"Żarty się skończyły". Mają dość bezczynności rządu Tuska. "Nie możemy dłużej czekać"
Środowisko osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie, a także organizacje pozarządowe, czekają od wielu lat na ustawę o asystencji osobistej. Niemal każdy rząd ją obiecuje, ale ostatecznie nic z tego nie wychodzi. Premier Donald Tusk na jednym ze spotkań przed wyborami 15 października, jeszcze jako lider opozycji, też obiecywał. W rozmowie z Waldemarem Różanowskim, 40-latkiem z małej miejscowości Somonino pod Kartuzami na Pomorzu. Pan Waldemar od urodzenia choruje na zanik mięśni. Porusza się na wózku, musi być podłączony do respiratora. Na co dzień praktycznie we wszystkim potrzebuje wsparcia drugiej osoby. Na spotkanie z Donaldem Tuskiem pojechał też dzięki takiemu.
Premier ustawę o asystencji osobistej obiecywał, zapisano ją nawet w 100 konkretach na 100 dni rządów. Ale do dziś nie ma jej nawet w wykazie prac legislacyjnych rządu. Projekt jest gotowy, zgodny z Konwencją ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, ale trafił do rządowej "zamrażarki". Dlatego Waldemar Różanowski też wybiera się do Warszawy na protest 3 grudnia.
Problemy osób z niepełnosprawnościami "nie są sexy"
Protestować przed KPRM zamierza też m.in. mecenaska Sylwia Gregorczyk-Abram, prywatnie mama dziecka z niepełnosprawnością. - Osoby z niepełnosprawnością w Polsce są konsekwentnie spychane na margines życia społecznego. To nie jest temat sexy, to nie jest temat wygodny, jest zapominany przy pierwszej okazji powyborczej. Ten protest ma służyć m.in. temu, by przypomnieć politykom, do czego się zobowiązali - mówi nasza gościni.
- Ten projekt koalicji rządowej jest bardzo oczekiwany przez nasze środowisko. Był na ustach wszystkich partii politycznych przed wyborami. Każdy mówił, że będzie to projekt, który będzie priorytetowy dla tego rządu i wejdzie w pierwszych stu dniach . A nic takiego się nie stało - mówi Monika Lewandowska, działaczka na rzecz osób z niepełnosprawnościami, prywatnie mama dorosłej córki z niepełnosprawnością. Też będzie w Warszawie 3 grudnia, przyjedzie specjalnie na protest, z Gdańska.
Historię córki pani Moniki opowiadaliśmy na naszym portalu - Aleksandra może wieść niezależne życie, bo Gdańsk ma znakomicie zorganizowany system wsparcia, w tym asystencję w ramach projektów. Jak pisaliśmy, Aleksandra choruje na dziecięce porażenie mózgowe, jest dorosłą osobą z niepełnosprawnością ruchową i intelektualną. Nie komunikuje się werbalnie, choć mówi pojedyncze słowa. Odpowiada na pytania. Potrafi wskazać, co wybiera. Mieszka w Trójmieście. Dzięki funkcjonującemu tutaj systemowi wspomaganego mieszkalnictwa od niedawna może mieszkać bez rodziców, z pomocą asystenta. W wielu sprawach może sama decydować i prowadzić niezależne życie. Ale to rozwiązanie lokalne, a nie ogólnopolski system wsparcia, bo ustawy o asystencji ciągle nie ma.
Mocny wpis w sprawie braku działań rządu w tej sprawie zamieściła również Olga Legosz, instagramerka, a prywatnie mama dziecka z niepełnosprawnością. Pisze o swoim rozczarowaniu.
"Rok temu byłam jedną z osób, które wzięły kilka miesięcy urlopu bezpłatnego i po naście godzin dziennie ciągnęły kampanie profrekwencyjne z pełnym przekonaniem, że wybieramy nową Polskę. Każdy z nas miał różne powody, dlaczego chciał zmian. Ja przez lata rządów PiS nie mogłam doprosić się ustawy asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami, a ta znalazła się w 100 konkretach KO, Trzeciej Drogi i programie Lewicy" - wskazuje pani Olga. "Wspólnie z wieloma aktywistami zdecydowaliśmy się na protest, zaczynamy 3.12.2024 o godz. 11 pod Kancelarią Premiera. Osoby z niepełnosprawnościami nie mogą dłużej czekać żeby żyć. Im nas będzie tam więcej (...) tym większa szansa, że postulaty zostaną zauważone wzrasta".
Ważny projekt w rządowej "zamrażarce"
Projekt ustawy o asystencji osobistej, ten już gotowy, na który czeka środowisko, dotyczy wsparcia dla osób z niepełnosprawnością w codziennym, zwykłym życiu. Dzięki asystencji, osoby z niepełnosprawnościami, szczególnie te które wymagają wsparcia 24 godziny na dobę, mają szansę na niezależne życie. Dziś jest realizowana wyłącznie w trybie rocznych projektów. Oznacza to brak ciągłości wsparcia, ograniczony dostęp i różną jakość usługi.
Projekt, który powstał, zakłada m.in. możliwość swobodnego wyboru realizatora asystencji osobistej - mógłby to być samorząd, ale też organizacje pozarządowe. Osoba potrzebująca wsparcia mogłaby też sama zatrudnić asystenta, z innego grona osób. Kluczowy jest też zapis, by zapewnić każdej z osób taką liczbę godzin asystencji, jakiej potrzebuje - by nie wpisywać w ustawę maksymalnej liczby. Projekt mówi również o możliwości wykonywania czynności pielęgnacyjno-medycznych przez asystenta osobistego po odpowiednim przeszkoleniu - chodzi o podawanie leków czy cewnikowanie.
Posłuchaj podcastu!