Samoloty pełne złota i megakolejki. Ten rajd wydaje się nie mieć końca
- Złoto uważane jest za bezpieczną inwestycję na trudne czasy, zbliża się do psychologicznego progu 3 tysięcy dolarów za uncję;
- Światowym rekordzistą zakupów złota w ubiegłym roku był Narodowy Bank Polski, który kupił około 90 ton złota;
- Na fali złota w górę idą też notowania srebra.
Ten rajd wydaje się nie mieć końca. Złoto znów bije historyczne rekordy i zbliża się do psychologicznego progu 3 tysięcy dolarów za uncję (jeszcze rok temu były to 2 tysiące dolarów). W ciągu ostatniego roku złoto wzrosło więc o połowę, a tylko w tym roku - o ponad 10 procent. Najnowszy pęd po kruszec był tak duży, że ustawiły się kolejki, a ładownie samolotów pasażerskich lecących do Stanów Zjednoczonych, obok walizek pasażerów, wypełniły się sztabami złota.
Dlaczego złoto jest tak silne?
Zanim wyjaśnimy, dlaczego tak się dzieje - trochę historii. Złoto zyskiwało w ubiegłym roku z kilku powodów. Pierwszy wydaje się oczywisty: złoto uważane jest za bezpieczną inwestycję na trudne czasy. Jeśli kierować się tym stwierdzeniem, na wykresie notowań złota widać, że trudne czasy trwają od lat: pandemia, później wojna w Ukrainie czy napięcia na Bliskim Wschodzie.
Drugi powód - nawet ważniejszy - leży w bankach centralnych. Te w złoto zbroją się na potęgę, uważając to za doskonały sposób do trzymania rezerw walutowych. Światowym rekordzistą zakupów złota w ubiegłym roku był Narodowy Bank Polski, który kupił około 90 ton złota! Ma już prawie 450 ton i zbliża się do Europejskiego Banku Centralnego, w którego skarbcach leży pół tysiąca ton kruszcu. Ale nie tylko NBP był na zakupach: wielki apetyt na złoto miały też choćby banki centralne Turcji i Chin.
Trzeci powód to popyt ze strony samych Chińczyków - bo skoro inwestorzy widzą, że banki centralne kupują złoto bez patrzenia na jego cenę - to chcą wyprzedzić przyszłe zakupy, które cenę mogą dalej windować.
Cegiełkę dołożył jeszcze Donald Trump i jego polityka straszenia cłami. Inwestorzy przerazili się, że amerykański prezydent może nałożyć cła również na sprowadzane do Stanów Zjednoczonych złoto. I choć sama administracja Trumpa nie dała na razie do tego żadnego sygnału, to zagroziła taryfami na stal i aluminium, więc rynki zastanawiają się, czy kolejne może być właśnie złoto. Nie dość, że inwestorzy zaczęli je kupować, to jeszcze transportować z Europy do Stanów Zjednoczonych.
Kolejka po złoto w Londynie
Przykładowo - w skarbcach Banku Anglii leżą sztaby złota, które kupiły banki centralne i wielkie światowe banki inwestycyjne, które właśnie postanowiły je stamtąd zabrać i przewieźć do Stanów Zjednoczonych. Po co?
Żeby wyprzedzić ewentualne cła i mieć już złoto fizycznie w Ameryce. Bo jeśli taryfy by się pojawiły, to za sprowadzanie kruszcu trzeba byłoby dodatkowo płacić. A tak - temat ceł wielkie instytucje mają już z głowy. Poza tym złoto w Nowym Jorku jest więcej warte niż w Londynie.
Ukryte skarby Ukrainy. To dlatego Donald Trump tak prze do negocjacji z Putinem?
Ostatni czas to więc cały logistyczny proces: najpierw trzeba swoje odstać w kolejce, bo na kruszec z Banku Anglii czeka się teraz nawet kilka tygodni. Później specjalnymi transportami złoto jedzie do Szwajcarii - tam jest przetapiane na sztaby odpowiedniej wielkości, pakowane do wielkich skrzyń, ładowane do luków bagażowych samolotów - także pasażerskich, którymi obok walizek pasażerów lecą do Stanów Zjednoczonych. Na takie logistyczne wyzwanie zdecydowały się ostatnio takie wielkie banki jak JP Morgan i HSBC. W sumie z Londynu wyleciało już w ten sposób 8 tysięcy sztab złota wartego miliardy dolarów.
Umacnia się też srebro
Ale na fali złota w górę idą też notowania srebra - z tego samego zresztą powodu. W tym roku srebro zyskało już około 15 procent na wartości. Owszem, srebro można uważać za tańszy odpowiednik złota - jeśli inwestor nie ma pieniędzy, żeby kupić drogie złoto, może inwestować w tańsze srebro. Ale inwestycje, to tylko połowa światowego popytu na ten kruszec. Druga połowa jest znacznie ważniejsza i to ten powód przede wszystkim stoi za ubiegłorocznymi wzrostami.
Bo srebro jest surowcem przemysłowym. Jest obecne w urządzeniach, które nas otaczają: w telefonie, kuchence mikrofalowej, w klawiaturze komputerowej, w przewodach, włącznikach, w stykach, w panelach fotowoltaicznych, w lustrach, łożyskach i wielu innych.
Na koniec jeszcze perspektywy. Amerykański bank inwestycyjny Goldman Sachs widzi cenę złota na koniec tego roku na poziomie od 3100 do nawet 3300 dolarów za uncję. Podtrzymuje swoją rekomendację handlową 'Go for Gold'. Trzeba jednak pamiętać, że przewidywanie przyszłości na rynkach jest jak wróżenie z fusów.