Chłopi, czyli własność Kościoła. Tak biskupi dorabiali się fortun
Mieliśmy grupę kilkuset bajecznie bogatych duchownych zajmujących najwyższe stołki. Oni zarabiali absolutną fortunę - stwierdził w TOK FM Kamil Janicki, autor książki "Dziesięcina. Prawdziwa historia kleru w dawnej Polsce". Historyk opowiedział, jak Kościół funkcjonował w czasach pańszczyźnianych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak wielki był majątek Kościoła w dawnej Polsce?
- Dlaczego kler porównywano do szlachty w kontekście bogactwa?
- Dlaczego od biskupów oczekiwano wystawnego życia?
- Co oznaczało bycie plebejem w kontekście kleru?
W dawnej Polsce szlachta żaliła się, że kler był bogatszy niż sam król. O tym, jak wielki majątek należał do duchownych i jaki był udział kleru w rządzeniu krajem, opowiedział Kamil Janicki, autor książki "Dziesięcina. Prawdziwa historia kleru w dawnej Polsce" w rozmowie z Anną Sobańdą. W kolejnym odcinku "Półki z książkami" historyk i autor kanału Wielka Historia na YouTube porównał system gospodarki folwarcznej do niewolnictwa i wyjaśnił, dlaczego powstały cenniki sakramentów.
- Do niedawna nikt nie wiedział, ile majątku posiadał Kościół w dawnej Polsce - stwierdził Kamil Janicki. Jak tłumaczył, nasz kraj nie był państwem z tektury tylko dlatego, że wówczas nie było jeszcze tektury. - Szlachta miała pełną swobodę, nikt jej nie kontrolował. Ani szlachta, ani duchowieństwo nie płaciło podatków - podkreślił gość Anny Sobańdy.
- Mieliśmy grupę kilkuset bajecznie bogatych duchownych zajmujących najwyższe stołki. Oni zarabiali absolutną fortunę: przeliczając na dzisiejsze złotówki żaden z nich nie zarabiał mniej niż kilka milionów złotych rocznie na czysto - powiedział historyk. I dodał, że fundusze te były przeznaczane na osobiste wydatki biskupa, a nie np. na świątynie. - Jeśli biskup miał 200 wsi, to całe dochody z nich trafiały do jego kieszeni - wyjaśnił Janicki.
Myślisz, że jesteś na bieżąco ze wszystkimi newsami z ostatniego tygodnia? Sprawdź się w naszym quizie! Tylko eksperci będą mieli więcej, niż 8/10 poprawnych odpowiedzi...
Quiz: Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w kończącym się tygodniu! Quiz nie tylko o polityce
Duchowni mieli swoich chłopów pańszczyźnianych
Historyk, porównując system gospodarki pańszczyźnianej do niewolnictwa, wskazał, że ludzie ze wsi należeli jako "własność totalna" do szlachty bądź kleru. - Chłopi za darmo pracowali w ramach pańszczyzny, nie wolno im było uciec, wykonywało się kary fizyczne i karę śmierci - przypomniał realia życia gość TOK FM.
Według danych przedstawionych przez Kamila Janickiego kler posiadał ok. 700 tys. chłopów pańszczyźnianych. - Można liczyć, że 20 proc. wszystkich ludzi, którzy wtedy mieszkali poza miastami, było stuprocentowo własnością Kościoła - ocenił historyk.
Majątek kleru. Wydatki na cukiernie, pomarańcze i wojny
- To był świat, w którym nikt przed nikim nie musiał się tłumaczyć - opisał rozmówca Anny Sobańdy. Co więcej, od księży wręcz oczekiwano wystawnego stylu życia. Na co biskupi wydawali swoje pieniądze? - Na dwór, na piękne stroje dla dworzan, na utrzymanie pałaców, na remonty tych pałaców, na karoce, na okazałe podróże, na cukiernię, na piwniczkę - wyliczał Kamil Janicki. Z dokumentacji arcybiskupa Poniatowskiego wynika, że wydawał on 200 tys. zł. na samo sprowadzanie pomarańczy. Dodatkowo była jeszcze kategoria "do kieszeni jaśnie oświeconego pana". Jak wyjaśnił historyk, mogły być to np. długi karciane czy orkiestra.
Zaledwie ułamek 1 proc. z tej kwoty przeznaczane było na utrzymanie pałacowej kaplicy. - To nikomu nie przeszkadzało - stwierdził Janicki wskazując, że biskupi żyrowali króla i płacili za wojny, np. wojny Zygmunta III Wazy z Moskwą były fundowane przez biskupów.
Udział kleru w rządach. "Prymas miał w Polsce władzę większą od króla"
Wystawne życie miało odzwierciedlać wagę duchownych. - Biskup był urzędnikiem, reprezentantem państwa. Należał do Senatu, uczestniczył we władzy, więc miał swoje wydatki - wyjaśnił autor "Dziesięciny". I zgodził się z oceną, że prymas miał w Polsce większą władzę niż królowie.
Kler zarabiający i proletariat duchowny
Kler w dawnej Polsce był podzielony na dwie warstwy: "zarabiający", utytułowany, beneficjalny oraz "pomocniczy", nieutytułowany, plebejski, który ma pracować. - Pleban w XVI, XVII wieku prawie nigdy nie miał kontaktu z ludźmi - podkreślił historyk. Jak wytłumaczył Janicki, to wikary, który był bardzo słabo wynagradzany, prowadził pracę duszpasterską.
- To był proletariat duchowny, któremu nie wolno było zmienić pracy. Za ucieczkę z parafii były kary nawet ekskomuniki. To trochę powielało schemat chłopa pańszczyźnianego - stwierdził gość TOK FM. To wykorzystywanie pracy wikarych - jak ocenił Kamil Janicki - wpisuje się w ówczesne "transakcyjne" traktowanie religii.
Dwie drogi do zostania księdzem w dawnej Polsce
By zostać księdzem w dawnej Polsce należało otrzymać prowizję na urząd. - Nie trzeba było nawet przejść formalnej edukacji. Urzędy były nadawane zawsze przez patronów, którzy je ufundowali. Jeśli powstała parafia na wsi, to w większości przypadków fundował ją miejscowy bogaty szlachcic i on zachowywał nad nią pełną kontrolę. To ten szlachcic osobiście decydował, kto zostanie księdzem - wskazał autor "Dziesięciny".
- Albo byłeś szlachcicem i twój sąsiad albo krewny dawał ci urząd, albo przeciwnie: byłeś plebejem, który się wcisnął do seminarium i zatrudnił cię, np. jako wikarego, ktoś, kto już miał urząd - stwierdził Janicki, podkreślając, że w tym drugim przypadku nie było żadnej drogi awansu.
Opłaty za sakramenty. Nakaz dawania podziękowań
W dawnej Polsce obowiązywał zakaz pobierania opłat za sakramenty, a jednocześnie był nakaz dawania za nie podziękowań. - Nie wolno wymagać, ale z drugiej strony było to niegodne, żeby lud nie doceniał swojego plebana. Czyli: opłata była zabroniona, ale ofiara była nakazana - podsumował gość Anny Sobańdy. I chociaż według historyka "taryfikatory" budzą negatywne skojarzenia, to wynikało to ze skali nadużyć przy pobieraniu ofiar.
- Biskupi wprowadzili taryfikatory, żeby poskromić skalę tych ofiar. Cenniki miały pokazać granicę - wyjaśnił autor. Co znajdowało się w cenniku? - Rozpisane było wszystko, np. w czasie pogrzebu liczyło się każde bicie dzwonu, każdą świecę na katafalku albo to, ile ksiądz przeszedł w procesji przed pogrzebem - powiedział Kamil Janicki. I zastrzegł, że mimo wszystko w praktyce taryfikatory nic nie zmieniły. - Zaznaczano, iż cenniki nie mogą ograniczać ofiarności wiernych - dodał historyk.
Źródło: TOK FM