Rosyjskie drony nad Polską. Co możemy robić? "Modlimy się, żeby one wróciły"
W czwartek poinformowano o dwóch obiektach, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Wcześniej była sprawa drona, który rozbił się na polu kukurydzy w województwie lubelskim. Mariusz Cielma w TOK FM tłumaczył, dlaczego nie zestrzeliwujemy tego typu obiektów. - Nie tylko chodzi o to, czy dana osoba mogłaby być skazana. Ale o podjęcie procedury i tłumaczenia się - nie daj Boże - w przypadku, gdyby pojawiły się przypadkowe ofiary - mówił rozmówca Agnieszki Lichnerowicz.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Polska nie zestrzeliwuje dronów, które naruszają naszą przestrzeń powietrzną?
- Co zrobić, jeśli dron wleciałby w głąb kraju?
- Czego najlepiej używać do zestrzeliwania dronów?
Kilka dni temu Rosja przypuściła atak 80 dronami na Ukrainę - dwa z tych obiektów wleciały do Polski. Dlaczego nie zostały po prostu zestrzelone? - Jest pewien poziom obawy nie tylko na takim szczeblu politycznym, ale też i na takim stricte wykonawczym, jakie mogą być skutki takiego zestrzelenia - mówił w TOK FM Mariusz Cielma, redaktor naczelny miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa".
Jak tłumaczył, chodzi głównie o odłamki, które w przypadku zestrzelenia takiego obiektu mogłyby spaść na teren zamieszkany. A Polska jest dość gęsto zabudowana wsiami czy miasteczkami.
- Prowadziłem takie rozmowy z oficerami i padało słowo: prokurator. Nie tylko chodzi o to, czy dana osoba mogłaby być skazana. Ale o podjęcie samej procedury i tłumaczenia się - nie daj Boże - w przypadku, gdyby pojawiły się przypadkowe ofiary na ziemi, a tego nigdy nie można wykluczyć - wyjaśnił gość Agnieszki Lichnerowicz. I przypomniał eksplozję ukraińskiej rakiety w Przewodowie w listopadzie 2022 roku, w wyniku której zginęły dwie osoby.
"Modlimy się"
Jak wybrnąć z tej sytuacji? - Ja bym tak powiedział: modlimy się, żeby one (drony) wróciły - odparł Cielma. Jak dodał, inaczej powinny wyglądać procedury, dotyczące sytuacji, gdy dron wleciałby w głąb kraju - tak jak było kilka tygodni temu. - Wtedy do podjęcia decyzji o ewentualnym zestrzeleniu takiego drona bylibyśmy bliżej - uważa dziennikarz.
Czy jednak bylibyśmy w stanie to zrobić? - Nie jest to łatwe. Nasze myśliwce głównie startują, żeby przechwycić dużo szybsze pociski manewrujące. Raczej nie należy ich stosować, żeby zwalczać wolne i małe drony. Ukraińcy już kilkukrotnie przekonali się o tym. Stracili samoloty, bo po prostu próbowano zestrzelić drony - przypomniał gość "Światopodglądu".
Do zestrzelenia tego typu obiektów lepiej nadają się systemy naziemne lub śmigłowce (używają ich do tego celu także Ukraińcy). - Jakby była większa pewność co do kierunku lotu, to myślę, że pewnie by taką decyzję podjęto. Bo na szczęście w Polsce po 2022 roku zmieniono trochę prawo i nasi wojskowi dostali trochę większą swobodę, żeby tego typu zagrożenia zwalczać - podkreślił Cielma.
Źródło: TOK FM