Bon ciepłowniczy nie dla każdego. "Obawiam się, że będzie z tego więcej niezadowolenia"
Bon ciepłowniczy to wsparcie przy opłacaniu wyższych rachunków za ogrzewanie. Pomoc dla jednego gospodarstwa domowego może wynieść w tym roku do 500 do nawet 1750 złotych. Wnioski od dziś przyjmują gminy, ale nie każdy chętny otrzyma pieniądze.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie kryteria należy spełnić, by otrzymać bon ciepłowniczy?
- Ile może wynieść bon ciepłowniczy i jak złożyć wniosek?
- Dlaczego bon ciepłowniczy nie obejmuje wszystkich mieszkańców?
- Co budzi wątpliwości ekspertów dotyczące bonu ciepłowniczego?
Wniosek o przyznanie bonu mogą złożyć osoby, które łącznie spełniają trzy warunki. Pierwszy z nich to kryterium dochodowe. Nasze miesięczne dochody nie mogą przekraczać 3272,69 zł (w gospodarstwie jednoosobowym) lub 2454,52 zł na osobę (w gospodarstwie wieloosobowym). Jeśli przekroczymy te limity, wartość pomocy spadnie (zgodnie z zasadą "złotówka za złotówkę").
Drugi warunek to podpięcie do ciepła systemowego, czyli do centralnego ogrzewania. Trzeci i ostatni wymóg to odpowiednio wysokie koszty ogrzewania. By móc skorzystać z bonu, stawka za jeden gigadżul energii cieplnej musi być wyższa niż 170 złotych netto.
Bon ciepłowniczy niektórych pominie
Tak skonstruowany program budzi wątpliwości niektórych ekspertów. Po pomoc sięgną wyłącznie użytkownicy ciepła systemowego. Ale ktoś, kto korzysta z lokalnej kotłowni, na takie wsparcie już nie może liczyć.
- A nie jest to rozwiązanie zupełnie niszowe, ponieważ dzieje się tak, kiedy w danym miejscu nie opłaca się pociągnąć sieci - zwraca uwagę dr Sonia Buchholtz z Forum Energii i Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Jak tłumaczy, użytkownicy takich systemów nie mają swobody wyboru źródła ogrzewania i nie mogą go zamienić na coś tańszego.
- Należy wyraźnie powiedzieć, że jeżeli celem (bonu ciepłowniczego - przyp. red.) jest objęcie wsparciem tych, którzy nie ze swojej winy wpadają w tak wysokie koszty, to tutaj jest na pewno pominięta grupa, nad czym należałoby się zastanowić - mówiła ekspertka w audycji EKG w TOK FM.
"Obawiam się, że będzie więcej niezadowolenia"
Przyjmowaniem i obsługą wniosków w sprawie bonu ciepłowniczego będą zajmować się samorządowcy, którzy też mają swoje zastrzeżenia.
Prezydentka Sopotu i skarbniczka Związku Miast Polskich, Magdalena Czarzyńska-Jachim, twierdzi, że zasady przyznawania bonu dla wielu mieszkańców mogą być niejasne, bo część osób będzie się skupiać tylko na kryterium dochodowym.
- Robiliśmy wstępne analizy w skali kraju, z których wynika, że będzie kilkadziesiąt razy więcej wniosków, których nie możemy rozpatrzyć pozytywnie, niż tych pozytywnych - mówiła w TOK FM Czarzyńska-Jachim. To ważne, bo gminy dostaną tylko wynagrodzenie za decyzję o przyznaniu bonu ciepłowniczego. W przypadku odmów, nie mogą liczyć nawet na złotówkę wsparcia od rządu.
- W związku z tym skierowaliśmy już pismo do ministra Motyki (minister energii - przyp. red.), żeby to uwzględnić w dotacji celowej dla samorządów - mówiła nam prezydentka Sopotu. I dodawała: "Obawiam się, że będzie z tego więcej niezadowolenia społecznego niż zadowolenia".
Ile pieniędzy można otrzymać? Gdzie złożyć wniosek?
Bon ciepłowniczy za okres od 1 lipca do 31 grudnia tego roku będzie wynosił od 500 do 1750 złotych. Wysokość wsparcia jest uzależniona od faktycznych kosztów ogrzewania:
- 500 zł dla gospodarstwa domowego (gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 170 zł/GJ do 200 zł/GJ);
- 1000 zł dla gospodarstwa domowego (gdy cena ciepła netto wynosi powyżej 200 zł/GJ do 230 zł/GJ);
- 1750 zł dla gospodarstwa domowego (gdy cena ciepła netto przekracza 230 zł/GJ).
Wnioski o przyznanie pomocy można składać do 15 grudnia 2025 roku w urzędach gmin lub przez internet.
Ministerstwo Energii szacuje, że w całym kraju z bonu ciepłowniczego skorzysta około 400 tys. osób.
Źródło: TOK FM