,
Obserwuj
Gospodarka

Co zdrożało w Polsce najbardziej? Za te rzeczy zapłacimy nawet 20 proc. więcej

Wojciech Kowalik
4 min. czytania
16.10.2024 11:10
Ceny w Polsce rosły we wrześniu w tempie blisko pięciu procent. To oznacza, że inflacja znów jest wyraźnie powyżej poziomu przyjętego jako zdrowy dla gospodarki w skali makro i w skali mikro - czyli dla naszych portfeli. Co ciągnie inflację w górę? I kto jest inflacyjnym rekordzistą w naszym koszyku?
|
|
fot. Bartlomiej Magierowski / East News

Inflacja znów nabiera rozpędu i choć nie ma mowy, żeby wystrzeliła do astronomicznych poziomów jakie widzieliśmy dwa lata temu, to znów jest powyżej progu uważanego za zdrowy dla gospodarki i naszych portfeli. Zaglądamy w szczegółowe inflacyjne tabelki, jakie co miesiąc publikuje Główny Urząd Statystyczny i szukamy odpowiedzi na pytania: co pcha inflację w górę? Jak długo to jeszcze potrwa? Oraz kiedy inflacja pozwoli na cięcie stóp procentowych i przyniesie ulgę kredytobiorcom?

Prąd droższy o ponad 20 procent, gaz - ponad 15

We wrześniu ceny rosły w Polsce w rocznym tempie 4,9 procent. To wyraźnie powyżej tak zwanego celu inflacyjnego Narodowego Banku Polskiego, czyli przyjętego optymalnego poziomu w jakim powinny rosnąć ceny. Ten idealny poziom to 2,5 procent plus minus jeden punkt procentowy. W tym roku widzieliśmy takie inflacyjne odczyty wiosną, ale latem znów zaczęły rosnąć. Przede wszystkim przez energię. W lipcu mieliśmy do czynienia z częściowym odmrożeniem cen energii, to podwyższyło nasze rachunki i właśnie to widać w danych inflacyjnych: prąd jest droższy o ponad 20, gaz - ponad 15 procent droższy niż rok temu. Ciepło w kaloryferach - o prawie 6 procent. A energia to przecież tylko część naszych miesięcznych rachunków za mieszkanie.

Nieco mniej medialne, ale dla nas również dokuczliwe są podwyżki rachunków za wodę i odprowadzanie ścieków - w porównaniu z poprzednim rokiem są wyższe o 12 procent. A kiedy już zapłacimy wyższe rachunki i wyjdziemy do sklepu na zakupy - tam też powoli, ale konsekwentnie skradają się podwyżki.

Masło - inflacyjny rekordzista

Ogółem ceny w kategorii "żywność" rosną w tempie 5 procent w skali roku. Ogółem, bo inflacyjnym rekordzistą w naszym koszyku jest masło, które znów wraca na pierwsze miejsce najszybciej drożejących produktów: jego ceny teraz są wyższe o jedną piątą niż rok temu.

Wiemy, dlaczego masło jest takie drogie. To ich wina

Na drugim miejscu: owoce oraz soki owocowe, droższe o 9-10 procent niż rok temu. W cenach owoców widzimy efekty wiosennych przymrozków oraz letniej suszy, zebrało się ich w tym roku mniej od jabłek i gruszek, przez wiśnie, śliwki i truskawki, aż po brzoskwinie i morele.

Z podobnych powodów, choć wolniej, drożeją warzywa.

Dalej jest pieczywo, które drożeje bez przerwy - we wrześniu jego ceny były o 5,5 procent wyższe niż rok temu.

W podobnym tempie drożeje też herbata.

Jeszcze dalej, ze wzrostami już mniejszymi, ale wciąż odczuwalnymi: wędliny, mięso drobiowe i sery.

Co kupimy taniej?

Czy w tym zalewie podwyżek jest coś, co tanieje? Otóż jest, to cukier - tańszy o prawie 30 procent niż rok temu. Choć z tych obniżek możemy się już niedługo cieszyć, bo cukier znów zaczął drożeć na światowych rynkach.

Trochę staniały też jajka, oleje roślinne i wieprzowina, ale to obniżki rzędu 2-3 procent.

Z innych kategorii, trochę staniało również paliwo. Ale i tu radość już się kończy, bo trwający październik już przynosi - pierwszy raz od dawna - podwyżki cen paliw.

Usługi, które cały czas dodają swój całkiem spory kamyczek do inflacyjnego ogródka

Usługi drożeją, a głównym winowajcą są tu rosnące koszty pracy. Właściciele biznesów usługowych muszą swoim pracownikom płacić coraz więcej, a pieniądze na te podwyżki muszą wyciągnąć z naszych, klientów, portfeli. I widzimy tego efekty: wycieczki zagraniczne drożeją w tempie 17 procent w skali roku, usługi fryzjerskie o niemal 10 procent, podobnie edukacja - czyli wszelkiego rodzaju kursy, choćby językowe, restauracje i hotele - o prawie 8 procent w górę. I nie zanosi się na to, żeby ceny usług mogły wyhamować, bo od nowego roku czeka nas kolejna wyraźna podwyżka pensji minimalnej.

Co dalej z inflacją?

Na razie, do końca roku, zatrzymamy się gdzieś w okolicach 5 procent. Natomiast w przyszłym roku wszystko zależy od tego, co rząd zrobi z cenami energii, czy i w jakim stopniu zdecyduje się na ich dalsze odmrażanie. W każdym razie, według prognoz ekonomistów, inflacja wróci do swojego celu - a więc poziomu uważanego za zdrowy, prawdopodobnie latem przyszłego roku.

Prognozy, które szczególnie interesują spłacających kredyt

Na razie na obniżki stóp procentowych szans praktycznie nie ma i nie będzie co najmniej do wiosny przyszłego roku. W marcu eksperci Narodowego Banku Polskiego opublikują swoją prognozę dotyczącą inflacji i na tej podstawie ewentualnie będzie mogła rozpocząć się w Radzie Polityki Pieniężnej dyskusja na temat obniżek. A one same mogłyby się pojawić pewnie późną wiosną lub latem przyszłego roku. A do tego czasu kredytobiorcy będą skazani na płacenie obecnych, wciąż bardzo wysokich rat. Z drugiej strony - oszczędzający na bankowych lokatach będą mogli liczyć na trochę lepszy procent.