Diagności z "podziemia": jeden zawieszony, drugi musi się tłumaczyć. Nowe reakcje na serial
W serialu dokumentalnym TOK FM "Podziemie" przedstawiliśmy proceder stosowania niepotwierdzonych naukowo procedur do leczenia boreliozy - rzeczywistej i urojonej. Michał Janczura zszedł do medycznego podziemia i pokazał, jak szukających pomocy pacjentów faszeruje się lekami i suplementami diety oraz kieruje na liczne badania i zabiegi, które nie mają w środowisku medycznym potwierdzonej skuteczności. Bardzo ważnym elementem zobrazowanej procedury są diagności i wykonywane przez nich badania, na podstawie których stawiane są zaskakujące diagnozy.
Serial "Podziemie" wzbudził bardzo wiele emocji zarówno w środowisku pacjentów jak i lekarzy. Pochlebnie o efektach dziennikarskiego śledztwa wypowiadał się między innymi prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na antenie TOK FM podkreślał, że problem zna od dawna, do tej pory mimo prób, nie udało się go rozwiązać. - Dzwoniłem do różnych instytucji, które powinny być odpowiedzialne za regulacje w tym zakresie i spotkałem się z lekkim uśmieszkiem. Mieli podejście, że ten temat jest i nie wiadomo co z nim zrobić, więc niech sobie będzie, bo za dużo wysiłku by to wymagało - tłumaczył.
Dyskusyjne metody
Wiele wskazuje na to, że tym razem może być inaczej, gdyż jak się dowiedzieliśmy, przedstawione w serialu postaci mogą ponieść konsekwencje. Diagności laboratoryjni będą bowiem odpowiadać dyscyplinarnie za „testy" na boreliozę.
Profesor Tomasz Wielkoszyński to lekarz, diagnosta i współwłaściciel Centrum Medycznego Wielkoszyńki w Dąbrowie Górniczej. Większość pacjentów „podziemia", z którą mieliśmy kontakt, wcześniej czy później trafiała do tego właśnie centrum, gdzie wykonywano im testy na boreliozę i koinfekcje. Testy były kosztowne, za najdroższy panel trzeba było zapłacić ponad 10 tysięcy złotych. Część pacjentów organizowała zbiórki, by móc poddać się zalecanym w tym laboratorium.
W czwartym odcinku serialu"Podziemie" szeroko opisaliśmy stosowane przez Wielkoszyńskiego metody. Testy takie jak: KKI czy LTT są od lat znane, ale jak się okazało, nie mają naukowo potwierdzonej skuteczności. A lekarze specjaliści chorób zakaźnych i naukowcy między innymi z Państwowego Zakładu Higieny odradzają ich stosowanie. Eksperci od lat podważają zasadność ich stosowania i wskazują, że wyniki mogą wprowadzać w błąd.
Posłuchaj odcinka 4 serialu "Podziemie"
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty "taniej na zawsze". Wejdź tutaj, by znaleźć >>
Wymieniliśmy też metodę Elispot 2, która nie tylko nie jest zatwierdzona jako skuteczna metoda, ale wręcz nikt nie wie, na czym dokładnie polega. Jest to autorski sposób diagnozowania profesora Wielkoszyńskiego. W piśmiennictwie naukowym na świecie nie ma o tej metodzie ani słowa.
Możliwe złamanie zasad wykonywania zawodu
Po naszych materiałach sprawą działań profesora Wielkoszyńskiego zajęła się Krajowa Izba Diagnostów Laboratoryjnych. 14 października do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej trafiło pismo w sprawie prof. Wielkoszyńskiego. Prezeska izby Monika Pintal – Ślimak domaga się przeprowadzenia postępowania, bo w jej ocenie mogło dojść do złamania zasad wykonywania zawodu i przekroczenia zasad etyki zawodowej. Prezeska w swoim wystąpieniu przypomina:
"Diagnosta laboratoryjny jest obowiązany do postępowania zgodnego ze wskazaniami wiedzy zawodowej, z zasadami etyki zawodowej oraz z należytą starannością".
Teraz sprawą Wielkoszyńskiego ma się zająć Rzecznik Dyscyplinarny i on zdecyduje czy sprawę skierować do sądu zawodowego. W przypadku stwierdzenia nieprawidłowości za naruszenie zasad grożą: upomnienie, nagana, a w skrajnych przypadkach czasowe zawieszenie prawa wykonywania zawodu lub jego odebranie.
Profesor Wielkoszyński, jeszcze w czasie produkcji serialu, odmówił rozmowy z nami.
Rekordzista od babeszjozy
Sprawę innego diagnosty, tym razem ze Świnoujścia opowiedzieliśmy w 3. odcinku serialu „Podziemie". Andrzej Janowicz uchodzi za rekordzistę w diagnozowaniu babeszjozy i innych chorób odkleszczowych. Okazało się, że jego działania budzą poważne zastrzeżenia. Pacjentów przyjmuje w podnajmowanym od znajomego biurze podróży. Tam też udziela „konsultacji". Gdy odwiedziliśmy go na miejscu zapewniał, że w zasadzie nie trzeba nawet do niego przyjeżdżać. Próbki krwi można przesłać pocztą na jego domowy adres. Powiedział, że w ten sposób diagnozuje ludzi z całego świata.
W wynikach, które odsyła pacjentom, znajdują się adnotacje, które nie tylko nie mają żadnego oparcia w nauce. Janowicz stwierdzał podczas analizy próbki np. „wygryzione krwinki". Lekarze i diagności w serialu "Podziemie" zapewniają, że w nomenklaturze medycznej nie istnieje coś takiego.
Efekt jest taki, że pacjenci, których Janowicz diagnozował swoimi metodami, bardzo często mają wykrywaną babeszjozę. Część z nich na podstawie tych badań podejmowała długotrwałe leczenie. Badania wykonywane w specjalistycznych laboratoriach nie potwierdzały diagnoz ze Świnoujścia. Zaprezentowaną postawą Janowicza zainteresował się samorząd diagnostów i także skierował sprawę do Rzecznika Odpowiedzialności. Ten przeprowadził postępowanie i uznał, że Janowiczowi należy zawiesić prawo wykonywania zawodu. Pismo z zarzutami dyscyplinarnymi we wrześniu trafiło do sądu zawodowego. Zarzuty dotyczą między innymi: przyjmowania próbek drogą pocztową, czy konsultowania pacjentów, co mogło wprowadzać w błąd co do stanu ich zdrowia.
Sprawą zajmie się teraz sąd zawodowy.
Wcześniej procederem pseudo terapii przeciwko boreliozie zainteresowali się: samorząd lekarski, Rzecznik Praw Pacjenta, Główny Inspektorat Farmaceutyczny. Sprawą większości lekarzy, których działania opisaliśmy w serialu, zajmą się rzecznicy odpowiedzialności zawodowej. Rzecznik Praw Pacjenta kończy postępowania w sprawie ponad 20 placówek. Niebawem będziemy przekazywać kolejne informacje na temat konsekwencji działań, które szczegółowo omówiliśmy w radiowym serialu dokumentalnym.