"Podwójne standardy i hipokryzja UE". Rolnicy zapowiadają paraliż Warszawy
Polscy rolnicy nie ustają w protestach przeciwko umowie Unii Europejskiej z Mercosur. - Polska 70 proc. swojej produkcji wołowiny eksportuje m.in. do zachodnich krajów Unii Europejskiej. I możemy zostać z tego rynku wyparci przez wołowinę choćby argentyńską - alarmował w TOK FM Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
- Rolnicy kontynuują protesty ws. umowy UE z Mercosur;
- 9 stycznia chcą zablokować Warszawę;
- Czego domagają się od premiera Donalda Tuska?
Rolnicy zapowiadają piątkowy paraliż Warszawy. Do miasta ma zjechać nawet do tysiąca traktorów. W planach jest też przemarsz przez centrum stolicy. Wszystko w ramach protestu przeciwko umowie z państwami Mercosur.
Rolnicy chcą spotkać się z premierem Donaldem Tuskiem. Grożą, że jeśli rząd nie spełni ich postulatów, rozłożą zielone miasteczko w Alejach Ujazdowskich.
- Rynek rolny Polski po wejściu do Unii Europejskiej oczywiście odniósł ogromny sukces. Mamy dodatni bilans wymiany handlowej produktów rolno-spożywczych. Natomiast w perspektywie najbliższych lat może się wydarzyć coś zgoła odmiennego. Chodzi tutaj o sytuację, w której Polska 70 proc. swojej produkcji wołowiny eksportuje m.in. do zachodnich krajów Unii Europejskiej i możemy zostać z tego rynku wyparci przez wołowinę choćby argentyńską, czyli przypływającą do nas w ramach umowy z krajami Mercosur - alarmował w audycji “Wiesz, co jesz” w TOK FM Krzysztof Olejnik z Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
Rozmówca Patrycji Wanat wymienił też eksportowany przez Polskę cukier. - To samo w przypadku cukru trzcinowego z Ameryki Południowej. Artykuły rolno-spożywcze, które dominują u nas w eksporcie, ze względu na stale rosnące koszty, będą niekonkurencyjne na naszych obecnych rynkach - ocenił.
"Podwójne standardy i hipokryzja UE"
Jego zdaniem będzie to nierówna konkurencja, ponieważ produkty pochodzące z krajów Mercosur nie spełniają unijnych norm. - Jakim prawem produkty, które nie spełniają standardów UE, są witane z otwartymi rękoma. W przypadku krajów Ameryki Południowej mówimy o 330 herbicydach dostępnych na tamtym rynku, z czego większość jest zakazana w Unii Europejskiej. Tu należy zwrócić uwagę na podwójne standardy i hipokryzję samej UE, ponieważ dopuszcza ona produkcję tych substancji na swoim terenie i eksport na zewnątrz - wskazał Olejnik.
Jak dodał, niestety produkty, które zgodnie z umową z Mercosur, przypłyną do Europy pozostałości tych herbicydów będą zawierać. - Więc w sposób magiczny ta żywność stanie się zdrowa, najwyższej jakości - ironizował.
Dodać należy, że według zapewnień UE żywność ta ma przechodzić kontrole. - Mają one odbywać się na terenie kraju, z którego pochodzi żywność. Nie ufam tym kontrolom i myślę, że nikt nie powinien ufać, przynajmniej takim mechanizmom, którymi dysponuje UE - mówił rolnik.
Gość TOK FM uważa także, że mechanizmy ochrony gospodarstw przy wprowadzaniu umowy z Mercosur są za słabe. - Stwarzają brak poczucia bezpieczeństwa. Celem nadrzędnym w tym przypadku powinno być przede wszystkim zapewnienie możliwości bytowych na wspólnotowym rynku. Obecnie te cele uważam, że nie są spełniane - podsumował przedstawiciel Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.
Źródło: TOK FM