,
Obserwuj
Polityka

Co dalej z "Fort Trump" w Polsce? "Amerykanie mają problem"

3 min. czytania
23.09.2026 09:39

Powstanie stałej bazy wojsk amerykańskich byłoby słuszne, ale taka decyzja jeszcze nie zapadła - powiedział w "Poranku" TOK FM Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej. Jak przekonywał, mówienie o bazie "Fort Trump" jest "bardzo ryzykowne". 

Donald Trump
Donald Trump
fot. Seth Wenig/Associated Press/East News
  • Co prezydent Karol Nawrocki mówi o planie utworzenia stałej bazy USA w Polsce; 
  • Jaka nazwa brana jest pod uwagę; 
  • Czego najbardziej Polska potrzebuje od Amerykanów.

Prezydent Polski Karol Nawrocki wyraził nadzieję, że dojdzie do sfinalizowania planów utworzenia w Polsce stałej bazy wojskowej USA.  W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla Bloomberg Television oświadczył, że jest przekonany, iż decyzja w tej sprawie jest "tylko kwestią czasu", i że chciałby, aby budowa bazy została zakończona przed upływem kadencji Trumpa w 2029 r. A jeśli tak, to zostanie ona nazwana "Fort Trump".

- To bardzo ryzykowne, bo jeśli powstałby taki fort czy też taka baza w Polsce, bo już na pewno prezydentem będzie ktoś inny. Bezpieczniej, jeżeli już trzeba by to tak nazwać, to od nazwiska aktualnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Baza powinna funkcjonować przez wiele lat i prezydentów w tym czasie będzie także wielu - skomentował w TOK FM Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej. 

Dopytywany, czy tu i teraz to wystarczy, by Donald Trump "pocisnął wszystkich swoich współpracowników", zaprzeczył. - Widać wyraźnie, że Amerykanie mają problem, jeśli chodzi o dyslokację sił w Europie. Z jednej strony mówią, że chcą ograniczyć swoją obecność na zachodzie. Myślę tutaj głównie o Niemczech, Włoszech, Hiszpanii. Z drugiej strony przebąkują, że byłoby słuszne, i to byłoby oczywiście słuszne, powstanie takiej bazy w Polsce. Ale żadnych decyzji jeszcze nie ma - dodał w rozmowie z Tomaszem Sekielskim. 

- A co jest nam potrzebne od Amerykanów, żeby móc powiedzieć: "Tak, rzeczywiście jesteśmy bardziej bezpieczni"? - dopytywał prowadzący "Poranek TOK FM".

- Pytanie, czy to byłby fort, czy baza. Czy dla wojsk lądowych, przykładowo brygady pancernej, zmechanizowanej, czy też baza miałaby charakter lotniczy. Z punktu widzenia Polski to drugie rozwiązanie byłoby oczywiście korzystniejsze. (...) Dzisiaj mamy jeszcze dosyć słabe lotnictwo - odpowiedział Janusz Zemke. 

"Działanie Rosji się zmienia"

Gość TOK FM przyznał też, że ma wrażenie, że atmosfera gęstnieje i Rosjanie będą coraz aktywniej testowali spójność NATO i funkcjonowanie infrastruktury NATO-wskiej i, co już dzisiaj widać, będą skupiali się zwłaszcza na logistyce. Tym bardziej, dodał, że dobrze wiedzą, że Ukraina może walczyć w dużym stopniu dzięki wsparciu materialnemu państw zachodnich, a to wsparcie w większości biegnie przez teren Polski.

- Możemy spodziewać ze strony Rosji bardzo różnych działań. Ale nie zakładałbym ataków na fabryki uzbrojenia. Wydaje mi się, że są nie najgorzej chronione. Poza tym łatwiejsze są ataki na przykładowo kolej, mosty i tak dalej - dopowiedział były minister obrony narodowej. 

Czy ataki nie będą pozostawiały wątpliwości, że to Rosja? Czy Rosja będzie jednak prowadziła operacje pod obcą flagą, czyli na przykład wynajmowała Białorusinów? Zdaniem Zemke, Rosja robi to tradycyjnie i będzie kontynuowała. Ale jak zastrzegł, z jego analiz i obserwacji wynika, że działanie Rosji "trochę się zmienia". 

- Do tej pory to były rekrutacje do jednorazowych działań. Obiecano, że jak ktoś coś podłoży czy podpali, to dostanie ileś tysięcy dolarów. Teraz są sygnały, że rosyjskie służby organizują jednak grupy. Nie tylko chcą korzystać i korzystają ze skoczków. Wszystko wskazuje na to, że zaczynają organizować się poważniej do działań sabotażowych. Służby to wychwytują - skwitował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP 

Redakcja poleca