,
Obserwuj
Gospodarka

Kawa będzie droga i zimna. Załatwią nam to klimat i zetki

Anna Augustyn, Wojciech Kowalik
4 min. czytania
23.03.2025 07:05
Ceny kawy na światowych rynkach są najwyższe od pół wieku! A tymczasem świat zbiorowo się na kawę przestawia, nawet słynący z umiłowania herbaty Chińczycy. Kawę pokochały też zetki, ale - co ciekawe - nie taką "zwykłą".
|
|
fot. Wojciech Olkusnik/East News
  • Katastrofę klimatyczną w praktyce zobaczymy w naszych filiżankach;
  • Z jej powodu na plantacjach krzewy schną i zbiory ziaren kawy cały czas spadają;
  • Jednocześnie kawa robi furorę w Chinach i wśród zetek;
  • Młoda generacja pokochała szczególnie kawę zimną.

A zaczynamy od arabiki, która jest drugim - po ropie naftowej - najcenniejszym towarem handlowanym i konsumowanym na świecie. I w przeciwieństwie do ropy naftowej w jej przypadku nie ma żadnego niebezpieczeństwa, że popyt na nią w przyszłości spadnie. Plantatorom tę pewność dają Chińczycy. Bo w krainie herbaty coraz bardziej majętna klasa średnia nauczyła się pić kawę. Tylko w pierwszej połowie ubiegłego roku import kawy wzrósł w Chinach aż o jedną trzecią.

Kawa towarem luksusowym

Kawa - szczególnie zimna - króluje też w trendach w mediach społecznościowych, a co za tym idzie - zyskuje na popularności wśród zetek (o czym więcej w drugiej części tekstu). To wszystko nie zmienia jednak faktu, że kawa staje się towarem coraz bardziej luksusowym. Dlaczego?

Powody są dwa. Oba globalne.

  • Pierwszy to zmiany klimatu. Krzewy kawy - podobnie zresztą jak kakao - potrzebują konkretnych warunków przyrodniczych, by dobrze rosnąć i są bardzo wrażliwe na wszelkie zmiany. Dlatego plantacje kawy w tradycyjnych dla siebie regionach przeżywają zapaść: albo nie rodzą w ogóle, albo dają słabe plony. Do ich utrzymania potrzeba coraz więcej chemii, a jej ceny są rekordowo wysokie z powodu wojny w Ukrainie.
  • Powód drugi to właśnie rosnące koszty utrzymania plantacji, w tym drożejące środki ochrony roślin, bez których rośliny zginą marnie z powodu chorób mnożących się w zmienionym klimacie. Prócz chemii na polach potrzebne są ręce do pracy - zwłaszcza na tych niewielkich, gdzie nie opłaca się wprowadzać maszyn. Ale ręce też kosztują coraz więcej i coraz trudniej je znaleźć.

W ten oto sposób ceny kawy osiągnęły w ostatnich miesiącach historyczne poziomy. Tak drogo nie było od 1977 roku, gdy nagły mróz starł z powierzchni ziemi większość brazylijskich upraw. Ale wtedy kataklizm pogodowy był jednorazowy. Dzisiaj problemy mamy na stałe, bo klimat zmienił się na gorszy dla kawy. I lepiej nie będzie. Więc nie będzie też taniej.

Jak z drogą kawą radzą sobie miłośnicy małej czarnej?

Konsumenci - dociśnięci kryzysem kosztów życia - rzucają w kąt kawiarniane zwyczaje. Od kawowych barów odwrócili się w pandemii, gdy i tak bywanie na mieście było niemożliwe. Kawa wróciła do domowych kuchni. Rekordy popularności biły domowe ekspresy. Po poranną kawę w domu sięga zdecydowana większość, bo aż 83 procent ankietowanych. I choć liczba zaglądających do kawiarni rośnie systematycznie od końca pandemii, wciąż nie wróciła do swoich poprzednich poziomów.

Rośnie za to sprzedaż kaw ziarnistych do mielenia i parzenia w ekspresach oraz samych ekspresów i młynków do kawy. I to w dwucyfrowym tempie. Wraz ze wzrostem sprzedaży kawowych akcesoriów rośnie liczba onlajnowych poradników dla domorosłych baristów. Bo parzenie kawy w domu przestało być codzienną rutyną, a zaczęło być sztuką i prywatnym luksusem porównywalnym z działalnością zawodowego baristy. I coraz częściej to parzenie polega na fachowym przelewaniu… na zimno.

Królowa: kawa na zimno

Warto w tej historii wspomnieć również o dwóch spotach reklamowych, które światowi giganci branży spożywczej umieścili - za niemałe pieniądze - w bloku o rekordowej oglądalności - przy okazji Supr Bowl. W jednym chodziło o butelkowaną kawę parzoną na zimno, w drugiej - o piankę mleczną w sprayu. Cóż w tym niezwykłego? To pierwszy raz w historii Super Bowl, gdy przy jego okazji reklamował się ten konkretny rodzaj produktu. A lista reklamodawców jest bacznie obserwowana, bo opowiada o tym, co konsumenci lubią najbardziej lub jaka nowość trafia na listę ulubionych.

W tym roku to kawa na zimno - lodowa, mrożona, naciągająca na zimno, wymagająca czasu, ale za to niezwykle aromatyczna, z czekoladową nutą, a więc łagodniejsza w smaku. No i mocniejsza, bo tak zwane cold brew zawierają więcej stawiającej na nogi kofeiny.

Z powodu złożonego procesu przygotowania kawy parzone na zimno wymagały warsztatu baristy. Dosłownie i w przenośni. Dosłownie, bo przyrządy do parzenia były niezwykle drogie. No i w przenośni, bo proces wymagał odpowiednich umiejętności cierpliwości.

Ale dzięki postępowi technologicznemu cold brew zawitała pod strzechy. Po pierwsze dlatego, że światowy przemysł spożywczy nauczył się ją butelkować i zamykać w puszkach. Po drugie dlatego, że innowatorzy rzucili się do konstruowania coraz wydajniejszych zaparzaczy. Jeden z nich azot do mrożenia kawy czerpie prosto z powietrza i zamienia ją w puszyste frappe na zawołanie.

Zetki pokochały kawę na zimno

Dzięki wynalazkom rodem z Doliny Krzemowej oraz generacji Zet kawy na zimno przeskoczyły nobliwe espresso jako sposób na małą czarną.

Najmłodsza generacja przestała traktować z nabożeństwem kawowe zwyczaje. Za jej sprawą w kawiarniach Starbucksa na świecie aż trzy czwarte sprzedaży to zimne napoje, w tym kawy lodowe, szejki kawowe i kawy mrożone. Ogólnie Amerykanie wydali na nie w 2023 roku ponad dwa razy więcej niż pięć lat wcześniej.

Podobną popularność kawy na zimno zyskują na całym zachodzie. I to przez cały rok. Największe sieci kawiarni nie notują w zimie żadnego spadku sprzedaży. Generacja Zet przy wsparciu millenialsów pije cold brew przez cały rok. I kupuje do domu maszyny do parzenia na zimno. Mimo, że kosztują nawet siedem-osiem razy tyle, ile przeciętny, tradycyjny, ciśnieniowy ekspres do kawy. A parzoną w nim kawę traktują jak energetyk. Z jedną wszakże wadą, którą jest cena. Bo czy kawa gorąca, czy zimna - tania już nigdy nie będzie.