,
Obserwuj
Mazowieckie

Koncert goni koncert. Jak się mieszka obok Stadionu Narodowego?

3 min. czytania
09.08.2025 07:05
Kendrick Lamar i SZA, Max Korzh oraz 50 Cent - trzy koncerty w ciągu pięciu dni na Stadionie Narodowym. Dla wielbicieli muzyki (a zwłaszcza hip-hopu) niezła gratka. Mniejsza dla mieszkańców okolicy. - Gdybyśmy zaprosili gości na weekend, nie przyjadą do nas - żali się Grażyna z Saskiej Kępy.
|
|
fot. PIOTR GRZYBOWSKI/AGENCJA SE/East News
  • Sezon koncertowy na Stadionie Narodowym w pełni - w tygodniu jest nawet kilka koncertów światowych gwiazd;
  • Zdaniem pani Grażyny, która mieszka w okolicy, najgorsze są jednak występy wykonawców 'mniejszego kalibru' - mają oni mieć gorszych dźwiękowców;
  • To jednak tylko część problemu - w dniu wydarzeń ruch na Saskiej Kępie jest ograniczony, goście mieszkańców muszą parkować na obrzeżach.

Środa - Kendrick Lamar i SZA. Piątek - Max Korzh. Sobota - 50 Cent. To grafik koncertowy tego tygodnia Stadionu Narodowego (oficjalnie zwanego PGE Narodowym). A to tylko kilka dni z życia obiektu.

W czerwcu zaszczycił go swoim występem Justin Timberlake oraz Quebonafide z gośćmi specjalnymi (m.in. Sokół Mata i Jakub Józef Orliński). W lipcu AC/DC, Guns N' Roses, Imagine Dragons i Jennifer Lopez. Kilka dni przed Lamarem (w sobotę 2 sierpnia) zagrała zaś legendarna grupa Iron Maiden.

Grażyna (imię zmienione) mieszka w sąsiedztwie stadionu. Kiedy rozmawiałem z nią niedawno, podkreślała, że najgorsze są koncerty gwiazd średniego kalibru. Ci więksi, 'światowi' - jej zdaniem - mają lepszych dźwiękowców i hałas nie jest aż tak dokuczliwy. Co nie znaczy, że go brak.

Chaos, morze ludzi i rozrzucone auta. Tak się żyje obok Narodowego, gdy gra wielka gwiazda

- Znowu przedmioty i ściany się ruszały. Człowiek ma wrażenie, że te meble chodzą - opowiada o środowym koncercie. I podkreśla, że uciążliwe są nie tylko dwie godziny samego widowiska, ale i przygotowania. Te nierzadko odbywają się od rana do wieczora.

Grażyna twierdzi, że miasto nie pilnuje ograniczeń dotyczących hałasu. - Zajmują się tylko imprezą masową. Żeby policja stała na rogach, a nie parametrami. Tego nikt nie sprawdza - przekonuje.

W przeszłości, jak wspomina, raz interwencja mieszkańców przyniosła skutek. Chodziło o Orange Warsaw Festival. - To były cztery dni i cztery noce. Nie można było spać, musiałam się wynieść z domu - opowiada nasza rozmówczyni. Nie ona jedna miała ten problem. Lokalna społeczność napisała petycję i od 2015 roku impreza odbywa się na Torze Wyścigów Konnych na Służewcu.

- Stadion nie jest przystosowany do koncertów. Nie ma tam materiałów, które powinny być w ogromnych salach koncertowych: drewno, tkaniny, pochłaniające dźwięki, tylko szkło i beton. Jakby wstawić głośnik do wiadra - kwituje mieszkanka Saskiej Kępy.

Utrudnienia pod Stadionem Narodowym

Hałas to jedno. Ale koncerty na Narodowym to także utrudnienia we wjeździe na Saską Kępę. W środę ruch w dzielnicy był ograniczony w godzinach 17-20. W sobotę będzie podobnie w godzinach 15-18, a w niedzielę - 18-21. Na obszar mogą wjechać jedynie pojazdy z identyfikatorami wydanymi przez Urząd Dzielnicy Praga-Południe, pojazdy ZTM, taksówki i jednoślady.

Przed zakończeniem wydarzeń zamknięta dla ruchu - poza autobusami komunikacji miejskiej - zostaje al. Zieleniecka od Targowej do Waszyngtona. Policja często też po koncertach zamyka most Poniatowskiego i Al. Jerozolimskie między rondami de Gaulle'a i Waszyngtona - nie kursują po nich wtedy tramwaje.

- Mieszkańcy mają naklejki, ale i tak musimy w korkach stać wcześniej. Wiem, że nie mogę jechać samochodem. Natomiast gdybyśmy zaprosili gości na sobotę wieczór, to już do nas nie przyjadą. Jeśli kogoś zapraszam, muszę umówić się na obrzeżach - mówi Grażyna.

Czy swój grafik dostosowuje do terminarza Stadionu Narodowego? - Żyję swoim życiem, nie według grafiku stadionu. Ale sprawdzam, jeśli coś się dzieje, modyfikuję plany: uprzedzam zaproszoną osobę, żeby nie przyjeżdżała samochodem albo wjechała z innej strony, a ja ją odbiorę - odpowiada mieszkanka Saskiej Kępy.