Chiny trzymają świat w garści. Wszystko przez te surowce
Chiny zaostrzą zasady eksportu minerałów, krytycznie ważnych dla całej zachodniej gospodarki. Znajdziemy je od sprzętu wojskowego, przez samochody, turbiny wiatrowe aż po nasze samochody i domowe odkurzacze oraz suszarki do włosów. Bez chińskich minerałów nie ożyje sztuczna inteligencja, a to już mocne uderzenie w splot słoneczny największej światowej gospodarki, czyli Stanów Zjednoczonych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Chiny stały się potęgą w wydobyciu minerałów ziem rzadkich?
- Jakie gałęzie gospodarki w Europie i Stanach Zjednoczonych mogą ucierpieć?
- Czy świat może się od Chin uniezależnić?
Na początek tablica Mendelejewa. I jej koniec, a na tym końcu m.in. lantan, cer, prazeodym, neodym, gadolin czy dysproz, czyli siedemnastu wspaniałych. To tak zwane minerały ziem rzadkich, występują w skałach, pierwszym opisanym był Iterb, odkryty w Szwecji w kopalni Ytterby. Od jej nazwy wzięły zresztą swoje nazwy aż cztery z nich. Choć w Skandynawii wszystko się zaczęło, to nie Europa jest największym na świecie producentem. Światowy rynek kontrolują Chiny ze swoim ponad 50-procentowym udziałem w handlu. A w niektórych jego segmentach z udziałem nawet 90-procentowym. Drugie miejsce zajmują Stany Zjednoczone, potem są Australia, Brazylia czy Rosja. Co nie znaczy, że cenne złoża występują tylko tam. W przyrodzie pierwiastki ziem rzadkich, wbrew swojej nazwie, są bardzo powszechne. Czyli - teoretycznie - powinny być tanie. Ale nie są. Wytwarzanie jest skomplikowane i kosztowne, to dlatego, że ich obecność w skałach - śladowa. Żeby wyprodukować nawet niewielką ilość rzadkich pierwiastków, trzeba przetworzyć wielką górę kamienia. I dlatego zachód nie był zainteresowany rozwijaniem technologii, którą natychmiast przejęli Chińczycy, stając się jedynym dostawcą dla Europy i jednym z największych dla Ameryki. W ten sposób uzależniły od siebie nowoczesny przemysł na Zachodzie. A z pierwiastków ziem rzadkich uczyniły regularną broń.
Do czego są potrzebne?
Metale ziem rzadkich są niezbędne do produkcji akumulatorów, telefonów komórkowych, głośników, słuchawek, monitorów komputerowych, telewizorów, twardych dysków, poduszek powietrznych, silników, radarów, sonarów i laserów. Bez ich dodatku nie będzie trwałych magnesów, a bez nich z kolei turbin wiatrowych. Nie będzie też laserów, nadprzewodników, włókien optycznych, satelitów czy supernowoczesnej broni jak na przykład instalacji przeciwlotniczych. A także technologii produkcji energii atomowej czy rafinacji ropy naftowej. Innymi słowy - bez pierwiastków ziem rzadkich będzie powrót do przeszłości. Z telefonami na korbkę i wozami drabiniastymi.
Decyzja Chin natychmiast wywołała trzęsienie ziemi na amerykańskiej giełdzie, a wkrótce doprowadzi do wstrząsów wtórnych w całej zachodniej gospodarce. Chińczycy zaostrzają przepisy, które wprowadzili w życie na wiosnę i będą od listopada licencjonować nie tylko eksport surowych pierwiastków, ale zakażą w praktyce wywozu wszelkiej technologii militarnej. W tym silników montowanych w pociskach rakietowych, czy na przykład elementów do dalmierzy czołgowych i artyleryjskich. Dla Europy to problem, bo kontynent stara się odbudować zasoby po dostawach uzbrojenia dla walczącej z Rosją Ukrainy. Ucierpi przemysł zbrojeniowy. Ale nie tylko on, bo na liście następne są energetyka i motoryzacja.
Firmy niezajmujące się produkcją broni muszą mieć specjalne licencje eksportowe. By je dostać muszą dostarczyć rządowi szczegółowe rysunki techniczne każdego produktu, który ich klienci chcą wytwarzać z chińskich surowców oraz opisać komu, gdzie i jak chcą go dalej sprzedać. Co ta instrukcja ma wspólnego z zachodnią motoryzacją? Otóż wiele. Konkretnie kilkadziesiąt elementów w każdym aucie. Mniej więcej tyle mechanizmów działa z użyciem specjalnych magnesów wytworzonych z metali ziem rzadkich. Od hamulców i układu kierowniczego po sterowanie szybami czy regulację foteli. W każdym z krzeseł samochodowych jest ich kilkanaście, tyle silniczków pozwala przesuwać czy podnosić i opuszczać siedzisko oraz oparcie. Podobnie - efektywnymi mini silnikami - napędzane są sprzęty domowe w tym superwydajne odkurzacze pionowe pewnej wiodącej marki, suszarki do włosów, także wentylatory w komputerach osobistych. Zachodni producenci problemy ze zdobyciem surowców do produkcji mieli już od wiosny, gdy licencji wymagał import surowych minerałów, ale producenci obchodzili je, sprowadzając z Chin całe silniki. Teraz i to będzie niemożliwe.
Sztuczna inteligencja bez inteligencji
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w energetyce, a szczególnie w biznesie centrów przetwarzania danych, bez których sztuczna inteligencja jest martwa. W pierwszej połowie roku Amerykanie sprowadzili z Chin dwie trzecie ogniw do przechowywania energii. Nie dość tego. Ameryka mogłaby wypełnić lukę krajowa produkcją, gdyby nie fakt, że jest ona oparta o... chiński import. Amerykańskie fabryki baterii wielkopojemnościowych sprowadzają elementy do wytwarzania anod i katod, a Chiny nie dość, że wprowadziły restrykcje na wysyłkę całych baterii, to takim samym ograniczeniom ma podlegać grafit, bez którego nie istnieją katody. Chiny kontrolują światowy rynek grafitu, pochodzi stamtąd aż 80 procent globalnej produkcji. Innymi słowy - nie ma grafitu - nie ma baterii. Nie ma samochodów elektrycznych i magazynów energii, które gwarantują z kolei stałe dostawy prądu prądożernej sztucznej inteligencji. A to dla amerykańskiej gospodarki cios w sam splot słoneczny.
Dla Zachodu chiński odwet surowcowy to okoliczność fatalna. Ameryka stawia na swoja ofensywę technologiczną, Dolina Krzemowa sztuczną inteligencją stoi, bez nowych centrów danych i sieci magazynów energii postępu nie będzie. Europa jest w kluczowym dla gospodarki momencie przełomu w motoryzacji. Zacofany technologicznie przemysł samochodowy próbuje dogonić chińskich producentów. Chiński monopol na surowce krytyczne i pierwiastki ziem rzadkich to prawdziwa pięta Achillesowa, czego piętnaście lat temu na własnym grzbiecie doświadczyła Japonia. W sporze o graniczne wyspy Chiny na dwa miesiące zatrzymały wysyłkę do Japonii kluczowych minerałów, zagrażając produkcji aut z napędem hybrydowym czy turbin wiatrowych. Od tamtej pory przemysłowy świat stara się - choćby częściowo - zyskać własna sterowność. Z umiarkowanym efektem. Gdy w tym czasie Chiny konsekwentnie realizują dewizę ówczesnego pierwszego sekretarza Den Xiaopinga - Wy macie ropę - my mamy minerały. I nie zawahamy się ich użyć.
Źródło: TOK FM