Ukryta podwyżka podatków. Doświadcza jej już co dziesiąty Polak
Nawet 10 procent polskich podatników wpadło w ubiegłym roku w drugi próg podatkowy - pierwszy raz w historii to tak duża grupa. Rząd ani myśli podwyższać próg, po przekroczeniu którego płacimy 32 procent. Przy rosnących pensjach oznacza to coroczną ukrytą podwyżkę podatków. W czasie kiedy pracownicy załamują ręce, fiskus je zaciera, bo to solidny zastrzyk gotówki do państwowej kasy.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Ilu podatników wpada w drugi próg podatkowy?
- O ile mniejsze wynagrodzenie otrzymują takie osoby?
Kiedy w 2022 roku próg podatkowy został ustawiony na poziomie 120 tysięcy złotych rocznego dochodu, przekraczało go około 700 tysięcy podatników, czyli około 3 procent. W 2024 roku były to już blisko 2 miliony, czyli około 8 procent, a w ubiegłym roku - jak się szacuje - około 2,5 miliona podatników, czyli co dziesiąty.
- Co roku przybywa kilkaset tysięcy osób, które przekraczają próg podatkowy - zauważa w TOK FM Małgorzata Samborska, doradczyni podatkowa Grant Thornton. Przy czym nie trzeba zarabiać kokosów, żeby w drugim progu się znaleźć: zaczyna się - jak wylicza ekspertka - przy dochodach rzędu 12 tysięcy złotych brutto miesięcznie. Wystarczą dodatkowe nadgodziny w trakcie roku (które na przykład biorą lekarze czy nauczyciele), albo dodatkowe zajęcie, którym chcemy dorobić.
Coraz więcej pracowników boleśnie przekonuje się o tym pod koniec roku. Kiedy przekraczają roczny pułap 120 tysięcy złotych dochodów, pracodawca pobiera wyższe zaliczki na 32-procentowy podatek, a ich pensja radykalnie się zmniejsza. - Jeżeli zarabiamy 12 tysięcy złotych miesięcznie brutto, to w grudniu nasze wynagrodzenie było niższe o mniej więcej 250 zł. Natomiast przy zarobkach rzędu 13 tysięcy złotych brutto, w grudniu wynagrodzenie było już o 2 tysiące złotych niższe niż w poprzednich miesiącach - wylicza Małgorzata Samborska. I przypomina, że podatnikom wpadającym w drugi próg, obok 32-procentowego podatku dochodzą jeszcze comiesięczne składki: około 14 procent składek emerytalno-rentowych praz 9 procent składki zdrowotnej.
Miliardowy zastrzyk dla budżetu
Kiedy próg podatkowy był ustalany w 2022 roku na poziomie 120 tysięcy złotych, średnie wynagrodzenie kształtowało się w okolicach 6-7 tysięcy złotych, a pensja minimalna nieznacznie przekraczała 3 tysiące. Ale od tego czasu, przy galopującej inflacji, wynagrodzenia wyraźnie poszły w górę: teraz średnia krajowa to około 9 tysięcy, a minimalna - 4,8 tysiąca złotych. Pensje wzrosły, a próg podatkowy stoi w miejscu, rządzący nie chcą nawet słyszeć o jego podniesieniu. Nic dziwnego, skoro to coraz szersza rzeka pieniędzy płynąca do państwowej kasy: w 2022 roku fiskus zgarnął z tytułu wyższego podatku ponad 25 miliardów złotych, w 2024 już 55 miliardów złotych, za ubiegły rok zapewne będzie to jeszcze więcej. Z kolei niewielka nawet waloryzacja progu ze 120 tysięcy złotych do 126 tysięcy złotych, to - jak wyliczał w ubiegłym roku resort finansów - 3 miliardy złotych straty dla budżetu, a na to w obecnej sytuacji państwowa kasa nie może sobie pozwolić.
Prognozy nie są najlepsze: ekspertka Grant Thornton szacuje, że w tym roku w drugi próg może wpaść już kilkanaście procent podatników. A to oznacza, że z końcem roku, kiedy potrącane będą wyższe zaliczki na podatek, przelewane na konta takich pracowników pensje radykalnie się skurczą.
źródło: TOK FM