Tam woda jest cenniejsza niż ropa i złoto. Iran o tym wie i uderza w czuły punkt
Woda, to najważniejszy dla Bliskiego Wschodu "zasób", którego historia jest tutaj ściśle związana z historią wydobycia ropy i który jest jednak dla Zatoki Perskiej znacznie od ropy ważniejszy. Bo o ile bez ropy życie na Bliskim Wschodzie można sobie wyobrazić, to już bez wody - stanowczo nie. I dlatego Iran zbombardował sąsiadom instalacje do uzdatniania wody. Ta mało znacząca z pozoru informacja wywołała u rządzących w regionie śmiertelne przerażenie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego to właśnie woda jest najważniejszym zasobem dla Bliskiego Wschodu, znacznie ważniejszym od ropy naftowej?
- Jak tę ropę naftową kraje tego regionu wykorzystują do pozyskiwania wody?
- Dlaczego przyszłość mieszkających tam ludzi zależy od wody... morskiej?
Najpierw o tym, skąd przerażenie. Odpowiedź znajdujemy na mapie: Zatoka Perska leży w jednym z najbardziej suchych i najbardziej gorących rejonów świata. Zasoby wody są tutaj tak cenne jak złoto, a może nawet cenniejsze. Brak wody w państwach uchodzących za oazy bezpieczeństwa, dobrobytu i spokoju może być początkiem końca. Wystarczy przypomnieć, że dramatyczny brak tego zasobu sprawił, że nad ewakuacją jednego z największych miast regionu - Teheranu, zaledwie w ubiegłym roku poważnie zastanawiały się władze Iranu.
Stan wody w największym w kraju sztucznym zbiorniku spadł do najniższego do półwiecza poziomu. W kraju mnożyły się teorie o spisku zawiązanym przez sąsiadów, a polegającym na... zorganizowanej kradzieży chmur deszczowych. Opady zaopatrujące drugą co do wielkości bliskowschodnią metropolię spadły bowiem do pięciu procent średniej. Od stycznia do listopada w Teheranie napadał tylko milimetr deszczu na metr kwadratowy, czyli w zasadzie - zero. Krany wyschły, powstał więc plan wyprowadzenia z Teheranu części z 10 milionów mieszkańców. I drugi, nieco bardziej fantastyczny, przeniesienia całej stolicy bliżej Zatoki Perskiej, gdzie wody jest pod dostatkiem. Woda jest wprawdzie słona, ale to dla państw regionu nie stanowi problemu.
Jak przerobić wodę na... wodę
Teraz o ostrzeżeniach w specjalnym raporcie CIA z lat 80. ubiegłego wieku. Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza stawiała wtedy sprawę jasno: dla wielu krajów Zatoki Perskiej woda pitna to towar o znaczeniu strategicznym. Jest postrzegany przez miejscowe władze jako towar ważniejszy od ropy naftowej dla stabilności państwa. Kraje położone nad Zatoką Perską mają fantastyczne, największe na świecie zasoby surowców paliwowych, a ich piętą achillesową, także w kategoriach bezpieczeństwa państwowego, jest zaopatrzenie w wodę. Przerwanie go to skuteczny sposób, by region wykrwawić. Instalacje od których - dosłownie i w przenośni - zależy ludzkie życie, dla każdego z państw są skoncentrowane w jednym miejscu. Nie mają dubli i nie ma dla nich żadnej geograficznej ani technologicznej alternatywy.
Bo kraje Zatoki Perskiej są światowymi liderami w odsalaniu wody morskiej. Zaawansowane eksperymenty z tą technologią prowadziły jako pierwsze już w XIX wieku. Chodziło w nich o zapewnienie wody pielgrzymom wędrującym przez pustynię do Mekki. Nowoczesne zakłady odsalania powstały w regionie w latach 50-tych ubiegłego wieku. Urządziły je u siebie Bahrajn, Arabia Saudyjska i Kuwejt. Wszędzie przerabianie wody słonej na słodką związane jest z wydobyciem ropy. To technologia tak energochłonna, że stać na nią tylko petro potęgi, takie jak Arabia Saudyjska, gdzie ropę naftową odkryto przy okazji... poszukiwań niezawodnego źródła wody dla Dżuddy, portu przesiadkowego nad Morzem Czerwonym w drodze do Mekki. Rozwój technologii region zawdzięcza kryzysowi naftowemu z lat 70. Państwa regionu zarobiły wtedy astronomiczną gotówkę i wydały ją na wodę pitną.
Dzisiaj kraje Zatoki Perskiej produkują około 40 procent całej odsalanej wody na świecie, używają do tego ponad 400 instalacji w regionie. Większość jest od tej technologii uzależniona, Zjednoczone Emiraty Arabskie w 40 procentach, Arabia Saudyjska w 70, w Kuwejt w 90 procentach. Do produkcji zużywają po kilkaset tysięcy baryłek ropy na dobę. Na niczym nie oszczędzają, a gest mają szeroki. Zjednoczone Emiraty Arabskie wybudowały sobie halowe stoki narciarskie, a Katar urządził mistrzostwa świata w piłce nożnej z trawiastymi boiskami wymagającymi w pustynnym upale nieustającego podlewania. Mieszkający na pustyni Saudyjczycy są trzecim narodem na świecie zużywającym najwięcej wody dziennie. Wyprzedzają ich tylko Amerykanie i Kanadyjczycy.
Na koniec konkretny przykład. Saudyjski zakład odsalania wody w Jubail nad Zatoką Perską w wodę pitną zaopatruje Rijad. Woda płynie znad morza rurociągami o długości pół tysiąca kilometrów. Wystarczy rurociągi przerwać, by miasto w całości pozbawić wody na stałe i zostać zmuszonym do jego ewakuować w ciągu tygodnia. Taki scenariusz zawierała tajna notatka amerykańskiej dyplomacji z początku lat dwutysięcznych. I choć od tamtej pory Saudyjczycy i ich sąsiedzi znad Zatoki pracowali nad poprawą systemu, to gwarancji bezpieczeństwa być nie może. Bo pod ziemią, tam gdzie inni mają wodę, Zatoka Perska ma ropę. Co jest dla niej błogosławieństwem i przekleństwem jednocześnie.
źródło: TOK FM