Meblowy gigant zwalnia 800 osób. "Będzie bida, nie?"
W Biłgoraju na Lubelszczyźnie narasta napięcie po ujawnieniu planów masowych zwolnień w Black Red White, które dotyczą 800 z 2700 pracowników. Firma przekonuje, że operacja ma charakter ratunkowy, a nie likwidacyjny. Mimo to mieszkańcy 24-tysięcznego miasta na Lubelszczyźnie mówią o niepewności i obawach. "Będzie bida, nie?" - pytał retorycznie jeden z nich w rozmowie z Wirtualną Polską.
- Zmiana właściciela i narastające od 2018 r. problemy finansowe doprowadziły BRW do głębokiej restrukturyzacji obejmującej produkcję, logistykę i asortyment;
- Zwolnienia mają objąć 12 lokalizacji w całej Polsce, choć firma podkreśla, że liczba 800 jest wartością maksymalną i może ulec zmniejszeniu;
- Samorząd Biłgoraja prowadzi rozmowy z nowymi inwestorami, licząc na złagodzenie skutków zwolnień.
W powiecie biłgorajskim pracę stracić ma 150 osób, co uderza w lokalny rynek, dotąd wyróżniający się niskim bezrobociem na tle regionu. Założona w 1991 roku firma Black Red White zapowiada odprawy i oferty pracy w innych lokalizacjach, choć wymagałyby one dojazdów. "Może kto będzie szukał, to coś znajdzie" - oceniła w rozmowie z WP Agnieszka, wskazując na nowe sklepy otwierające się w mieście.
Zwolnienia to efekt problemów firmy narastających od 2018 r. i pogłębionych stratą 137 mln zł za 2024 rok. Po wycofaniu się założyciela Tadeusza Chmiela w 2022 r. kontrolę nad spółką sprawuje dziś Rayo Fund.
Zgodnie ze zgłoszeniem do urzędu pracy redukcja obejmie pracowników w 12 lokalizacjach, a zwolnienia zaplanowano na okres od listopada 2025 do grudnia 2026. "Cała branża meblarska mierzy się z trudnym otoczeniem rynkowym: spadkiem popytu, rosnącymi kosztami pracowniczymi, kosztami surowców i energii. Nasi klienci natomiast mierzą się ze wzrostem kosztów utrzymania oraz ograniczoną dostępnością kredytów hipotecznych" - wskazał dyrektor Departamentu Zasobów Korporacyjnych BRW Dariusz Rudnicki. Zapewnił jednak, że zwolnienia mogą być mniejsze od pierwotnie deklarowanych, a firma rozważa nawet zwiększenie zatrudnienia w wybranych zakładach. "Przykładem są zakłady w Biłgoraju i Mielcu, gdzie planowane jest uruchomienie trzeciej zmiany na wybranych wydziałach produkcyjnych" - zadeklarował.
Próba ratunku dla BRW w Biłgoraju. Trwają rozmowy
Mimo to nastroje wśród załogi są pesymistyczne. "Będzie bida, nie? Znam gościa, co się sam zwolnił kilka miesięcy temu. Czemu? Dostał odprawę" - skomentował dla WP Mariusz. "Nieoficjalnie powiedziano nam, że lada dzień mogą być jakieś listy osób do zwolnienia" - przyznał jeden z pracowników, zwracając uwagę na problemy organizacyjne. "Jeżeli my na produkcji widzimy, że te zlecenia są, a tu się ciągle mówi, że nie ma kasy, nie ma kasy, to coś jest nie tak. Czasami też zlecenia były, a nie było na czym pracować, bo brakowało asortymentu, płyty brakowało" - dodał.
To drugie w tym roku zwolnienia grupowe - wcześniej zamknięto zakład BRW w Przeworsku, gdzie pracę straciło 220 osób. Planowane działania oszczędnościowe firmy obejmują m.in. reorganizację logistyki, redukcję usług serwisowych i sprzedaż aktywów niepracujących. Według prognoz spółki EBITDA ma wzrosnąć o 100 mln zł do końca 2026 r., a płynność finansowa poprawić się o ponad 150 mln zł.
Samorządowcy podkreślają wagę sytuacji dla regionu. "Konsekwencje i reperkusje są złe dla całego społeczeństwa" - ocenił przewodniczący rady miasta Łukasz Pracoń, dodając, że prowadzone są rozmowy z inwestorami. Były burmistrz Janusz Rosłan wyraża nadzieję na odbudowę firmy. "Trzymam kciuki za Black Red White… Mam nadzieję, że to będą tylko przejściowe problemy" - powiedział.
Posłuchaj:
Źródło: Wirtualna Polska