,
Obserwuj
Gospodarka

Najbardziej chińska z chińskich firm w samym środku wielkiej afery [TECHSTORIE]

Joanna Sosnowska, Sylwia Czubkowska
2 min. czytania
08.04.2025 18:00
Przez Brukselę przetacza się korupcyjny skandal, w którego sercu jest Huawei, czyli chiński gigant technologii. W śledztwie prowadzonym przez belgijską policję postawiono już zarzuty ośmiu osobom. A zamieszanych może być nawet 15 byłych i obecnych europosłów. W sprawie, o której opowiada nowy odcinek podcastu "Techstorie", jest też polski ślad.
|
|
fot. / AP Photo

Od przynajmniej dwóch lat belgijskie służby rozpracowywały działania obecnych i byłych lobbystów Huawei. Śledztwo dotyczyło podejrzeń o łapówkarstwo, fałszerstwa, pranie brudnych pieniędzy i udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Wszystko stało się jawne w połowie marca, kiedy aż 100 śledczych z Federalnej Policji Sądowej na polecenie sędziego ds. przestępstw finansowych oraz Federalnej Prokuratury, przeszukało 21 adresów w Brukseli, Flandrii, Walonii oraz Portugalii. Celem było środowisko lobbystów.

Okazuje się, że Huawei miał korumpować obecnych i byłych posłów Parlamentu Europejskiego. Około 15 europosłów miało przyjmować korzyści majątkowe, m.in. luksusowe podróże do Chin, drogie prezenty, gotówkę czy bilety na ekskluzywne wydarzenia sportowe w zamian za popieranie interesów Huawei na arenie politycznej.

W odpowiedzi na te zarzuty Parlament Europejski zawiesił lobbystom Huawei wstęp do swoich siedzib. Ze swoich szeregów wyprosiła tę firmę silna organizacja Digital Europe, zajmująca się lobbingiem w imieniu sektora technologicznego w Unii. A sam Huawei wydał oświadczenie, w którym podkreśla, że firma ma 'zerową tolerancję' na korupcję i że traktuje doniesienia służb niezwykle poważnie. 

Dlaczego w OpenAI topią się procesory? Wszyscy chcą być 'jak z Ghibli'

Kontrowersje wokół Huawei

To nie pierwszy raz, gdy Huawei dotykają oskarżenia o korupcję czy o próby wpływania na decydentów. Tyle, że do tej pory podejrzenia nie były tak dobrze udokumentowane i nie dotyczyły polityków w samym sercu Unii Europejskiej.

Co było tak ważne, że mogło skłonić do złamania prawa? Oczywiście 5G. Sieć, która ma umożliwić automatyzację przemysłu, transportu i dalszy rozwój technologii. Już dziś ok. 30 proc. kontynentu ma zasięg 5G, ale to wciąż mało. Dlatego operatorzy komórkowi w 2023 r. zapowiadali, że na dalszy rozwój infrastruktury 5G chcą wydać 198 mld euro do 2030 r. Jest więc o co zabiegać. A Huawei wciąż oferuje najnowocześniejszy i zarazem bardzo korzystny cenowo sprzęt do 5G.

Tyle, że operatorzy nie sięgają po niego już tak chętnie, jak jeszcze 10 lat temu. A to dlatego, że firma ta od lat oskarżana jest o bliskie związki z reżimem w Pekinie, co sprawia, że opieranie na niej budowy infrastruktury telekomunikacyjnej budzi potężne kontrowersje. Dodatkowo, tak jak w przypadku TikToka, co chwila pojawiają się zarzuty i podejrzenia, że korzystanie z Huawei w 5G jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego. 

Co ważne, jeszcze nikt niczego tej firmie nie udowodnił. Choć były przypadki, gdy było blisko, a kolejne służby od Australii, przez Wielką Brytanię po Czechy co chwila przerzucają się ostrzeżeniami przed tym chińskim gigantem.

Skąd wzięło się Huawei? Na czym polega jego szczególna pozycja w Chinach? Jakie kontrowersje towarzyszą jego działalności i wejściu do Europy? A także: co tak naprawdę wydarzyło się w Brukseli i kto jest 'polskim łącznikiem' w tej sprawie? O tym w nowym odcinku podcastu "Techstorie":