,
Obserwuj
Mazowieckie

Sprawa Kamińskiego i Wąsika. Nagła decyzja Bodnara rozjuszyła sędziego

3 min. czytania
30.01.2024 14:00
Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Jakub Iwaniec nie zgadza się z decyzją Adama Bodnara o odebraniu mu sprawy związanej z Mariuszem Kamińskim i Maciejem Wąsikiem. Bliski współpracownik Zbigniewa Ziobry chce, żeby nad problemem pochylił się Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej.
|
|
fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

O tym, że Jakub Iwaniec podjął czynności wyjaśniające dotyczące sędziów orzekających w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika pisaliśmy już na naszym portalu . Chodziło o decyzję, w efekcie której politycy Prawa i Sprawiedliwości zostali doprowadzeniu do aresztu. Podjął ją Tomasz Trębicki z Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście.

Iwaniec chciał sprawdzić, czy dopuszczono się tu 'oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa' oraz 'uchybienia godności urzędu'. Postępowanie było prowadzone 'w sprawie', a nie przeciwko komuś.

Jak się dowiedzieliśmy, zdążył przesłuchać jednego świadka, ale wezwanych miał kilku kolejnych. Na liście byli m.in. minister sprawiedliwości Adam Bodnar, szef MSWiA Marcin Kierwiński czy marszałek Sejmu Szymon Hołownia. Do ich przesłuchania jednak nie dojdzie, bo w poniedziałek (29 stycznia) Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało o wyznaczeniu nowych sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych - tak zwanych rzeczników 'ad hoc'. Jeden z nich - Grzegorz Kasick - ma poprowadzić dalej sprawę Iwańca dotyczącą Kamińskiego i Wąsika.

Na odpowiedź Jakuba Iwańca nie trzeba było długo czekać. Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Warszawie uznał, że sprawę odebrano mu bezprawnie. W wydanym oświadczeniu stwierdził , że wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha 'zaingerował wprost w czynności związane z realizacją zasady niezależności sądów i niezawisłości sędziów, do czego nie był uprawniony'. Zarzucił mu m.in. uderzanie w zasadę trójpodziału władzy. 'Pan Arkadiusz Myrcha nie posiadał i nie posiada uprawnienia do powołania rzecznika dyscyplinarnego ministra sprawiedliwości' - pisał. 

W serwisie X Iwaniec poinformował również, że całą sprawę zgłosił do upolitycznionej Krajowej Rady Sądownictwa. Zaapelował, aby neo-KRS wystąpiła z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej o zbadanie, czy przepis, który pozwala ministrowi powołać rzecznika dyscyplinarnego w taki sposób jest zgodny z Konstytucją. 

Warto przypomnieć, że Jakub Iwaniec to jeden z sędziów, których nazwiska przewijały się w sprawie tzw. afery hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości , kojarzony z byłym ministrem Zbigniewem Ziobrą.

Rzecznik dyscyplinarny "ad hoc". O co chodzi?

Ministerstwo sprawiedliwości tłumaczy, że powołanie sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych odbyło się na podstawie Prawa o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z przywołaną regulacją, minister 'może powołać Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra Sprawiedliwości do prowadzenia określonej sprawy dotyczącej sędziego'.

'Powołanie Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra Sprawiedliwości wyłącza innego rzecznika od podejmowania czynności w sprawie' - stanowią przepisy. Tym samym - jak wyjaśnił resort - 'z chwilą doręczenia decyzji o powołaniu Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra Sprawiedliwości, rzecznicy prowadzący do tej pory te sprawy tracą prawo do podejmowania jakichkolwiek czynności w tym zakresie'.

We wtorek (30 stycznia) minister Adam Bodnar powołał kolejnego rzecznika dyscyplinarnego do rozpoznania sprawy dotyczącej prokuratora PK Michała Ostrowskiego.

Burza wokół wpisu sędziego. 'Nie widzi pan nic obraźliwego?'

Apel sędziów do Bodnara

Tymczasem stowarzyszenia sędziowskie wystosowały apel do ministra Adama Bodnara. Domagają się m.in. odwołania w trybie natychmiastowym trzech głównych rzeczników dyscyplinarnych: Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty. 'Czyny, których się dopuścili, powinny być również wyjaśnione przez niezależną prokuraturę' - wskazali sędziowie z Iustitii, Stowarzyszenia Themis, Stowarzyszenia Pro Familia, Forum Współpracy Sędziów, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce i Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Sędziów Sądów Administracyjnych. 

'Chcemy sądów otwartych dla obywateli, cieszących się zaufaniem społecznym i kierowanych przez osoby o wysokiej etyce' - dodali  we wspólnym oświadczeniu.