"Największa burda" na koncercie na PGE Narodowym. Policja wydała oświadczenie
- Podczas koncertu część widzów próbowała sforsować ochronę i dostać się na płytę stadionu, co doprowadziło do interwencji policji. Przez chwilę nie było wiadomo, czy wydarzenie nie zostanie przerwane;
- Po koncercie awantury przeniosły się na bulwary wiślane, gdzie odpalano pirotechnikę. Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób;
- Wydarzeniu towarzyszyły kontrowersje związane z obecnością symboli nazistowskich i banderowskich. Poseł PiS Dariusz Matecki zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury.
Data występu Maxa Korzha - 9 sierpnia - została wybrana nieprzypadkowo - była to piąta rocznica protestów po sfałszowanych wyborach prezydenckich na Białorusi w 2020 roku.
Podczas koncertu białoruskiego rapera na PGE Narodowym w Warszawie doszło do incydentów. Część widzów z trybun próbowała przedostać się na płytę stadionu, co doprowadziło do bójek z ochroną. Interweniowały specjalne jednostki, a rozpoczęcie występu stanęło pod znakiem zapytania.
Po zakończeniu koncertu tłumy przeniosły się na bulwary wiślane, gdzie odpalano pirotechnikę i dochodziło do kolejnych awantur. Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób, określając cale zajście jako "największą burdę na Narodowym".
Koncert goni koncert. Jak siń mieszka obok Stadionu Narodowego?
Dzień wcześniej na warszawskiej Woli odbył się nielegalny koncert Korzha, w którym uczestniczyło kilkuset fanów. Po wydarzeniu pozostała znaczna ilość śmieci, a policja licznie wystawiała mandaty.
Koncert Maxa Korzha na PGE Narodowym. Komunikat policji
W oświadczeniu opublikowanym na platformie X stołeczna policja poinformowała, że "reakcja stołecznych policjantów na wtargnięcie osób z trybun stadionu na płytę boiska była natychmiastowa".
"Poinformowaliśmy organizatora koncertu, aby niezwłocznie, wszelkimi możliwymi sposobami, w tym przy wykorzystaniu socialmediów, uświadomił tym osobom, że takie zachowanie może spowodować przerwanie imprezy masowej i aby wezwał te osoby do powrotu na swoje miejsca. Działania te przyniosły oczekiwany efekt. Uczestnicy koncertu wrócili na swoje miejsca, dlatego też przedstawiciel Wojewody uznał, że nie zachodzą już przesłanki do przerwania koncertu" - czytamy we wpisie na platformie X.
Policja poinformowała również przedstawiciela wojewody i stołeczne Centrum Bezpieczeństwa, a także zaapelowała, by artysta wezwał publiczność do zachowania zgodnego z prawem. "Wszystkie opisane powyżej działania policjantów sprawiły, że nie doszło do eskalacji negatywnych zachowań, a co za tym idzie, nie było konieczności interwencji policji na płycie boiska" - podkreślono.
Nazistowskie symbole na koncercie Maxa Korzha? Matecki zawiadamia prokuraturę
Na tym nie koniec kontrowersji dotyczących koncertu. Wśród tłumu miały pojawić się z banderowskimi flagami oraz nazistowskimi symbolami, tzw. wilczymi hakami. Na te doniesienia zareagował poseł Prawa i Sprawiedliwości Dariusz Matecki.
"Jako Fundacja Ośrodek Minitorowania Antypolonizmu wysyłamy zawiadomienie do prokuratury z art. 256. [Propagowanie nazizmu, komunizmu, faszyzmu lub innego ustroju totalitarnego]. Macie siłę drzeć mordę na polskim stadionie z flagą ludobójców mordujących dzieci, a nie macie siły bronić własnej. Precz z Polski" - poinformował Matecki w mediach społecznościowych.
Posłuchaj: