Czeski przewoźnik wszedł z przytupem do Polski. "Jeżdżą na własne ryzyko"
Pociągi czeskiego przewoźnika jeżdżą już na trasie Warszawa-Kraków. Zgodnie z przewidywaniami RegioJet zaoferował bardzo niskie ceny. Te zaczynają się od 49 zł. - Czeski przewoźnik od dawna był zainteresowany naszym rynkiem, choć nie jest on przyjazny dla konkurencji - mówił w TOK FM Karol Trammer.
- Czeski prywatny przewoźnik RegioJet oferuje już podróżnym kursy na trasie Warszawa-Kraków;
- Karol Trammer w TOK FM oceniał, że to "stopa w drzwi", którą wkłada przewoźnik od lat zainteresowany polskim rynkiem;
- W Polsce prywatnym firmom nie jest łatwo dostać zgodę na świadczenie usług, będzie to pierwsza tego typu sytuacja dotycząca trasy wewnątrzkrajowej.
Pociągi czeskiego prywatnego przewoźnika RegioJet od połowy września codziennie kursują na trasie Warszawa-Kraków. Ceny biletów wahają się od 49 zł. RegioJet zapowiada uruchomienie pełnej oferty na przyszły rok.
- Na razie zmiany będą można powiedzieć symboliczne - oceniał w "Pierwszym programie" Karol Trammer, redaktor naczelny dwumiesięcznika "Z biegiem szyn", autor książki "Ostre cięcie. Jak niszczono polską kolej". - Wszyscy uważają, że jest to stopa w drzwi włożona przez tego przewoźnika, który zresztą polskim rynkiem kolejowym zainteresowany jest od lat - dodał.
Jak opowiadał gość TOK FM, prywatny przewoźnik kolejowy na polskim rynku chcący komercyjnie realizować połączenia, musi uzyskać zgodę na działalność Urzędu Transportu Kolejowego. - To jest tak zwana decyzja o otwartym dostępie i RegioJet od lat już o nie wnioskuje. Wiele ich dostał, ale dotychczas nie wykorzystywał, próbował najpierw przejść tę drogę formalną - mówił.
Po raz pierwszy RegioJet wykorzystuje decyzję o otwartym dostępie dotyczącą trasy wewnątrzkrajowej. - Już jeździ pociąg RegioJet z Pragi do Przemyśla, ale on jest głównie ukierunkowany na połączenie dla Ukraińców z Przemyśla, dokąd mogą przyjechać pociągiem ukraińskim, do Pragi i innych czeskich miast. Tu mamy pierwszy raz połączenie wewnątrzkrajowe - podkreślał Trammer.
Obecnie w ruchu dalekobieżnym w Polsce monopol ma PKP Intercity.
- Który RegioJet zaczął już przełamywać - zwrócił uwagę Trammer. Poza tym są przewoźnicy dotowani (np. PolRegio) i należący do samorządów województw (np. Koleje Mazowieckie czy Koleje Wielkopolskie). - Różnica jest taka, że przewoźnicy, którzy wykonują przewozy - nawet jeżeli nie należą do państwa, tak jak Arriva, która jeździ w województwie kujawsko-pomorskim - na rzecz państwa albo samorządu, wykonują kontrakty, czyli są wybierani w przetargach bądź z wolnej ręki, bo taka możliwość jeszcze do niedawna istniała - opowiadał ekspert.
RegioJet takiego zlecenia od samorządu czy Ministerstwa Infrastruktury nie ma. - Nie dostaje za to dofinansowania publicznego, tylko po prostu jeździ na własne ryzyko biznesowe - tłumaczył Trammer. Jak zaznaczył, w naszym kraju to "sytuacja nietypowa".
Konkurencja wzmacnia kolej
Trammer opowiadał, że RegioJet działa także na Węgrzech i Słowacji. - Zaczęło się od tego, że w 2010 roku państwo czeskie dopuściło konkurencję na głównej czeskiej magistrali biegnącej z Pragi do Ostrawy. Wtedy natychmiast ci przewoźnicy weszli do obsługi tej linii, dzięki temu liczba połączeń na tej trasie się podwoiła, ale co bardzo ważne liczba pasażerów korzystających z tej trasy się potroiła - podkreślił.
- Czyli wpuszczenie konkurencji czy otwarcie drzwi konkurencji przez państwo czeskie przysporzyło kolei pasażerów. Generalnie o to powinno chodzić w konkurencji. Unia Europejska, liberalizując rynek kolejowy, też ma na celu to, żeby ludzie więcej jeździli koleją, a mniej innymi środkami transportu, takimi jak samochód czy samolot - dodał gość Wojciecha Muzala.
- W Polsce działalność prywatnego przewoźnika jest mocno ograniczona - nie może on swobodnie zmieniać trasy, rozwijać siatki połączeń, dodawać nowych postojów - doprecyzował Trammer.