"Dzięki, dorośli, że zostawiacie nam taki syf". Młodzi mają dość wojen politycznych
Wrogowie wewnętrzni, migranci i Niemcy - tego najbardziej boją się Polacy. Mapę lęków dorosłych pokazujemy młodym i pytamy, czy się na niej odnajdują. - Wygląda to jak play off boomerów - mówi w tokfm.pl 17-letni Miłosz.
- Czego boją się Polki i Polacy? Widać to na mapie lęków, która powstała po analizie tysięcy wpisów w internecie. Czy młodzi dziedziczą ten spadek po rodzicach?
- "Ja głównie boję się o mamę, bo po oglądaniu telewizji wchodzi na sociale. Jest wtedy zdenerwowana i prowadzi tam jakąś walkę. (...) Starsi chcą nas chronić przed hejtem w necie, a sami nie ogarniają, jak on działa" - mówi w tokfm.pl 17-letnia Dagmara;
- Oglądamy z młodymi TV Republika, żeby zrozumieć, jak budzą się lęki dorosłych przed "wewnętrznym wrogiem", migrantami i Niemcami;
- "Dzięki, dorośli, że zostawiacie nam taki syf" - wzdycha Dagmara.
Strach - obok pogardy i gniewu - dominuje w polskiej debacie publicznej. Pokazał to Europejski Kolektyw Analityczny "Res Futura", który wziął pod lupę tysiące internetowych wpisów. Zrobił mapę polskich lęków. To spadek, jaki dorośli Polacy zostawiają swoim dzieciom. Ale czy młodzi go dziedziczą?
- Ja to głównie boję się o mamę, bo po oglądaniu telewizji wchodzi na sociale. Jest wtedy zdenerwowana i prowadzi tam walkę z PiS i Konfą. Boi się, że znowu będą rządzić i "zniszczą Polskę". Żeby chociaż została z tym strachem w swojej bańce, ale ona idzie do prawaków i komentuje ich posty. Wiadomo, jak to się kończy... Starsi chcą nas chronić przed hejtem w necie, a sami nie ogarniają, jak on działa - opisuje 17-letnia Dagmara, licealistka z Krakowa.
Wspomina, jak jej matka się popłakała, gdy w sieci została nazwana przez swoich dawnych znajomych "lewacką tępą dzidą, która chce zapraszać gwałcicieli do Polski". - To był jakiś piętrowy trigger. Najpierw mamę podpalił Sławomir Mentzen, który w mediach pojechał po migrantach. Mama zapostowała na Facebooku, że boi się takich „brunatnych Polaków", co wkurzyło obrońców Konfy. Pisali, że oni czują strach z powodu takich "dzid". Teraz każdy się kogoś boi i go złomuje w necie - ocenia licealistka.
- W sumie dopiero niedawno to załapałem - wtrąca Darek, również uczeń ogólniaka w Krakowie. - Zdziwiło mnie, że gdy dorośli jadą ze sobą do spodu w tematach politycznych, to wcale się nie trollują, tylko robią to na serio. To już nie są czasy mojego dziadka, który tylko darł się do telewizora. Teraz dorośli strasznie podpalają się polityką, a potem idą gasić się do innych w sieci. Tylko że tamci też zieją ogniem jak smoki i zaraz wszyscy są zjarani - dodaje 16-latek.
- Dlatego nie oglądam telewizji. Wystarczy, że parę razy kliknąłem w polityczne kanały na YouTube i mam dość. Usłyszałem, że jacyś kolesie wyzywają się od "zdrajców Polski" i straszą się "zdradą stanu". Wyglądało to jak jakieś play off boomerów - wzdycha 17-letni Miłosz.
Czego boją się Polacy? Wróg wewnętrzny i "niemieccy okupanci"
A czego właściwie boją się Polki i Polacy? Według "Res Futury" najwięcej wzmianek w internecie (35 proc.) pokazuje nasz strach przed zagrożeniami ze strony polityków, z którymi się nie zgadzamy. Donald Tusk często uchodzi za "niemieckiego okupanta", który bezwzględnie walczy z opozycją i podjął próbę "zamachu stanu". Jego obóz to "antypolski gang", "zdrajcy narodu", "niemieccy okupanci" i "sługusy Brukseli".
Z kolei PiS i Konfederacja bywają odbierani jako "wrogowie demokracji", którzy dążą do autorytaryzmu. Są oskarżani o "faszyzację życia publicznego", "szerzenie nienawiści", bycie "agenturą Putina" i wspieranie "brunatnych bojówek".
Polacy boją się więc "wrogów wewnętrznych", których wykreowali politycy i sprzyjające im media. Sympatycy obu obozów też wywołują w sobie lęk i wzajemnie się dehumanizują. Nazywają siebie "bydłem", "ścierwem" i "pasożytami".
Jednak moi młodzi rozmówcy szybko nudzą się ustaleniami z raportu "Res Futury", bo brzmią dla nich jak sucha teoria. Przechodzimy więc do praktyki.
TV Republika straszy Polaków? "Moja babcia wciąga ją jak kreski"
"Minęła 19. To jest program 'Dzisiaj'. Zapraszam na prawdziwie polskie wiadomości" - tak 11 sierpnia Danuta Holecka wita widzów Telewizji Republika, po czym zapowiada materiał o "Demokracji walczącej Waldemara Żurka".
- Chyba nie jestem na to gotowy - wpada w popłoch 17-letni Miłosz, dla którego takie programy są "play offami boomerów". Łapie jednak duży haust powietrza i pozwala mi włączyć ciąg dalszy "Dzisiaj".
Licealista słucha, jak w Republice straszą, że za kadencji nowego ministra sprawiedliwości może przestać obowiązywać prawo, a wtedy zostanie tylko "czysta, żywa, tępa siła". "Demokrację walczącą" Tuska i Żurka eksperci Republiki nazywają "totalitaryzmem" i ostrzegają, że władza może sięgnąć po "rozwiązania siłowe". Przywołują opinię Piotra Schaba - byłego rzecznika dyscyplinarnego sędziów, który był oskarżany o ich masowe represje za rządów PiS - że "demokraci walczący" byli również w hitlerowskich Niemczech. Według niego przywiązani do konstytucji Polacy mogą pokazać Żurkowi, że "również mają pięści".
- Dobra, połowy nie zrozumiałem, ale chyba i tak już wiem, o co chodzi mojej babci. Bardzo ją lubię, ale czasami nie da się z nią dogadać. Głównie wieczorami, gdy wciągnie sobie kreskę Republiki. Wtedy babcia jest jak Dario z serialu "Ślepnąć od świateł". Nie chciałbyś, żeby w takim momencie zaprosiła cię na "herbatkę z cukrem, bez cytrynki". Musi się wyładować, mocno przeorać Tuska i każdego, kto go popiera. Dlatego mama, która jest z uniwersum PO, ucieka jak najdalej. Dobrze, że babcia nie ogarnia, co jest w internecie, bo by go spaliła. Ale tak ogólnie to spokojna i fajna kobieta - podkreśla Miłosz.
- Rozumiesz, dlaczego czasem się tak podpala? - dopytuję.
- No jeśli tak nastraszą ją w Republice, to nie dziwię się, że z babci wychodzi Dario. Polityka to za mocny drag. W dodatku ciężko go nie brać, bo politycy zawsze znajdą coś, czym można ludzi postraszyć. Ja tak mam trochę z tematem migrantów. Nie boję się ich, tylko straszenia nimi. To później kończy się ich biciem na ulicach. Ale nigdy nie gadam o tym z obcymi w necie, bo to nie ma sensu. Czasem rozmawiam z kolegami, zazwyczaj spokojnie. A jeśli już zaczyna rozkręcać się inba, to odpuszczam. Nic od takiej kłótni nie zależy - uważa mój rozmówca.
"Inwazja" migrantów na Polskę? "Dzięki, dorośli, że zostawiacie nam taki syf"
Na ekran TV Republika wjeżdża pasek: "Walka z nielegalną migracją". Danuta Holecka mówi, że obcokrajowcy, których wnioski o azyl odrzucono w Grecji, już wkrótce będą musieli tam nosić na kostkach "opaski monitorujące". Zaraz potem słyszymy, że sytuacja migracyjna w Europie "wymyka się spod kontroli". Kultura zachodnia ma być zagrożona przez "inwazję" "agresywnych i wrogo nastawionych obcokrajowców". W materiale Republiki poseł PiS Dariusz Matecki straszy "ponad miliardem ludzi" z Afryki, którzy "nas zaleją", "jeśli nie będziemy się bronić".
To właśnie - według raportu "Res Futury" - drugi z najpotężniejszych lęków Polek i Polaków, którego dotyczy co czwarta wzmianka w mediach społecznościowych. Migranci są w nich przedstawiani jako "egzystencjalne zagrożenie dla Polski", "wróg u bram", "inwazja" i "broń biologiczna". "Narracje te łączą ich obecność ze wzrostem przestępczości, gwałtami, morderstwami oraz zagrożeniem dla polskiej tożsamości i kultury chrześcijańskiej" - piszą analitycy internetu.
- Boję się tego, jak ludzie się boją - komentuje 17-letnia Dagmara. - Bo na stole leżą trzy puzzle. Pierwszy: katastrofa klimatyczna, która rozkręca masowe migracje. Drugi: strach przed "zalewem wroga". Trzeci: uzbrojeni strażnicy, którzy już strzelają na granicy polsko-białoruskiej. Jak te puzzle złożysz do kupy, to masz przerażający obraz - dodaje.
Ale jej zdaniem nie da się o tym rozmawiać w sieci. Nikt tam nikogo do niczego nie przekona, najwyżej zwyzywa od "tępych lewackich dzid" albo "brunatnych Polaków". - A kto się nie odezwie, wychodzi na obojętnego. Słabo, że polityka też już stała się internetem, w którym nie da się gadać. Dzięki, dorośli, że zostawiacie nam taki syf - wzdycha nastolatka i przyznaje, że nie wie, co z tym zrobić.
Największe obawy Polaków. "Niemcy kolonizują Polskę"
Kolejny lęk Polek i Polaków (20 proc. wzmianek w internecie) dotyczy Niemców. "Są oskarżane o dążenie do dominacji w Unii Europejskiej, narzucanie Polsce swojej woli oraz wykorzystywanie jej jako 'śmietnika' dla migrantów" - piszą analitycy z "Res Futury". Dodają, że Donald Tusk uchodzi w tej opowieści za "niemieckiego agenta realizującego interesy Berlina kosztem Polski".
Co ciekawe, mniejszy strach niż Niemcy budzą w internecie Rosjanie (12 proc. wzmianek). Zaraz potem na mapie lęków jest Unia Europejska (8 proc. wpisów) "jako zagrożenie dla polskiej suwerenności i tożsamości, często określana mianem 'eurokołchozu'".
By zobrazować te dane, znów wzywam na pomoc Danutę Holecką i jej "prawdziwie polskie wiadomości". Gwiazda TV Republika nie zawodzi: "Coraz częściej wygląda na to, że nasz rząd gra bardziej na drużynę zza Odry niż na własną". Co to znaczy, wyjaśnia w materiale Rafał Weber z PiS: "Są tacy, którzy uważają, że jeśli niemiecki interes wchodzi na ścieżkę kolizyjną z polskim interesem, to Donald Tusk działa na korzyść pierwszego". Chodzi o to, że Niemcy wysyłają do Polski więcej towarów niż my za Odrę. Czyli "polska gospodarka ratuje Niemcy" i jednocześnie w "nowoczesny sposób" daje się "kolonizować". - Wszystko przez uległość Donalda Tuska - mówi Michał Cichy z Konfederacji, a autorka materiału Aleksandra Gołda kwituje: "Für Deutschland".
- Nie no, to typowy trolling - ocenia 16-letni Darek. - To, jakbyś wszedł na grupę katolików i powiedział, że Jezus był gejem. Nie dlatego, że w to wierzysz, ale po to, by podpalić internet i popatrzeć. Tutaj chyba trolling jest nieudany, bo nikt już dzisiaj nie boi się Niemców - zakłada.
Przyznaje jednak, że nie pamięta ośmiu lat z TVP Jacka Kurskiego ani codziennego straszenia w "Wiadomościach" Donaldem Tuskiem w roli niemieckiego agenta. - Dobra, jeśli tak było, to ktoś mógł w to uwierzyć i teraz boi się Niemców. Wychodzi na to, że trochę nie rozumiem świata ludzi starszych - rozkłada ręce nastolatek.
Czego boją się młodzi Polacy? "Wpadasz do niszczarki, jaką jest internet"
Moi rozmówcy nie podzielają większości niepokojów swoich rodziców, czyli nie odnajdują się na mapie polskich lęków. Co więc wywołuje w nich strach? - O wiele bardziej niż Niemców boję się Rosji. Myślisz, że będzie wojna? Bo moi koledzy mówią, że gdyby wybuchła, to dalibyśmy radę Putinowi i że wtedy można byłoby stać się bohaterem. A ja się boję, że nie umiałbym nim zostać. Wolałbym tego nie sprawdzać. Poza tym bałbym się o rodzinę - wyznaje Darek.
Z kolei Dagmara uważa, że gdy katastrofa klimatyczna się rozkręci, może wyglądać jak wojna. - Boję się tych puzzli, o których wcześniej mówiłam. Że mogą się wtedy złożyć w koszmar - tłumaczy 17-latka.
Miłosz najbardziej boi się, że znowu będzie "coś w stylu pandemii". Gdy poprzednia wybuchła, miał 12 lat i było mu ciężko. - Bałem się, że rodzice umrą, a ja zostanę sam. Przestałem widywać się z kolegami i tak już właściwie zostało. Wcześniej chodziliśmy np. na rowery, ale po pandemii już do tego nie wróciliśmy. Rzadko spotykamy się po lekcjach, raczej wysyłamy sobie głosówki. Nie wiem dlaczego, ale teraz trudniej umówić się z ludźmi w realu - mówi licealista.
- A jak to jest z tymi ludźmi w necie? - pytam.
- Inaczej, czasem gorzej. Gdy nie widzisz mojej twarzy, to łatwiej możesz odpalić się na mnie. Nawet zhejtować. Jeśli robisz to na ulicy, to zauważysz, że nie mam wywalone na twój hejt i łatwiej ci odpuścić. Albo np. przechodnie mogą cię ogarnąć. Albo po prostu mogę odejść i już nie usłyszę, co dalej mówisz o mnie. A w necie wysyłasz kolejne wiadomości. Jasne, że mogę to olać, ale zwykle ciekawość wygrywa. Czytam to albo słucham i wpadam do niszczarki. Staram się tak nie obijać ludzi, ale parę razy zostałem obity - opowiada.
- Jak myślisz, dlaczego ludzie tak złomują się w internecie?
- Mamy w szkole takiego Marka. To nieśmiały typ i mało się odzywa. Chyba się boi, jak go ocenimy. Ale w sieci udaje alfę (od dominującego samca alfa - przyp. autora), bo wie, że to widzimy. Złomuje randomów (przypadkowych ludzi), którzy myślą inaczej niż on.
- A to nie jest tak, że boisz się kolejnej pandemii, bo przez nią mógłbyś jeszcze bardziej utknąć w tej niszczarce, jaką jest internet? - próbuję zebrać wątki.
- Kurde, sam nie wiem. Net to nie jest tylko niszczarka, można tam robić dużo fajnych rzeczy. Ale fakt, czekam, aż wyjadę z mojego miasteczka na studia do Krakowa. Poznam nowych ludzi, zrobię nowe otwarcie. Bardziej w realu niż w necie - puentuje Miłosz.
Chcesz zgłosić temat, opowiedzieć swoją historię? Napisz do autora: konrad.oprzedek@tok.fm