,
Obserwuj
Gospodarka

Czym jest prezydencka alternatywa dla SAFE? Na razie niczym [OPINIA]

Tomasz Setta
3 min. czytania
05.03.2026 15:17

Prezydent i szef Narodowego Banku Polskiego wspólnie przekonują, że mają "alternatywę" dla unijnego mechanizmu pożyczkowego SAFE. Tyle że nikt - w tym autorzy tego pomysłu - nie potrafią wytłumaczyć, na czym dokładnie miałaby polegać inna metoda finansowania polskich zbrojeń. Tym samym trudno mówić o jakiejkolwiek "propozycji" wartej rozważenia.

Adam Glapiński i Karol Nawrocki
Adam Glapiński i Karol Nawrocki
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co powiedzieli na konferencji Karol Nawrocki i Adam Glapiński?
  • Czego w ich wystąpieniu zabrakło?

Wspólna konferencja Karola Nawrockiego i Adama Glapińskiego poświęcona "polskiemu SAFE" trwała około pół godziny. Można było podejrzewać, że to dość czasu, by przedstawić opinii publicznej chociaż wstępne założenia dla pomysłu, czym zastąpić unijny mechanizm.

Tyle, że konkretów padło niewiele, żeby nie powiedzieć - nie było ich wcale. Prześledźmy - krok po kroku - co właściwie powiedzieli w czwartek prezydent i prezes Narodowego Banku Polskiego, w kluczowej debacie o polskim bezpieczeństwie i stanie naszej armii.

"Nie możemy korzystać z rezerw"

Podczas spotkania z dziennikarzami padła jedna kwota: 185 miliardów złotych. Tyle pieniędzy miałoby być do dyspozycji polskich sił zbrojnych, w czym - jak mówił prezydent - "pomógł zakup i kumulowanie polskiego złota". Nie dowiedzieliśmy się jednak, czy nowy plan zakłada sprzedaż polskich zasobów tego kruszcu i wygenerowanie zysku.

Później usłyszeliśmy od prezydenta Nawrockiego, że "nasze rezerwy walutowe to są rezerwy polskie". Czy to oznacza, że to właśnie one znalazły się w centrum prezydenckiego planu? Znowu pudło. "Z żadnej części rezerw nie możemy skorzystać, bo to jest wbrew prawu" - tak na pytanie dziennikarza odpowiedział prezes Narodowego Banku Polskiego.

- Nie może to być też powtórzenie tego mechanizmu, którym wspieraliśmy państwo polskie w czasie Covidu (chodzi o skup państwowych obligacji - red.). Powiem ogólnie tak - przyjdzie czas na szczegóły - mówił Adam Glapiński.

Co w takim razie proponują Kancelaria Prezydenta i bank centralny? Słuchamy dalej.

Szef NBP powołał się na zysk banku, który co roku w zdecydowanej większości zasila budżet państwa - pod warunkiem, że taki zysk udałoby się w ogóle wypracować. I te pieniądze - jak słyszymy - mogłyby zasilić polskie wojsko. Przy tej okazji warto podkreślić, że Narodowy Bank Polski nie jest instytucją komercyjną, a jego celem nie jest generowanie zysku, a co warto podkreślić - w ostatnich latach głównie przynosi straty.

Z tego zbioru wypowiedzi wyłania się co najwyżej kilka luźnych sugestii, czym zastąpić SAFE, ale na tym etapie trudno jednoznacznie ocenić, jaką dokładnie "alternatywę" proponują prezydent Nawrocki i prezes Glapiński, jak oszacować jej skutki finansowe i czy będzie ona zgodna z polskim i unijnym prawem.

Oczekiwania były większe, zwłaszcza biorąc pod uwagę zaangażowanie autorytetu zwierzchnika sił zbrojnych i szefa banku centralnego.

Polityczny cel prezydenta

Mimo braku jakichkolwiek szczegółów, do których można byłoby się merytorycznie odnieść, prezydent zapewniał dziennikarzy, że uzgodniona wspólnie z szefem NBP "propozycja" to "daleko idąca, dużo lepsza alternatywa, którą powinniśmy wybrać". Polski, suwerenny, bezpieczny, konkretny, bez odsetek - tak swój pomysł opisywał Karol Nawrocki, znów nie wdając się w detale.

- Będziemy nad tym pracować razem z fachowcami i decydentami, i wtedy przekażemy opinii publicznej te już uzgodnione decyzje. My tylko stwierdzamy - i mamy to wyliczone - że takie możliwości są. Te środki w odpowiedniej wielkości są – dodawał Adam Glapiński.

- Mamy przygotowane materiały, dokumenty - zapewniał szef banku centralnego. Nic z tego nie zostało jednak przekazane opinii publicznej.

A szkoda, bo dyskusja o sprawnym finansowaniu zbrojeń i wzmacnianiu naszego bezpieczeństwa jest Polsce potrzebna. Ale bez szczegółów lub jakichkolwiek kierunkowych założeń, trudno nie odnieść wrażenia, że wspólna konferencja prezydenta i szefa NBP miała tylko jeden polityczny cel: usprawiedliwić potencjalne weto dla ustawy o SAFE, która leży już na biurku Karola Nawrockiego.

źródło: TOK FM