Fabrykę w Tychach zabił Zielony Ład? Ekspert o spekulacjach wokół zwolnień grupowych
W fabryce Stellantisa w Tychach zapowiedziano zwolenienia pracowników. - Cała europejska motoryzacja trzeszczy. Nie jest tak konkurencyjna globalnie, jak była kiedyś - tłumaczył w TOK FM Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych.
- Według doniesień związków zawodowych pracę w fabryce Stellantisa w Tychach ma stracić nawet 740 osób;
- To koncern motoryzacyjny, w którego skład wchodzą m.in. Fiat, Peugeot, Opel czy Dodge.
- Co jest przyczyną zwolnień?
Władze Fiat Chrysler Automobiles Poland poinformowały związki zawodowe o zamiarze przeprowadzenia zwolnień grupowych w fabryce w Tychach. "Szacujemy, że pracę (...) straci ok. 740 osób" - przekazał portalowi noweinfo.pl Bolesław Klimczak, przewodniczący Związku Zawodowego "Metalowcy" w FCA Poland. Zwolnienia mają zostać przeprowadzone do 30 kwietnia 2026 roku.
14 stycznia rozpoczną się rozmowy Stellantis ze związkami. - Związek zawodowy chce wywalczyć trzyletnie odprawy, minimalnie dwuletnie. Oczywiście w wielu branżach w Polsce, gdyby ktoś słyszał, że można dostać dwuletnią odprawę, to pewnie połowa załogi by się od razu zwolniła i wzięła (pieniądze). Ale różne branże mają swoje normy. Związkowcy w górnictwie uznaliby, że to wcale nie jest żaden wyczyn, dostać dwa lata - mówił w "Światopodglądzie" w TOK FM Piotr Lewandowski z Instytutu Badań Strukturalnych.
Rozmówca Agnieszki Lichnerowicz zwrócił też uwagę, że Stellantis to w tym momencie konglomerat francusko-włosko-niemiecki. - U siebie oni też są przyzwyczajeni do tego, że związki zawodowe walczą. Oni są w jakimś sensie zaskoczeni, że nikt nie pali opon w Tychach, bo to dla tej branży jest dość powszechne - wskazał.
Fabrykę w Tychach zabił Zielony Ład? "Cała europejska motoryzacja trzeszczy"
Jak mówiła dziennikarka TOK FM, prawica forsuje tezę, że fabrykę w Tychach "zabił Zielony Ład". Zdaniem eksperta to jednak nieprawda. - Równie dobrze można by prowokacyjnie powiedzieć, że od paru lat wszystkie siły polityczne w Polsce zgadzają się, że powinniśmy przestać być montownią. To przestajemy być montownią, już nie składamy samochodów - stwierdził Lewandowski.
Jak tłumaczył, "cała europejska motoryzacja trzeszczy". - Nie jest tak konkurencyjna globalnie, jak była kiedyś. Motoryzacja w Europie była dużym sektorem i jednym z największych sektorów przemysłowych nie tylko dlatego, że Europejczycy kupowali mnóstwo samochodów. Ale też dlatego, że europejskie fabryki miał mocną pozycję na całym świecie, eksportowały samochody do Stanów itd. I to się bardzo pozmieniało. Amerykanie nie chcą już europejskich samochodów, a kraje Azji rozwinęły bardzo swój przemysł - wyjaśniał.
Gość TOK FM podkreślił, że motoryzacja europejska przestała być w skali świata liderem technologicznym, bo jakość tamtych produktów się zbliżyła, a ich ceny są niższe. Jak dodał, "Europa kompletnie przespała tę rewolucję technologiczną, która polega na przejściu z motoryzacji spalinowej do elektromobilności".
- Chociaż nasza narracja europejska jest taka, że to Unia Europejska będzie w awangardzie, wyznaczamy trendy najbardziej eko i cały świat na nas patrzy. A prawda jest taka, że jeśli chodzi o produkcję samochodów elektrycznych, to Europa została totalnie z tyłu - powiedział Lewandowski.
Ekspert wskazał także, że "Polska ma pecha", że inwestuje u nas dużo koncernów europejskich. A te często musiały być ratowane finansowo przez swoje rządy. Jak wyjaśniał gość TOK FM, w związku z tym często rządy chciały przeniesienia produkcji do swojego kraju, nawet jeśli fabryki w Polsce były lepsze, jeśli chodzi o parametry jakości czy efektywności. - Więc mamy tu pecha, że polski rząd nie ma takiej dźwigni. Też mieliśmy pecha, że azjatycki producent, który był w Polsce zbankrutował - podsumował rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.
Źródło: TOK FM