Ptasia grypa u kotów. Mamy przestać kupować drób? Ekspert obala mity. "Podróż w bardzo złym kierunku"
Od kilku tygodni pojawiają się doniesienia o nagłych zachorowaniach kotów w różnych miastach w Polsce. Choroba przebiega błyskawicznie, wiąże się m.in. z trudnościami oddechowymi, problemami neurologicznymi i wysoką śmiertelnością. Eksperci, po badaniach, nie mają wątpliwości, że chodzi o ptasią grypę i wirusa H5N1.
Czy, wobec tego, koty w Polsce zakaziły się poprzez jedzenie karmy zawierającej drób? Zdaniem dr. Pawła Grzesiowskiego - eksperta w dziedzinie immunologii i profilaktyki terapii zakażeń - to niemożliwe, ponieważ wirusem ptasiej grypy nie można zarazić się poprzez przewód pokarmowy.
Jak można się zakazić ptasią grypą?
Jednak jest to możliwe drogą kontaktowo-kropelkową i to stanowi zagrożenie dla człowieka. - Przecież często dotykamy mięsa czy zwierzęcia przed jego obróbką. W związku z tym takie mięso, jeśli byłoby zakażone wirusem zdolnym do przenoszenia choroby, stanowi zagrożenie. Możemy obawiać się tego, że człowiek, który nie wie, że ma do czynienia z zakażonym czy skażonym produktem, może ulec zakażeniu na zasadzie przypadkowego dotknięcia i przeniesienia wirusa w okolice nosa i ust - wyjaśnił prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń oraz ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej do spraw zagrożeń epidemicznych w audycji "Życie w zdrowiu".
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>
A przebieg ptasiej grypy u człowieka - jak wskazał ekspert w rozmowie z Przemysławem Iwańczykiem - jest bardzo ciężki i może skończyć się śmiercią. - Co drugi człowiek zarażony tym wirusem mógłby stracić życie w mechanizmie ciężkiego zapalenia płuc, a więc analogicznego stanu, który pamiętamy jeszcze z COVID-19. Na tym etapie już nie ma jak go ratować. Wirus może zaatakować również mózg, wywołując jego zapalenie. To może skończyć się również tragicznie, ze względu na to, że w mózgu znajdują się ważne ośrodki, w tym oddechowy. A jeżeli one zostaną uszkodzone, to po prostu giniemy - opisywał dr Grzesiowski w TOK FM.
'Naukowcom i weterynarzom zabroniono mówić o wirusie'
Wirusolog wykluczył jednak jakoby w najbliższym czasie na świecie miało dojść do pandemii ptasiej grypy. - Najprawdopodobniej w tej chwili ryzyko zakażenia u ludzi jest związane przede wszystkim z bardzo bliskim kontaktem z zakażonymi zwierzętami, czy skażonymi przedmiotami. Wirus musiałby zmienić się w taki sposób, że stałby się zakaźny między ludźmi. Dzisiaj zakażony człowiek nie zaraża innej osoby albo zaraża ją w bardzo niewielkim zakresie. To, jednak czego się najbardziej w tej chwili obawiamy, to powtarzających się przeskoków wirusa z ptaków na ssaki, bo każdy taki przeskok może owocować mutacjami tego wirusa, które ułatwią mu potem zarażanie ludzi i przenoszenie się między ludźmi - tłumaczył prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń.
Czy w świetle tych informacji powinniśmy zupełnie zaprzestać kupowania i spożywania drobiu? Dr Paweł Grzesiowski na antenie TOK FM stanowczo przestrzegł przed wpadaniem w panikę. - Tutaj został popełniony bardzo poważny błąd, który polega na nieujawnianiu informacji. Wręcz mówi się o tym, że właściwie zabroniono naukowcom i weterynarzom mówić o wirusie, bo może to spowodować panikę, a to jest podróż w bardzo złym kierunku. Jeśli okaże się, że jakaś partia mięsa była skażona, to po prostu trzeba to do końca wyjaśnić. To przyspieszy i zbuduje zaufanie do dystrybucji mięsa, a nie odwrotnie - ocenił wirusolog w rozmowie w TOK FM.