Cicha przemoc w szkole. Jak bullying niszczy dobrostan młodych ludzi?
Bullying to nie jest po prostu fizyczna przemoc rówieśnicza, ale działanie, które coraz częściej przybiera formę wyrafinowanego wykluczenia relacyjnego, plotek czy publicznego ośmieszania - wyjaśniła prof. Małgorzata Wójcik w TOK FM.
- Statystyki dotyczące przemocy rówieśniczej w polskich szkołach są alarmujące;
- W audycji "Dobrostan" Małgorzata Waszkiewicz i prof. Małgorzata Wójcik rozmawiały o tym, jak toksyczna atmosfera w klasie drastycznie obniża zdrowie psychiczne i wyniki dydaktyczne nie tylko ofiar, ale całej grupy rówieśniczej;
- Prof. Wójcik w TOK FM wyjaśniła, że bullying wynika z dynamiki grupy.
Wyniki badań na temat przemocy rówieśniczej są bardzo niepokojące. Według tych przeprowadzonych przez Centrum Badań nad Bullyingiem 62 proc. uczniów przyznaje, że doświadczyło bullyingu, a aż 4 proc. badanych pada ofiarą dręczenia codziennie. To oznacza, że statystycznie w każdej klasie znajduje się uczeń, który jest dręczony regularnie.
Czym jest bullying?
O tym, że bullying nie jest jednokrotnym zachowaniem przemocowym, które wynika z kłótni, rozmawiała Małgorzata Waszkiewicz, prowadząca audycję "Dobrostan", z prof. Małgorzatą Wójcik z Instytutu Psychologii SWPS, kierowniczką Centrum Badań nad Bullyingiem. - Chodzi o zjawisko długotrwałe, powtarzające się, kiedy uczeń bądź grupa uczniów długotrwale doświadczają przemocy. Co najważniejsze, są to zachowania, które są osadzone w grupie rówieśniczej - wyjaśniła kierowniczka Centrum Badań nad Bullyingiem. To właśnie udział całej klasy - nawet jedynie w roli obserwatorów - przekłada się też na dobrostan wszystkich uczniów. Jednocześnie - co zaznaczyła ekspertka - bullying wynika po prostu z mechanizmu grupy rówieśniczej.
Prof. Wójcik stwierdziła, że są klasy, w których nie występują zachowania bullyingowe, ale też takie, w której ofiarami są nawet 4 osoby. - W badaniu ok. 60 proc. uczniów przyznało, że czasami bywa ofiarami takich zachowań. To bardzo duży odsetek - alarmowała gościni "Dobrostanu".
Jak bullying wpływa na młodych ludzi?
Nie tylko ofiary bullyingu nie czują się w szkole bezpiecznie, bo każdy potencjalnie może zostać celem wyrządzających krzywdę. - Uczniowie cały czas są czujni, muszą patrzeć, co się dzieje, kto jest ofiarą, w jaki sposób się zachować, uważać, co powiedzieć, gdzie pójść, do czego się przyznać. Żyją w napięciu, we wrogim środowisku - tłumaczyła prof. Wójcik. To przekłada się na to, że młodzi ludzie nie mają zasobów relacyjnych: nie mają ochoty uczestniczyć w zajęciach pozalekcyjnych, nie angażują się np. w sport.
Według gościni Małgorzaty Waszkiewicz, uczeń czy uczennica, która doświadcza bullyingu, powinna znaleźć w szkole osobę, do której ma zaufanie. - Niekoniecznie to nauczyciel, wychowawca lub psycholog szkolny - zaznaczyła prof. Wójcik. Ma to być tzw. porządny dorosły, z którym można porozmawiać i wyjaśnić, co się dzieje. Dorosły zaś powinien wyjaśnić, że to nie jest wina ofiary. - To jest mechanizm funkcjonujący w grupie: dziś akurat się zdarzyło, że jesteś osobą doświadczającą przemocy, ale w innych klasach jest mnóstwo innych osób. Rozsądny dorosły jest w stanie to wytłumaczyć, ale też podjąć działania - podkreśliła prof. Małgorzata Wójcik w TOK FM.
Źródło: TOK FM