopak mówi wprost: "Gofry? Nie jestem milionerem". W podobnym duchu komentuje ojciec spacerujący z czwórką dzieci. - Gofry są po 8-10 złotych nawet, mówię oczywiście o suchych. Bo takie "full wypas" to nawet nie wiem - zastrzega. Przyznaje, że w przypadku rodziny, to nawet przy ograniczeniu kosztów do najprostszych przekąsek - takich jak lody, gofry czy zimne napoje - nie ma co podchodzić bez 100 złotych.

- Właśnie dzisiaj o tym rozmawialiśmy - nie ukrywa zdziwienia grupka znajomych siedząca na ławce. - Stwierdziliśmy, że ceny są dosyć umiarkowane i w sumie podobne wszędzie. W granicach 40-60 złotych można zjeść fajny obiad - zapewniają moi rozmówcy. - Myślę, że chyba nie ma tych paragonów grozy - dodają.

Ujście Piaśnicy w Dębkach
Ujście Piaśnicy w Dębkach
Paweł Radzewicz / TOK FM

 

Zamiast bursztynu... Labubu

W sklepach z pamiątkami nad morzem znajdujemy wszystko - od ozdób z bursztynu po plecione bransoletki. Są dmuchańce, łopatki i zwykłe ubrania. Co jest hitem sprzedaży?

- W tym roku zdecydowanie Labubu - mówi bez zastanowienia właścicielka jednego ze stoisk. - To taka laleczka, która robi furorę wśród dzieciaków. Nie muszelki, nie bursztynki, tylko właśnie na Labubu jest zapotrzebowanie i to sprzedajemy - rozkłada ręce.

Parawany są passe?

Gdy przestaje padać deszcz, na plaży momentalnie pojawiają się kocyki, namioty i parawany.

- Jedna para odgrodziła sobie chyba ze 20 metrów - irytuje się młoda turystka. - Zachowywali się jakby chcieli odgrodzić wszystko, ale później dołączyła do nich spora grupa, więc już nie wyglądało to tak źle - dodaje. Przekonuje też, że parawanów w Białogórze i tak jest znacznie mniej niż choćby we Władysławowie.

- Nie lubimy tych parawanów - kręci głową druga kobieta. - Plaże puste, po co stawiać te płoty? Ani to ładne, ani przed niczym nie chroni, bo wiatru akurat nie ma - dziwi się.

Kąpiel czy morsowanie?

Na plażowanie nie trzeba nikogo namawiać. Co innego z kąpielą. Do wody wchodzą nieliczni, większości wystarczy zanurzenie się po kolana. Widok osoby w kąpielówkach stojącej obok kogoś owiniętego kocem lub szczelnie otulonego bluzą nie jest niczym wyjątkowym.

- Temperatura chyba około 17 stopni. Mnie to nie zachęciło, żeby wejść do wody - mówi mi jedna z turystek. - Morze jest za zimne, żeby się w nim kąpać - dodaje.

- Ja w sumie morsuję, dla mnie to nie był problem, żeby wejść do morza. Teraz woda jest cieplejsza zdecydowanie. Ale jak na lato i tak mogłaby być trochę cieplejsza - wtrąca się kolejny turysta.

- Morze wcale nie jest takie zimne, jakby się wydawało. Trzeba tylko zapomnieć o widoku tych fal i o deszczu, który pada... A tak to jest fajnie - podpowiada inny wycierający głowę letnik.